<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600</id><updated>2012-02-07T09:41:46.134+01:00</updated><category term='buty'/><category term='kapelusz'/><category term='wiktoriańska koszula'/><category term='płaszcz'/><category term='gorset'/><category term='czarownice'/><category term='konkurs'/><category term='neowiktorianizm'/><category term='vintage'/><category term='zima'/><category term='sari'/><category term='spódnica'/><category term='sukienka'/><category term='bluzka'/><category term='powieść'/><category term='powieść wiktoriańska'/><category term='pullman'/><category term='kwiaty we włosach'/><category term='powieść fantasy'/><category term='torebka'/><category term='jesień'/><category term='powieść młodzieżowa'/><category term='boho'/><category term='epoka wiktoriańska'/><category term='glany'/><category term='koszula'/><category term='realizm magiczny'/><category term='rękawiczki'/><category term='powieść XIX wieku'/><title type='text'>szmaragda</title><subtitle type='html'>morgainam[at]gmail.com</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>36</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-8712279957004061551</id><published>2012-01-08T16:26:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T15:23:31.061+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='realizm magiczny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neowiktorianizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gorset'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarownice'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rękawiczki'/><title type='text'>Szatan, czarownica i nowy gorset</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DF_y9JJ8KF8/Twm3rJ2m-OI/AAAAAAAAApU/0-325UsF1pM/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ydqrvi4p4DQ/Twmz3fDWCbI/AAAAAAAAApM/eLiaN5Zyr3A/s1600/11.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-ydqrvi4p4DQ/Twmz3fDWCbI/AAAAAAAAApM/eLiaN5Zyr3A/s640/11.JPG" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HH0uDqvMdfM/TwmyAHVnwCI/AAAAAAAAAoc/OW_tBt_d31Q/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla uczczenia Małgorzaty, krewnej królowej Margot, gospodyni szatańskiego balu i patronki czarownic, pokazuję się państwu w wiedźmiej spódnicy (która zadebiutowała w poście o czarownicach w &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2010/08/mroczne-materie-i-czarownice.html"&gt;&lt;i&gt;Mrocznych materiach&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; Pullmana), mitenkach, podarowanych przez hojną &lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Modę&lt;/a&gt;, a przede wszystkim - wiktoriańskim gorsecie ze sklepu &lt;a href="http://restyle.pl/"&gt;Restyle.pl&lt;/a&gt;, pięknie uszytym cacku ze stalowymi fiszbinami, które wzbudziło we mnie gorące uczucie.&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DF_y9JJ8KF8/Twm3rJ2m-OI/AAAAAAAAApU/0-325UsF1pM/s1600/1.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-DF_y9JJ8KF8/Twm3rJ2m-OI/AAAAAAAAApU/0-325UsF1pM/s640/1.jpg" width="352" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1N5WoKyzroQ/TwmyGBNMsWI/AAAAAAAAAok/-7akKUVvq20/s1600/2.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zapowiadałam ostatnio, powracam dziś do &lt;i&gt;Mistrza i Małgorzaty&lt;/i&gt;. Powieść Bułhakowa jest dla mnie historią wzniosłego Szatana, który - niczym Miltonowski Lucyfer - płakałby nad ludźmi, gdyby nie został skazany na reprezentowanie przeciwnej strony; oraz jego świty, na którą składa się wiedźma i wampirzyca Hella, demon Asasello, mroczny rycerz i diabelski paź. Przybywając do stalinowskiej Moskwy, wychodzą naprzeciw groteskowej rzeczywistości, przybierając karnawałowy kamuflaż, aby szyderstwem demaskować nienormalność świata, obnażać małe szwindle i podłostki, wzbudzać ferment i bunt.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8xFvNzYwu-k/Twm4Qt6ouAI/AAAAAAAAApc/BOKA4wky2mw/s1600/5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HH0uDqvMdfM/TwmyAHVnwCI/AAAAAAAAAoc/OW_tBt_d31Q/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1N5WoKyzroQ/TwmyGBNMsWI/AAAAAAAAAok/-7akKUVvq20/s1600/2.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-1N5WoKyzroQ/TwmyGBNMsWI/AAAAAAAAAok/-7akKUVvq20/s640/2.JPG" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1N5WoKyzroQ/TwmyGBNMsWI/AAAAAAAAAok/-7akKUVvq20/s1600/2.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielu ludzi wpada w diabelski wir, ale tylko dwoje wychodzi zeń bez szwanku. Małgorzata - o której pięknie i prawdziwie napisała &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/rozstrzygniecie-konkursu-ko-mody.html"&gt;Lady in Black&lt;/a&gt; - oraz jej ukochany, tragiczny artysta, który w zniewolonym świecie chce zachować wolność sumienia, w związku z czym jest Mistrzem tylko dla kochającej go kobiety. W tytułowym wyliczeniu celowo go pominęłam, gdyż w powieści jest postacią o szczególnym statusie. To prawdziwy artysta, którego nie stać na kompromisy ze sztuką, silny swoją wizją na tyle, by obudzić myśli w prostej głowie Iwana Bezdomnego. Ale jednocześnie to słaby człowiek, bezradny wobec brutalnego świata, uciekający w szaleństwo, niezdolny do konfrontacji z rzeczywistością i - niczym Roszpunka zamknięta w wieży - wyglądający ratunku od przedsiębiorczej kobiety. Silna i wierna Małgorzata to marzenie niejednego tego rodzaju mężczyzny, ale wielką łaskawością wykazali się Jeszua i Woland, dając kochankom wieczysty spokój w zaświatach. Gdyby zostali na ziemi, Mistrz zapewnie zginąłby w łagrze jak Osip Mandelsztam, a jego ukochana - niczym Nadieżdża Mandelsztam - mogłaby jedynie heroicznym wysiłkiem ocalić ów nieszczęsny nadpalony rękopis. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8xFvNzYwu-k/Twm4Qt6ouAI/AAAAAAAAApc/BOKA4wky2mw/s1600/5.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-8xFvNzYwu-k/Twm4Qt6ouAI/AAAAAAAAApc/BOKA4wky2mw/s640/5.JPG" width="438" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dBrRr_ItBpY/TwmyPh9F1II/AAAAAAAAAo0/lMOBdzTPLtk/s1600/5.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze tragiczny Poncjusz Piłat, cierpiący mędrzec - jak Mistrz skazany na życie w piekle, którym jest dla niego rozpalona słońcem Judea. Pozwoliwszy na śmierć &lt;i&gt;filozofa głoszącego pokój&lt;/i&gt;, cierpi przez wiele wieków, dopóki nie uwolni go słowo Mistrza i łaska Jeszui.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest i zły poeta, który zetknąwszy się z dobrem, prawdą i pięknem, układa swoje życie na nowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są cierpiący nieszczęśnicy-potępieńcy, jak Frieda, którym łaskę może przynieść jedynie Szatan i wiedźma, bo nie znajdują jej dla siebie w Niebie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest tyle miłości, bólu i oczyszczającego śmiechu, że nie da się o nich napisać w paru słowach, a można jedynie prosić - przeczytajcie, a potem czytajcie jeszcze raz, bo ta książka za każdą lekturą ujawnia czytelnikowi inny sekret, nigdy nie odkrywając wszystkiego do końca.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Wa7eCRpOe4w/TwmyJFNgtdI/AAAAAAAAAos/2QBAECuBLNo/s1600/4.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-Wa7eCRpOe4w/TwmyJFNgtdI/AAAAAAAAAos/2QBAECuBLNo/s640/4.JPG" width="396" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest wreszcie sam Bułhakow, który - jak jego narrator - pragnął wielkich opowieści, choć otaczały go małość, podłość i najstraszniejsze, komunistyczne prostactwo. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żyjąc w kraju, w którym półwiecze systematycznego i efektywnego upadlania ludzi wciąż daje o sobie znać, odbieram tę książkę bardzo emocjonalnie, choć doświadczyłam i wciąż doświadczam Bułhakowskiego piekła jedynie z drugiej ręki:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"A o północy ukazała się w piekle zjawa. Wszedł na werandę piękny czarnooki mężczyzna ze&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;spiczastą bródką, we fraku i ogarnął władczym spojrzeniem swoje włości. A mówili, a mówili&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mistycy, że był czas, kiedy mężczyzna ten nie chodził we fraku, tylko przepasywał się szerokim&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pasem skórzanym, zza którego sterczały rękojeści pistoletów, a jego włosy jak krucze skrzydło&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;przewiązywał szkarłatny jedwab i po Morzu Karaibskim płynął pod jego dowództwem bryg pod&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;czarną trumienną banderą z trupią czaszką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie, o, nie! Łżą kusiciele–mistycy, nie ma na świecie żadnych karaibskich mórz i nie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pływają po nich odważni do szaleństwa flibustierowie ani korweta nie rusza za nimi w pościg, nie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ściele się ponad falami dym z dział. Niczego takiego nie ma i nigdy nie było! Owszem jest&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;przywiędła lipa, są żelazne sztachety i bulwar za nimi... Lód pływa w kompotierce, przy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sąsiednim stoliku widać czyjeś przekrwione bycze oczy i jest strasznie, jest strasznie... O,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;bogowie, o, moi bogowie, trucizny, trucizny!.."&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3NMW2r6M0Vk/TwmyWbMHyyI/AAAAAAAAAo8/wm_9e0h72No/s1600/6.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-3NMW2r6M0Vk/TwmyWbMHyyI/AAAAAAAAAo8/wm_9e0h72No/s640/6.JPG" width="438" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz prawdziwe oblicza bohaterów, o których czasem zapominamy, zwiedzeni groteskowymi maskami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"O bogowie, o, bogowie moi! Jakże smutna jest wieczorna ziemia! Jakże tajemnicze są opary&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nad oparzeliskami! Wie o tym ten, kto błądził w takich oparach, kto wiele cierpiał przed śmiercią,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kto leciał ponad tą ziemią dźwigając ciężar ponad siły. Wie o tym ten, kto jest zmęczony. I bez&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;żalu porzuca wtedy mglistą ziemię, jej bagniska i jej rzeki, ze spokojem w sercu powierza się&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;śmierci, wie bowiem, że tylko ona przyniesie mu spokój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet czarodziejskie czarne konie zmęczyły się, coraz wolniej niosły swoich jeźdźców,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;zaczęła ich dopędzać nieunikniona noc. Nawet niespożyty Behemot wyczuwając ją za plecami&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;zamilkł, rozwichrzył sierść na ogonie, wbił w siodło pazury i pędził milczący i poważny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Noc jęła okrywać czarną chustą łąki i lasy, noc zapalała gdzieś daleko w dole smutne ogniki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie interesujące już teraz ani mistrza, ani Małgorzaty, niepotrzebne im obce ogniki. Noc&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wyprzedzała kawalkadę, zasnuwała ją z góry i to tu, to tam rzucała na osowiałe niebo białe&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;plamki gwiazd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Noc gęstniała, pędziła obok nich, chwytała galopujących za płaszcze, zdzierała je z ramion,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;odsłaniała prawdę. I kiedy owiewana chłodnym wiatrem Małgorzata otworzyła oczy, zobaczyła,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jak zmieniają się pędzący ku swemu celowi. Kiedy zaś zza skraju lasu wypełznął na ich spotkanie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;krągły purpurowy księżyc, wszystkie pozory znikły, runęły w moczary i rozpłynęły się we mgłach&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nietrwałe czarnoksięskie kostiumy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Należy wątpić, czy ktokolwiek poznałby w tym, który pędził teraz tuż obok Wolanda, po&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;prawej ręce Małgorzaty, Korowiowa – Fagota, samozwańczego tłumacza tajemniczego i nie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;potrzebującego bynajmniej żadnych tłumaczy konsultanta. Zamiast tego, który opuścił&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Worobiowe Góry w podartym stroju cyrkowca jako Korowiow–Fagot, galopował teraz cicho&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;podzwaniając złotym łańcuchem uździenicy ciemnofioletowy rycerz o mrocznej twarzy, na której&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nigdy nie zagościł uśmiech. Wspierał brodę na piersi, nie patrzył na księżyc, nie interesowała go&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ziemia, pędząc obok Wolanda rozmyślał o jakowychś swoich sprawach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Także i Behemotowi noc oderwała jego puszysty ogon, odarła go z futra, rozrzuciła strzępy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sierści po mokradłach. Ten, który zabawiał księcia ciemności jako kot, objawiał się teraz jako&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczuplutki chłopak, demon–paź, najwspanialszy błazen, jakiego znał świat. Teraz i on także&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;zamilkł i pędził bezszelestnie, podstawiając swoją młodą twarz pod napływającą od księżyca&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;poświatę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z boku, w pewnej odległości od reszty, leciał pobłyskujac stalową zbroją Asasello. Znikł bez&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;śladu nieprzystojny kieł i zez również okazał się kamuflażem. Oczy Asasella nie różniły się już&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;teraz od siebie, były jednakowo puste i czarne, twarz zaś była blada i zimna. Teraz, lecąc,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Asasello przybrał swą prawdziwą postać demona bezwodnej pustyni, demona–mordercy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siebie samej Małgorzata nie mogła zobaczyć, za to dobrze widziała zmiany, jakie zaszły w&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mistrzu. Jego włosy bielały teraz w poświacie księżyca, zbijały się z tyłu w powiewający na&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wietrze warkocz. Kiedy wiatr odrzucał płaszcz z jego nóg, Małgorzata widziała to zapalające się,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;to znów gasnące gwiazdeczki ostróg na botfortach. Podobnie jak młodziutki demon mistrz leciał&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie spuszczając oczu z księżyca, ale uśmiechał się do tego księżyca, jak do kogoś dobrze znanego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i kochanego, i zgodnie ze zwyczajem, którego nabrał w sto osiemnastce, coś tam sam do siebie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mamrotał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Woland wreszcie leciał także w swej prawdziwej postaci. Małgorzacie trudno byłoby&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;powiedzieć, z czego była zrobiona uzda jego wierzchowca, sądziła, że są to być może księżycowe&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;promienie, sam zaś wierzchowiec jest tylko bryłą mroku, grzywa rumaka – chmurą, a ostrogi&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jeźdźca – to białe cętki gwiazd."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A na koniec - próbka Bułhakowskiego szyderstwa z nienormalnej codzienności:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Blada i znudzona obywatelka w białych skarpetkach i w równie białym bereciku z pomponem&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;siedziała na giętym fotelu w kącie przy wejściu na werandę, w tym miejscu, gdzie w zieleni&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;żywopłotu widniało wejście. Przed obywatelką na zwyczajnym kuchennym stole leżała gruba&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;księga z gatunku kancelaryjnych, do której obywatelka owa z nieznanego powodu wpisywała&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;wszystkich wchodzących do restauracji. Ta właśnie obywatelka stanęła na drodze Korowiowa i&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Behemota.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Proszę okazać legitymacje! – powiedziała patrząc ze zdziwieniem na binokle Korowiowa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jak również na prymus Behemota oraz na rozdarty rękaw tego ostatniego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Tysiąckrotnie przepraszam, jakie legitymacje? – zapytał zdziwiony Korowiow.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Panowie jesteście pisarzami? – teraz z kolei pytała obywatelka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Bez wątpienia – z godnością odpowiedział Korowiow.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Proszą okazać legitymacje – powtórzyła obywatelka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Ślicznotko moja... – zaczął tkliwie Korowiow.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Nie jestem ślicznotką – przerwała mu obywatelka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– O, jakże tego żałuję – rozczarowanym głosem powiedział Korowiow, a następnie mówił&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dalej. – No cóż, jeśli pani sobie tego nie życzy, to nie musi pani być ślicznotką, chociaż byłoby to&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nader przyjemne. Więc, żeby upewnić się, że Dostojewski jest pisarzem, należy od niego żądać&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;okazania legitymacji? Niechże pani weźmie dowolne pięć stron pierwszej lepszej jego powieści,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a przekona się pani, że ma pani do czynienia z pisarzem. Zresztą przypuszczam, że Dostojewski&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w ogóle żadnej legitymacji nie miał! A ty jak myślisz? – Korowiow zwrócił się do Behemota.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Założę się, że nie miał – odpowiedział tamten, postawił prymus na stole obok księgi i wytarł&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ręką pot z usmolonego czoła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Ale pan nie jest Dostojewskim – powiedziała zbijana z tropu przez Korowiowa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;obywatelka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Skąd to można wiedzieć, skąd to można wiedzieć – odrzekł Korowiow.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-8712279957004061551?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/8712279957004061551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2012/01/szatan-czarownica-i-nowy-gorset.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8712279957004061551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8712279957004061551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2012/01/szatan-czarownica-i-nowy-gorset.html' title='Szatan, czarownica i nowy gorset'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ydqrvi4p4DQ/Twmz3fDWCbI/AAAAAAAAApM/eLiaN5Zyr3A/s72-c/11.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-8116572539776851676</id><published>2011-12-27T19:31:00.000+01:00</published><updated>2011-12-27T19:39:13.599+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Rozstrzygnięcie konkursu Ko-mody</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako że bogowie nie obdarzyli mnie cnotą zdecydowania, wybranie zwyciężczyni konkursu było sprawą wyjątkowo trudną. Co więcej, sponsorki nagrody pozostawiły mi wolną rękę, zatem miałam do pomocy jedynie MPF. Z łatwością wybraliśmy dwa najbardziej udane komentarze, ale wyłonienie jednego spośród nich trwało długo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojawił się nawet pomysł, żeby obie Panie dostały po jednej rękawiczce. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale czas ucieka i trzeba było się zdecydować. Prezent powędruje do &lt;a href="http://retroladyinblack.blogspot.com/"&gt;&lt;/a&gt; autorki poniższego komentarza:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Jest piękna i mądra, ma wspaniałego męża, służbę i duże mieszkanie, a jednak nie jest szczęśliwa. Czego więc brakuje tej zezującej wiedźmie, w której oczach jarzą się nieustannie jakieś niepojęte ogniki? Proste – miłości, ale potrafi o swą miłość walczyć. I to jak…&lt;br /&gt;Naga lata na miotle nad Moskwą, przyjaźni się z Szatanem, wyprawia bal dla potępionych, kiedy nienawidzi, to z całego serca ale równie gorąco i namiętnie kocha. Pasjami lubi ludzi, którzy to, co robią, robią po mistrzowsku. Krótko mówiąc, to niezwykła kobieta, która postanawia zostawić swoje zwykłe życie i zostać… wiedźmą!&lt;br /&gt;A wszystko dla swojego Mistrza.&lt;br /&gt;Uwielbiam „Mistrza i Małgorzatę” za niesamowite poczucie humoru, cudownie klimatyczne opisy moskiewskiej rzeczywistości lat 30-tych ubiegłego wieku oraz ukazanie absurdów życia w systemie totalitarnym w sposób budzący raczej politowanie niż grozę. No i uwielbiam tę książkę za Małgorzatę. Tytułowa bohaterka powieści Michaiła Bułhakowa, jest moim zdaniem jedną z najlepiej napisanych postaci kobiecych w literaturze XX w. Jest również dla mnie inspiracją do odkrywania swoich pasji i ich realizacji. Tak jak ona, czasem mam ochotę  być czarownicą ;)&lt;br /&gt;Jako wielbicielka stylu retro mam niesamowitą frajdę w wyszukiwaniu modowych smaczków, dotyczących zarówno Małgorzaty, jak i innych postaci powieści. Opis seansu w Varietes, podczas którego panie otrzymują nową, diabelską garderobę należy do moich ulubionych fragmentów książki. Wspomniane są również cieniutkie jak niteczka brwi bohaterki, odrastające pod wpływem diabelskiego kremu. No i wreszcie taki cytat: „Potem wsunęła w moją dłoń swoją dłoń w czarnej rękawiczce z szerokim mankietem i poszliśmy razem dalej.”&lt;br /&gt;Dobrze, do diabła już z tym pisaniem. Zresztą, diabli wiedzą co by tu jeszcze napisać…"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ina von Black nie tylko przekonująco udowodniła, dlaczego ceni właśnie Małgorzatę, ale także napisała komentarz najładniejszy pod względem językowym, a przy okazji literacko wystylizowany na powieść Bułhakowa. Urzekła mnie staranność jej opisu, który - chyba przyznacie? - zachęca po sięgnięcia po powieść.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwyciężczynię proszę o wybranie pary rękawiczek spośród trzech zaproponowanych przez &lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-modę&lt;/a&gt; i wysłanie mi informacji wraz z adresem do wysyłki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5e5o7JmOF8k/TvoOht_TeaI/AAAAAAAAAng/HQgfhFKQ4Bc/s1600/IMG_2448.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="520" src="http://3.bp.blogspot.com/-5e5o7JmOF8k/TvoOht_TeaI/AAAAAAAAAng/HQgfhFKQ4Bc/s640/IMG_2448.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej moja porcelanowa Małgorzata, jeszcze w gorsecie szanownej mieszczanki, wyzywa los bukietem mimozy. Oj, chyba wiem, o jakiej powieści opowiem następnym razem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-8116572539776851676?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/8116572539776851676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/rozstrzygniecie-konkursu-ko-mody.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8116572539776851676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8116572539776851676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/rozstrzygniecie-konkursu-ko-mody.html' title='Rozstrzygnięcie konkursu Ko-mody'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5e5o7JmOF8k/TvoOht_TeaI/AAAAAAAAAng/HQgfhFKQ4Bc/s72-c/IMG_2448.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-703183252245245365</id><published>2011-12-18T19:55:00.001+01:00</published><updated>2011-12-19T09:32:37.085+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><title type='text'>Czy chciałaby Pani wygrać rękawiczki? Konkurs Ko-Mody na blogu Szmaragdy</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Właśnie zakończyłam gruntowny remont szmaragdowego bloga, a niezrównany MPF skonfigurował go z kontem na Facebooku. Aby uczcić nową odsłonę Szmaragdowa ogłaszam konkurs, którego pomysłodawcą i sponsorem jest sklep &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Moda&lt;/a&gt;. Zwyciężczyni zabawy będzie mogła samodzielnie wybrać jedną z trzech par niebanalnych rękawiczek: eleganckie &lt;a href="http://www.ko-moda.com/index.php?docid=36"&gt;koronkowe rękawiczki w kwiatowy wzór&lt;/a&gt;, wyrafinowane &lt;a href="http://www.ko-moda.com/index.php?docid=15"&gt;koronkowe mitenki&lt;/a&gt; (sama takie dostałam w prezencie od sklepu - są prześliczne) lub &lt;a href="http://www.ko-moda.com/index.php?docid=7"&gt;welurowe rękawiczki za nadgarstek w kolorze brązowym&lt;/a&gt;. Jest o co powalczyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co zrobić, aby wygrać?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po pierwsze: w komentarzu pod tym postem napisać kilka słów czy zdań o ulubionym bohaterze lub bohaterce powieściowej, stanowiącym dla Was (nie tylko modową) inspirację i wyjaśnić, dlaczego właśnie ta postać jest Wam szczególnie bliska.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="https://www.facebook.com/pages/Ko-Modacom/240718125983000"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po drugie: polubić &lt;a href="https://www.facebook.com/pages/Ko-Modacom/240718125983000?sk=info"&gt;stronę sklepu Ko-Moda na Facebooku&lt;/a&gt; - wystarczy kliknąć tutaj: &lt;a href="https://www.facebook.com/pages/Ko-Modacom/240718125983000"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-gBEbVz_MbWs/Tu4uLPRHGaI/AAAAAAAAAmk/Y4C51dpuc6s/s1600/372901_240718125983000_424425000_q.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To wszystko. Zabawa zakończy się 26 XII o północy. Rankiem 27 XII wraz z MPF wybiorę trzy najciekawsze komentarze i wspólnie z właścicielkami &lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Mody&lt;/a&gt; wyłonimy zwycięzcę. Wyniki ogłoszę na &lt;a href="https://www.facebook.com/pages/Szmaragda/114763525307494?ref=tn_tnmn"&gt;mojej stronie na Facebooku&lt;/a&gt; i na blogu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pozostawiam Was z jednymi z moich ulubionych powieściowych bohaterek, tym razem w postaci porcelanowych lalek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sP6aQZAxkXI/Tu4zL0pA8tI/AAAAAAAAAms/pndJgMaIt9s/s1600/Obraz+014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ff_Ud7v6yUE/Tu4zp6_myVI/AAAAAAAAAm0/p6k60Sc6hNk/s1600/Obraz+015.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ff_Ud7v6yUE/Tu4zp6_myVI/AAAAAAAAAm0/p6k60Sc6hNk/s640/Obraz+015.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; Przed Państwem Jane Eyre, o której wspominałam&lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/wiktorianska-sukienka-i-dziwne-losy.html"&gt; tutaj&lt;/a&gt;, wraz z Elizabeth Bennet, o której na pewno kiedyś napiszę.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cJg99kARKPM/Tu40EqhcExI/AAAAAAAAAm8/Tk-WU-bdJSw/s1600/Obraz+030.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-cJg99kARKPM/Tu40EqhcExI/AAAAAAAAAm8/Tk-WU-bdJSw/s640/Obraz+030.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OM9-3HUkWbs/Tu40Y-2bU7I/AAAAAAAAAnE/myC16SH1-L0/s1600/Obraz+031.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-OM9-3HUkWbs/Tu40Y-2bU7I/AAAAAAAAAnE/myC16SH1-L0/s640/Obraz+031.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Y2E8tOjrXX0/Tu40tqsfA1I/AAAAAAAAAnM/KDZNcLUdvH8/s1600/Obraz+033.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-Y2E8tOjrXX0/Tu40tqsfA1I/AAAAAAAAAnM/KDZNcLUdvH8/s640/Obraz+033.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-703183252245245365?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/703183252245245365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/czy-chciaaby-pani-wygrac-rekawiczki.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/703183252245245365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/703183252245245365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/czy-chciaaby-pani-wygrac-rekawiczki.html' title='Czy chciałaby Pani wygrać rękawiczki? Konkurs Ko-Mody na blogu Szmaragdy'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gBEbVz_MbWs/Tu4uLPRHGaI/AAAAAAAAAmk/Y4C51dpuc6s/s72-c/372901_240718125983000_424425000_q.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-3549483144910847868</id><published>2011-12-10T19:46:00.003+01:00</published><updated>2011-12-19T06:50:39.793+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść XIX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płaszcz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kapelusz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neowiktorianizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rękawiczki'/><title type='text'>Rękawiczki Anny Kareniny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FFSKw-O8ay4/TuOlUQFeCKI/AAAAAAAAAlc/SeOcUCBwFcg/s1600/1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="626" src="http://4.bp.blogspot.com/-FFSKw-O8ay4/TuOlUQFeCKI/AAAAAAAAAlc/SeOcUCBwFcg/s640/1.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Rękawiczki - &lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Moda&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kołnierz -&amp;nbsp; Promod&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Buty - Tommy Hilfiger&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Płaszcz i kapelusz - te same :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp; W pierwszych słowach, ale nie po raz pierwszy, wypadałoby wytłumaczyć się z wielomiesięcznej nieobecności. Nastąpił przełom - zdałam egzaminy doktorskie, obroniłam doktorat o powieści wiktoriańskiej, a gdy wreszcie studenci mogliby zwracać się do mnie "pani doktor", oddaliłam się od akademii i na pół gwizdka poduczam nastolatków, w związku z czym awansowałam od razu na profesorkę, i to bez habilitacji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przez 9 lat studiów magisterskich i doktoranckich żyłam w Matrixie (Roger Waters powiedziałby &lt;i&gt;- Comfortably Numb&lt;/i&gt;), aż przyszło otworzyć oczy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hfZ3jUF_w-w/TuOl5BlKBHI/AAAAAAAAAlk/jhaH7UVwCH8/s1600/2.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-hfZ3jUF_w-w/TuOl5BlKBHI/AAAAAAAAAlk/jhaH7UVwCH8/s640/2.JPG" width="358" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pomna nauk&amp;nbsp; &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2010/06/konwencje-przemijaja-z-wiatrem-ale.html"&gt;Scarlett O'Hara&lt;/a&gt;, idę zdobywać świat w nowych butach, kołnierzu i - przede wszystkim - rękawiczkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Całość MPF łaskawie określił jako styl Anny Kareniny, co przypomniało mi o najpiękniejszej spośród znanych mi XIX-wiecznych powieści rosyjskich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Sp6rT0Xs3co/TuOl_ZEvL6I/AAAAAAAAAls/lp5stULXmes/s1600/3.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="512" src="http://3.bp.blogspot.com/-Sp6rT0Xs3co/TuOl_ZEvL6I/AAAAAAAAAls/lp5stULXmes/s640/3.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilkukrotnie na kartach powieści mowa o rękawiczkach Anny, choćby wówczas, gdy ukrywa w jednej z nich list od niekochanego męża. Można domniemywać, ze &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;jako posiadaczka rąk o &lt;i&gt;szczupłych, drobniutkich dłoniach&lt;/i&gt;, nigdy nie miała problemu z zakupem tej części garderoby, w przeciwieństwie do &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;np.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Izabeli Łęckiej, która sama nie wiedziała, jaki powinna wybrać rozmiar.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-7E3EQtWLHEU/TuOmFo0yXwI/AAAAAAAAAl0/ivdXGY2uodQ/s1600/4.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="512" src="http://4.bp.blogspot.com/-7E3EQtWLHEU/TuOmFo0yXwI/AAAAAAAAAl0/ivdXGY2uodQ/s640/4.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z kolei mój największy galanteryjny problem obejmuje niemożność znalezienia rękawiczek, które zmieściłyby moje dziewięciocentymetrowe palce, dlatego, gdy znalazłam na blogu Marchewkowej peany na cześć sklepu &lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Moda&lt;/a&gt;, napisałam do właścicielek z prośbą o pomoc. Zanim zdecydowałam się na zakup, wymieniłyśmy kilkanaście maili, a każda wiadomość od Pani Katarzyny świadczyła o niewyczerpanej cierpliwości, wielkiej kulturze i dbałości o klientkę. W rezultacie kupiłam dwie pary rękawiczek, a w prezencie od firmy dostałam prześliczne koronkowe mitenki, które obiecuję pokazać następnym razem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mxmjefG2mGk/TuOmJ7U9i-I/AAAAAAAAAl8/DkFTqw81iWI/s1600/6.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-mxmjefG2mGk/TuOmJ7U9i-I/AAAAAAAAAl8/DkFTqw81iWI/s640/6.JPG" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ulubiona zabawa - efekt fotografii z czasów Anny Kareniny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na co dzień noszę teraz doskonałej jakości rękawiczki z koźlęcej skórki, a podziwiając miękkość materiału i staranność wykonania przenoszę się myślą do XIX wieku, zazdroszcząc elegantkom, które zamiast sieciówek miały do dyspozycji eleganckie magazyny, krawcowe i utalentowanych rzemieślników. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dobra wiadomość jest taka, że Pani Katarzyna napomknęła o możliwości zorganizowania konkursu z ufundowaną przez &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.ko-moda.com/"&gt;Ko-Modę&lt;/a&gt; nagrodą. Któraś z Was dostałaby zatem dodatkowy prezent. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Póki co, zostawiam Was z Anną Kareniną, od której możemy uczyć się elegancji i gustu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Anna nie była w sukni lila, jak tego pragnęła Kitty, ale w czarnej, głęboko wyciętej aksamitnej toalecie, (...). Cała suknia była obszyta wenecką gipiurą Na głowie, na — czarnych własnych — bez domieszek sztucznych — włosach miała maleńką girlandę z bratków i taką samą girlandę u czarnej wstążki paska, wśród białych koronek. Sama jej fryzura była jakby niedostrzegalna, rzucały się tylko w oczy i zdobiły ją owe kapryśne, króciutkie pierścienie kędzierzawych włosów, stale wymykających się na kark i na skronie. Na mocnej, toczonej szyi nosiła sznurek pereł. (...) Urok Anny na tym właśnie polegał, że zaćmiewała swą własną toaletę, tak że ta stawała się na niej jakby niewidoczna. Tej czarnej sukni ze wspaniałymi koronkami również nikt nie dostrzegał, tworzyła jedynie ramę; widać było tylko samą Annę, naturalną, prostą, wykwintną, a zarazem wesołą i ożywioną."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mVSAo2KEdwE/TuOmOKwd8uI/AAAAAAAAAmE/zBMkDzHSf8s/s1600/IMG_2374.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-mVSAo2KEdwE/TuOmOKwd8uI/AAAAAAAAAmE/zBMkDzHSf8s/s640/IMG_2374.JPG" width="460" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A na deser niezrównany Prus i Izabela Łęcka, kupująca rękawiczki w sklepie Wokulskiego:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Przez chwilę sklep zaległa cisza, którą dopiero panna Izabela przerwała odezwawszy się pięknym&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;kontraltem:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Czy zastałyśmy pana Mraczewskiego?...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Panie Mraczewski!... - pochwycił pan Ignacy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mraczewski już stał przy pannie Izabeli, zarumieniony jak wiśnia, pachnący jak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;kadzielnica, z pochyloną głową, jak kita wodnej trzciny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przyszłyśmy prosić pana o rękawiczki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Numerek pięć i pół - odparł Mraczewski i już trzymał pudełko, które mu nieco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;drżało w rękach pod wpływem spojrzenia panny Izabeli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Otóż nie... - przerwała panna ze śmiechem. - Pięć i trzy czwarte... Już pan&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;zapomniał!...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Pani, są rzeczy, których się nigdy nie zapomina. Jeżeli jednak rozkazuje pani&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pięć i trzy czwarte, będę służył w nadziei, że niebawem znowu zaszczyci nas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pani swoją obecnością. Bo rękawiczki pięć i trzy czwarte - dodał z lekkim&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;westchnieniem, podsuwając jej kilka innych pudełek - stanowczo zsuną się z&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;rączek..."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-3549483144910847868?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/3549483144910847868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/rekawiczki-anny-kareniny.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3549483144910847868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3549483144910847868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/12/rekawiczki-anny-kareniny.html' title='Rękawiczki Anny Kareniny'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FFSKw-O8ay4/TuOlUQFeCKI/AAAAAAAAAlc/SeOcUCBwFcg/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-7069077054246954195</id><published>2011-09-06T19:10:00.007+02:00</published><updated>2011-12-17T18:51:20.036+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='realizm magiczny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kapelusz'/><title type='text'>Retro kapelusz i podróż na "Podmorską wyspę"</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dzisiejszy post powstał przy wydatnej pomocy MPF, który nie tylko - jak zwykle zresztą - zrobił zdjęcia, ale i wybrał, kierując się własnym sądem (nierzadko odmiennym od mojego), kilka spośród kilkudziesięciu do zaprezentowania na blogu.&amp;nbsp; Co więcej - także Jego zasługą jest skórzany kapelusz retro, wystylizowany na modę XX-lecia międzywojennego, jeden z najmilszych prezentów ubraniowych, jakie kiedykolwiek dostałam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gsaxtGNnuKM/TmY68rM4_TI/AAAAAAAAAlQ/j8TWcJ1nEjc/s1600/IMG_2045.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-gsaxtGNnuKM/TmY68rM4_TI/AAAAAAAAAlQ/j8TWcJ1nEjc/s640/IMG_2045.JPG" width="452" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Efekt cyjanotypii - przekształcania substancji światłoczułych w błękit pruski, metoda popularna w 2 poł. XIX wieku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tym razem jedynie zdjęcia portretowe, mające wyeksponować  na wszelkie możliwe sposoby zieloną budkę. Dla podkreślenia estetyki  sprzed lat, pierwsze fotografie przepuściłam przez ulubiony efekt &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;graficzny, "Wehikuł czasu", który pozwala naśladować dawne metody obróbki fotografii.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Tw6KSRNS3zI/TmY7H5p15QI/AAAAAAAAAlU/-NLnzEMq3rw/s1600/IMG_2051.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-Tw6KSRNS3zI/TmY7H5p15QI/AAAAAAAAAlU/-NLnzEMq3rw/s640/IMG_2051.JPG" width="438" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Efekt platynotypii - metody obróbki fotograficznej stosowanej do lat 20-tych XX wieku&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejne zawdzięczają swój  koloryt już tylko naturze - powstały podczas tej wyjątkowej chwili, gdy  zachodzące słońce dodaje wszystkiemu ciepłego blasku, a kasztanowe  włosy wydają się ogniście rude. ;) Szkoda, że ta złota godzina (zwana  przez wtajemniczonych, m.in. MPF, &lt;i&gt;magic hour&lt;/i&gt;) nie może trwać wiecznie.  O tej porze najłatwiej uwierzyć w cuda i dostrzec czary w codzienności.  Dlatego, to właśnie w blasku magicznej godziny, przedstawiam Wam nową  powieść Isabel Allende, której książki &lt;/span&gt;&lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/boho-z-wizyta-w-domu-duchow.html"&gt;&lt;i&gt;Dom Duchów&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2010/04/nazywam-sie-ewa-to-znaczy-zycie.htmll"&gt;&lt;i&gt;Ewa Luna&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; wspominałam wcześniej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/boho-z-wizyta-w-domu-duchow.html"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CM-0YhSXe7A/TmY3irEKHCI/AAAAAAAAAlI/DVoCG2qVJy0/s1600/IMG_2070.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-CM-0YhSXe7A/TmY3irEKHCI/AAAAAAAAAlI/DVoCG2qVJy0/s400/IMG_2070.JPG" width="275" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Technika albuminowa - 2 poł. XIX wieku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Podmorska wyspa to - według wyznawców vodou, do których zalicza się główna bohaterka powieści, miejsce, do którego trafia nieśmiertelna cząstka człowieka po śmierci. Dla Zarite jest to przestrzeń zapełniona jej bóstwami, &lt;i&gt;loa&lt;/i&gt;, i bliskimi zmarłymi. A symbolicznie może także Haiti, które w czasie rewolucji staje się królestwem śmierci.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iQXB16C0spM/TmY8Mpof-gI/AAAAAAAAAlY/KJ4h4mXKc3c/s1600/IMG_2041.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-iQXB16C0spM/TmY8Mpof-gI/AAAAAAAAAlY/KJ4h4mXKc3c/s640/IMG_2041.JPG" width="394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;współcześnie - cross-processing&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem powieściopisarka przenosi czytelników do francuskiej kolonii  Saint-Dominique oraz Luizjany przełomu XVIII i XIX wieku. Fabuła obejmuje  40 lat życia głównej bohaterki, w czasie których w Francji wybucha  Wielka Rewolucja, Napoleon podbija Europę, a czarni niewolnicy na  plantacjach trzciny cukrowej na wyspie Saint-Dominique wywołują  powstanie, do którego stłumienia Bonaparte wysyła polskich legionistów.  Uciekinierzy z Haiti trafiają na Kubę czy - jak bohaterowie Allende - do  Luizjany, którą w 1803 roku Francuzi sprzedają Amerykanom. Dla  osiadłych w Nowym Orleanie Kreoli, wciąż czujących się częścią  Hiszpanii, jankeskie władztwo oznacza koniec świata, o czym Allende  pisze z właściwym jej humorem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WKwJlUD2ywY/TmY2xwAyAJI/AAAAAAAAAlA/XUkEXYUsWdc/s1600/IMG_2091.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-WKwJlUD2ywY/TmY2xwAyAJI/AAAAAAAAAlA/XUkEXYUsWdc/s640/IMG_2091.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J_DBH4CFCkg/TmY3H-rcXoI/AAAAAAAAAlE/Gc9hOL1XX7k/s1600/IMG_2145.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CM-0YhSXe7A/TmY3irEKHCI/AAAAAAAAAlI/DVoCG2qVJy0/s1600/IMG_2070.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt; Jak można się domyślić, bohaterowie &lt;i&gt;Podmorskiej wyspy&lt;/i&gt; tkwią w  dziejowym tyglu, co mocno komplikuje ich losy. A wszystko  zaczyna się w roku 1770, gdy młody Francuz, Toulouse Valmorain, przybywa  na ojcowskie wezwanie na prowadzoną w kolonii plantację trzciny  cukrowej. W okolicznym mieście króluje Violette Boisier, córka Mulatki i  najpiękniejsza kurtyzana La Cap; w madryckim klasztorze dorasta Eugenia  Garcia del Solar; a na Saint-Dominique na świat przychodzi Zarite, córka zgwałconej przez białego marynarza murzyńskiej niewolnicy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PBSHRXOi2L8/TmY4K88TsjI/AAAAAAAAAlM/7oBnvqQ9x-Q/s1600/IMG_2085.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt; &lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-PBSHRXOi2L8/TmY4K88TsjI/AAAAAAAAAlM/7oBnvqQ9x-Q/s640/IMG_2085.JPG" width="376" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iQXB16C0spM/TmY8Mpof-gI/AAAAAAAAAlY/KJ4h4mXKc3c/s1600/IMG_2041.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najnowszej powieści Isabel odnajduję wszystko to, co jest mi w jej książkach bliskie -&amp;nbsp; dzieje intrygujących kobiet, wplecione w wielką historię, której tutaj nie piszą zwycięzcy mężczyźni; wiarę w kobiecą solidarność, więź - ponad podziałami politycznymi, rasowymi i religijnymi - która czyni cuda (&lt;i&gt;Leanne zapaliła łojową lampę i chodziły dalej, aż nadszedł moment odebrania porodu. "Erzulie, loa matko, pomóż mu przyjść na świat", poprosiła na głos Tete. "Święty Rajmundzie Nonnacie, skup się. Nie pozwolisz chyba, żeby jakaś afrykańska święta okazała się lepsza od ciebie", odparła Leanne tym samym tonem i obie wybuchnęły śmiechem&lt;/i&gt;); dalej - egzotykę i magię, dzięki którym poznaję nowy dla mnie punkt widzenia rzeczywistości; relacje o wznoszeniu się ponad terror i okrucieństwo w nieludzkich czasach czy wreszcie - całkowite zanurzenie się w wykreowanym przez autorkę świecie i subtelny dialog z powieściową tradycją - w tym przypadku wielokrotnie przychodziły mi na myśl &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/wiktorianska-sukienka-i-dziwne-losy.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;Dziwne losy Jane Eyre&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; Charlotty Bronte.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-J_DBH4CFCkg/TmY3H-rcXoI/AAAAAAAAAlE/Gc9hOL1XX7k/s1600/IMG_2145.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-J_DBH4CFCkg/TmY3H-rcXoI/AAAAAAAAAlE/Gc9hOL1XX7k/s400/IMG_2145.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WKwJlUD2ywY/TmY2xwAyAJI/AAAAAAAAAlA/XUkEXYUsWdc/s1600/IMG_2091.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-7069077054246954195?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/7069077054246954195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/09/retro-kapelusz-i-podroz-na-podmorska.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7069077054246954195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7069077054246954195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/09/retro-kapelusz-i-podroz-na-podmorska.html' title='Retro kapelusz i podróż na &quot;Podmorską wyspę&quot;'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gsaxtGNnuKM/TmY68rM4_TI/AAAAAAAAAlQ/j8TWcJ1nEjc/s72-c/IMG_2045.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-5444789217860970454</id><published>2011-07-25T16:25:00.013+02:00</published><updated>2011-12-17T18:50:11.181+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><title type='text'>Szmaragda i zagadki Fromborka</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZaHuLdwbpnA/Ti2Mo0uVMpI/AAAAAAAAAi8/DEN_qLNz1qE/s1600/IMG_1603.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633313341885985426" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZaHuLdwbpnA/Ti2Mo0uVMpI/AAAAAAAAAi8/DEN_qLNz1qE/s640/IMG_1603.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="405" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Szmaragda na promie:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;sukienka - F&amp;amp;F&lt;br /&gt;chusta - ?&lt;br /&gt;baletki - Ecco&lt;br /&gt;torebka - Venezia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnimi czasy realizowałam zasadę jeden post na jedną porę roku, co wiązało się z nawałem ciężkiej pracy, z finalizowaniem pracy doktorskiej na czele. Zanim uraczę Was refleksją na temat "Czy jest życie po doktoracie?" (sama jestem tego ciekawa ;)  ), prezentuję plon wycieczki z Krynicy Morskiej do Fromborka, promem przez Zalew Wiślany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wXu16TZd0us/Ti2NUSE3IKI/AAAAAAAAAjE/nWTrGaOeCak/s1600/IMG_1605.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633314088499486882" src="http://4.bp.blogspot.com/-wXu16TZd0us/Ti2NUSE3IKI/AAAAAAAAAjE/nWTrGaOeCak/s640/IMG_1605.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="396" /&gt;&lt;/a&gt;Zwiedzanie miasta, w którym żył i pracował kanonik kapituły warmińskiej, Mikołaj Kopernik, skłoniło mnie do refleksji natury nie tyle naukowej, co sentymentalno-czytelniczej. Spacerując po wzgórzu katedralnym wspominałam Pana Samochodzika, który właśnie we Fomborku szukał schowków pułkownika Koeniga, rywalizując, jak zazwyczaj, z uosobiającym złego (ale jakże interesującego!) kapitalistę Waldemarem Baturą.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wXu16TZd0us/Ti2NUSE3IKI/AAAAAAAAAjE/nWTrGaOeCak/s1600/IMG_1605.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--QoMrfVkadA/Ti193j5Je8I/AAAAAAAAAis/9w-nt5_5Qt4/s1600/IMG_1700.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="615" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633297102391573442" src="http://3.bp.blogspot.com/--QoMrfVkadA/Ti193j5Je8I/AAAAAAAAAis/9w-nt5_5Qt4/s640/IMG_1700.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;W stylu pin up, czyli z rozwianą sukienką&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przygód Pana Samochodzika, podobnie jak do innych ukochanych lektur dzieciństwa, wracam często we wakacje, szukając dawnych wzruszeń, ciekawa czy urok sprzed lat przetrwał. A bywa z tym różnie - czasem w lekturze przeszkadzają fakty, których jako dziecko nie dostrzegałam.&lt;br /&gt;Poniżej krótki przegląd moich najdawniejszych przyjaciół:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek cykl Nienackiego o Panu Samochodziku (dla wyjaśnienia - kontynuacje innych autorów są dla mnie niestrawne): tytułowy bohater, PRL-owski urzędnik, gnieżdżący się w przydziałowej kawalerce, zwolennik nacjonalizacji, ormowiec i orędownik socjalistycznej ojczyzny, po trosze seksista i wielki poskromiciel feministek ;) nie czaruje mnie tak, jak kiedyś. Wolałabym dostać od Batury zabytkową biżuterię niż pomagać Tomaszowi w jej odnajdywaniu ku pożytkowi muzealnej gabloty. A znając paskudny życiorys autora, podejrzliwie czytam o tym, jak to dorosły mężczyzna spędza noc zamknięty w krypcie z młodziutką harcerką czy nawiązuje niecodzienną przyjaźń z 17-letnią Martą, zapewne obiektem marzeń wszystkich męskich czytelników. Wolę romanse Tomasza z pełnoletnimi damami, choć zupełnie nie wiem, co widzą w zaniedbanym dziwaku, pogrążonym w marzeniach o dziewczętach w lekkich sukienkach, obiadach przyrządzanych drobną, kobiecą rączką i zabytkach, których się nie kupuje i nie sprzedaje, a jedynie podziwia w gablotkach.&lt;br /&gt;Mimo to Nienacki, duży talent literacki, choć niestety w tym przypadku w służbie propagandy, wciąż ma dla mnie smak wakacji z czasów wczesnej podstawówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mlrZxoFtSKo/Ti19KC7EQ6I/AAAAAAAAAic/CBettWwKJBk/s1600/IMG_1582.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633296320447136674" src="http://4.bp.blogspot.com/-mlrZxoFtSKo/Ti19KC7EQ6I/AAAAAAAAAic/CBettWwKJBk/s640/IMG_1582.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Profil z kucykiem po raz pierwszy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziecięcą niewinność straciły także "Kroniki Narnijskie" C. S. Lewisa, dzięki którym pokochałam fantasy na śmierć i życie krótko po tym, kiedy nauczyłam się czytać. Dziś, po przeczytaniu wielu innych serii młodzieżowej fantastyki, dochodzę do wniosku, że własnym dzieciom chętniej będę czytała cykl o Harrym Potterze, młodzieżowe książki Pratchetta czy "Mroczne materie" Philipa Pullmana. Pullmana, który zresztą zarzucił Lewisowi dogmatyzm, tendencyjność i opresyjność w kreowaniu postaci dziewczynek i kobiet. Osobiście nie przeszkadza mi Aslan (w końcu nie uczy niczego złego, wręcz przeciwnie), ale fakt, że żadna z jego postaci płci obojga nie ma wyrazistości Lyry Złotoustej, a Narnia, jakkolwiek piękna, nie jest tak wspaniałą wizją, jak moje najukochańsze fantastyczne światy.&lt;br /&gt;Mimo to, trudno mi wyobrazić sobie dziecinny pokój bez opowieści z Narni w biblioteczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S-UAZ5gK_f4/Ti2MgNfLA2I/AAAAAAAAAi0/J_S1U9Ok8O4/s1600/IMG_1666.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633313193914467170" src="http://3.bp.blogspot.com/-S-UAZ5gK_f4/Ti2MgNfLA2I/AAAAAAAAAi0/J_S1U9Ok8O4/s640/IMG_1666.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Coś straszy na wieży we Fromborku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie: historia Emilki ze Srebrnego Nowiu L. M. Montgomery. Kolejna seria, tym razem tylko trzytomowa, którą przeczytałam co najmniej kilkadziesiąt razy. Ze wszystkich bohaterek Montgomery Emilkę i Ilzę darzę największą sympatią. Pierwsza jest dumna, skryta, nad wiek dojrzała, ironiczna i zdystansowana. Druga - wybuchowa, niekonwencjonalna, śmiała, prowokująca i zwykle ekscentrycznie ubrana. Obie są mi bliskie, choć każda pod innym względem. I chociaż ich kreatorka irytuje mnie wtórnością (w cyklach o Ani i Pat powracają te same rozwiązania fabularne) i pewną niedbałością w konstrukcji fabuły (co rzuca się w oczy zwłaszcza o książkach o Kilmeny i Jance, ale też w finale Emilki), to nie chcę zerwać długiej i owocnej przyjaźni z bohaterkami Montgomery, która przetrwała wszystkie inne relacje z czasów szkoły podstawowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fwdbrJE0Wug/Ti2N3OeL-wI/AAAAAAAAAjM/pnUhRzwAby4/s1600/IMG_1609.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="427" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633314688827390722" src="http://3.bp.blogspot.com/-fwdbrJE0Wug/Ti2N3OeL-wI/AAAAAAAAAjM/pnUhRzwAby4/s640/IMG_1609.JPG" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Frombork Kopernika i Tomasza NN&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że mogłabym  przywołać jeszcze dziesiątki tytułów, ale na razie wystarczy.&lt;br /&gt;Bardzo jestem ciekawa, jak Wam się czyta po latach ulubione lektury z dzieciństwa? Co to za książki? I czy czytacie je własnym dzieciom? :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-5444789217860970454?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/5444789217860970454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/07/szmaragda-i-zagadki-fromborka.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5444789217860970454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5444789217860970454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/07/szmaragda-i-zagadki-fromborka.html' title='Szmaragda i zagadki Fromborka'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZaHuLdwbpnA/Ti2Mo0uVMpI/AAAAAAAAAi8/DEN_qLNz1qE/s72-c/IMG_1603.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-9132132851495039752</id><published>2011-05-10T15:25:00.019+02:00</published><updated>2011-12-17T18:49:50.786+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiktoriańska koszula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neowiktorianizm'/><title type='text'>Pontiac i nylony</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7XSuOMaIhGM/TclD9QROzaI/AAAAAAAAAhE/d9kWl1NYmpU/s1600/IMG_1531.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="450" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605085930857614754" src="http://3.bp.blogspot.com/-7XSuOMaIhGM/TclD9QROzaI/AAAAAAAAAhE/d9kWl1NYmpU/s640/IMG_1531.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Zwróćcie uwagę na Indianina :) W muzeum motoryzacji dowiedziałam się, że markę samochodów nazwano na cześć wodza Indian Ottawa, przywódcy powstania Pontiaca w 2. poł. XVIII wieku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Dama w agacie: prezent od Mamy MPF&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Koszula: Mohito&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Spódnica: Parvati&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Pasek: Krawcowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Buty: Ecco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Pończochy: nylony.pl&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Pontiac: niestety, nie mój&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni  post przypłaciłam przeziębieniem, dlatego nie spieszyło mi się do kolejnego, a w międzyczasie  wiosna spokojnie zastąpiła zimę.&lt;br /&gt;Sponsorem dzisiejszej notki jest  literka A jak Ambiwalencja. Korzystając z majowej aury, odwiedziliśmy z  MPF muzeum motoryzacji. Pod Warszawą niebo zasnuły chmury, zrobiło się  zimno jak na Łysej Górze, a muzeum motoryzacji okazało się zagraconą  klitką.&lt;br /&gt;Rzeczywistość zweryfikowała wyobrażenia parku, w którym godne  spacerując wśród zieleni przypatrujemy się cudom motoryzacji ze  wszystkich dekad ubiegłego wieku.&lt;br /&gt;Choć zawiodła pogoda i przestrzeń,  samochody pokazały klasę. Moim faworytem jest czerwony Pontiac z 1929  roku, którym bardzo chętnie sama bym się zaopiekowała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cm1hpIl2WGA/TclElEsnncI/AAAAAAAAAhM/P0gyYo25RJM/s1600/IMG_1518.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605086614946028994" src="http://3.bp.blogspot.com/-cm1hpIl2WGA/TclElEsnncI/AAAAAAAAAhM/P0gyYo25RJM/s640/IMG_1518.JPG" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ambiwalentne  uczucia dotyczą również dzisiejszego stroju. Na cześć starych  samochodów założyłam pasujące do epoki nylonowe pończochy, w których  czułam się, jakbym znów miała 5 lat. Rozumiem, że wątpliwym urokiem  nylonów są marszczenia, ale w tych pończochach ponownie przeżyłam  przedszkolny koszmar opadających rajstop. Przez większość dnia  przypominała mi się dziecięca czytanka o Hance, co miała na nogach  obwarzanki.&lt;br /&gt;Ludzkość wiedziała co robi, wymyślając idealnie przylegającą do łydki lycrę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostaje  się także wystylizowanej na wiktoriańską koszuli z Mohito,  która urzekła mnie wintydżowym designem. Li i jedynie, bo materiał to koszmarny  poliester, a wykrój zakłada, że nosicielką będzie kobieta pozbawiona  biustu, ale za to z dziwnymi wypustami poniżej talii (miejsce na  czułki?). Bez paska ani rusz. Robaczywą wisienką na torcie Mohito jest  niepełna rozmiarówka i nieadekwatna do jakości cena.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-07MtC0Je_38/TclBFVjxo-I/AAAAAAAAAg0/_VRYShELD5o/s1600/IMG_1577.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szmaragdowy  nastrój i stylizację uratował prezent od Mamy MPF - wisiorek z agatu, na  którym widnieje srebrna dama w agatowym kapeluszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FHqhjJCyPIs/TclAarX75ZI/AAAAAAAAAgs/UQaSr7YgYGM/s1600/IMG_1574.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605082038303188370" src="http://1.bp.blogspot.com/-FHqhjJCyPIs/TclAarX75ZI/AAAAAAAAAgs/UQaSr7YgYGM/s400/IMG_1574.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; height: 400px; width: 231px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim  pozostawię Was z morałem, że kiedyś potrafiono robić samochody, a  pończochy niekoniecznie, pozwolę sobie zareklamować cykl powieści, które  zawsze wprawiają mnie w doskonały nastrój - "Świat dysku" Terrry'ego  Pratchetta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantastyczny wieloksiąg można z grubsza podzielić (ze względu na postaci) na tomy opowiadające historię pechowego maga Rincewinda czy jego kolegów z magicznego Niewidocznego Uniwersytetu, Śmierci (jeden z bardziej charakterystycznych bohaterów Pratchettowego universum), Czarownic z Lancre i Straży Miejskiej Ankh-Morpork. Dwa ostatnie lubię najbardziej, z uwagi na przywiązanie do najstarszego pokolenia czarownic (Babci Weatherwax i Niani Ogg) oraz fascynację komendantem Straży Samuelem Vimesem. Ostatnio zaintrygował mnie również Moist von Lipwig, kolejna postać, która doczekała się własnego podcyklu.&lt;br /&gt;W mojej prywatnej pierwszej 10-tce "Świata dysku" znalazłaby się z pewnością "Straż nocna", "Na glinianych nogach", "Piąty elefant", "Maskarada" oraz "Carpe Jugulum".&lt;br /&gt;Macie własne typy?&lt;br /&gt;17 maja premiera kolejnej książki, należącej do omijanego przeze mnie dotąd wątku dotyczącego młodej czarownicy Tiffany Obolałej. Ale na  "W północ się odzieję" na pewno się skuszę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;form action="/post-edit.do" id="stuffform" method="POST" name="stuffform"&gt;&lt;div style="width: 90%;"&gt;&lt;div id="preview"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/form&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-9132132851495039752?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/9132132851495039752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/05/pontiac-i-nylony_10.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/9132132851495039752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/9132132851495039752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/05/pontiac-i-nylony_10.html' title='Pontiac i nylony'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7XSuOMaIhGM/TclD9QROzaI/AAAAAAAAAhE/d9kWl1NYmpU/s72-c/IMG_1531.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-3709361292832975944</id><published>2011-02-28T10:55:00.020+01:00</published><updated>2011-12-18T16:56:47.499+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='torebka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płaszcz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neowiktorianizm'/><title type='text'>Epoka wiktoriańska trwa w najlepsze...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NY2AR8w4ICY/TWt7vlhHe5I/AAAAAAAAAfQ/-1VRTxGl9Qk/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578688620883573650" src="http://3.bp.blogspot.com/-NY2AR8w4ICY/TWt7vlhHe5I/AAAAAAAAAfQ/-1VRTxGl9Qk/s640/2.jpg" style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt;" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mpBIog-oBZo/TWuIcKV1kjI/AAAAAAAAAf4/EEfOqgMJp1Y/s1600/8.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;torebka - internetowy sklep  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;a href="http://trendsetterka.com/"&gt;trendsetterka.com&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; Projekt Boudoir on the Moon&lt;br /&gt;płaszcz - krawcowa&lt;br /&gt;pas - krawcowa&lt;br /&gt;spódnica - krawcowa&lt;br /&gt;bluzka - sh&lt;br /&gt;buty - z samego dna szafy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;...na szczęście &lt;/span&gt;nie w sferze obyczajowej i społecznej, choć nie byłabym pewna kulturalnej. ;) Wszechobecna poprawność polityczna, skutkująca na południu Stanów Zjednoczonych cenzurowaniem powieści Marka Twaina, jako żywo przypomina mi wiktoriańską cenzurę  literatury, gdy w imię przyzwoitości okaleczono dramaty Williama Szekspira, aby bez przeszkód mogły je czytać kobiety i dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając tego rodzaju wpadki, czerpiemy z wiktorianizmu to, co najlepsze, o czym świadczy popularność nawiązujących do estetyki epoki ubrań, dodatków, biżuterii i bibelotów,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9nNmPJrh6GY/TWuEpOEMbDI/AAAAAAAAAfo/I7IFw-HbU1o/s1600/6.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578698407113681970" src="http://2.bp.blogspot.com/-9nNmPJrh6GY/TWuEpOEMbDI/AAAAAAAAAfo/I7IFw-HbU1o/s640/6.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak widać na przykładzie mojej nowej torebki, ozdobionej portretem wiktoriańskiej, a właściwie neowiktoriańskiej, lalki. Ani torebce, ani lalce, nie byłam w stanie się oprzeć, a każdy wspólnie spędzony dzień pogłębia wzajemne uczucie.&lt;br /&gt;Jako dodatek do torebki - mój ulubiony ostatnimi czasy, lekko wystylizowany, zestaw, w którym główne role grają gorsetowy pas i warstwowa spódnica, oba pomyślunku mojego, a autorstwa krawcowej. Tak ubrana mogę poczuć się jak siostra neowiktoriańskiej ex-gotki ;), Samanthy, bohaterki przygodowej gry "Gray Matter", o której obiecałam wspomnieć.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9aR7GngSzX8/TWuCnUhQDcI/AAAAAAAAAfg/1pwxozsPTkk/s1600/4.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Historia Sam rozpoczyna się pod Oksfordem, pewnej burzowej, a jakże, nocy, gdy bohaterce psuje się motocykl - akurat w pobliżu wiktoriańskiej posiadłości, należącej do ekscentrycznego kognitywisty, doktora Stylesa. Widząc ucieczkę nowo zatrudnionej asystentki naukowca, którą gotyckie otoczenie przeraziło do tego stopnia, że umknęła zanim zdążyła zadzwonić do drzwi, zdesperowana Sam postanawia zająć jej miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak łatwo przewidzieć, liberalnej, gotowej na wszystko Amerykance (do tego magiczce-iluzjonistce), udaje się narobić w nobliwym, konserwatywnym Oksfordzie sporo zamieszania.&lt;br /&gt;Paralelnie rozgrywa się wątek tajemniczego doktora, szukającego sposobu na przywołanie z zaświatów tragicznie zmarłej żony. Jego wspomnienia, pieczołowicie gromadzone dzień po dniu, oddziałują na gracza z niesłychaną siłą, równą utrwalonej w literaturze Proustowskiej magdalence.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_iDYmN7UQDc/TWuBRqcCtII/AAAAAAAAAfY/mCY0qH6M1Bo/s1600/3.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gra, rozgrywająca się m.in. w zabytkowych kolegiach Oksfordu i  posiadłości Stylesa, kusi zmysły pięknymi przestrzeniami i wspaniałą  muzykę. Miłośnicy literatury i kultury znajdą w niej rozmaite  intertekstualne nawiązania, z odwołaniami do historii Lewisa Carrolla i  Uniwersytetu Oksfordzkiego na czele. Największym walorem "Gray  Matter" jest jednak scenariusz Jane Jensen, składający na dwie  przejmujące opowieści z wyrazistymi bohaterami, pełne emocji i magii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-3709361292832975944?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/3709361292832975944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/02/epoka-wiktorianska-trwa-w-najlepsze.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3709361292832975944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3709361292832975944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/02/epoka-wiktorianska-trwa-w-najlepsze.html' title='Epoka wiktoriańska trwa w najlepsze...'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NY2AR8w4ICY/TWt7vlhHe5I/AAAAAAAAAfQ/-1VRTxGl9Qk/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-7393076259468509636</id><published>2011-01-16T18:35:00.020+01:00</published><updated>2011-12-28T18:40:01.140+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płaszcz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><title type='text'>Powrót do Wichrowych Wzgórz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMtTrHwy1I/AAAAAAAAAeI/2spNfg46LGc/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562839780748741458" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMtTrHwy1I/AAAAAAAAAeI/2spNfg46LGc/s640/1.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;płaszcz - krawcowa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;koszula - SenStyl&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;spódniczka - krawcowa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;buty - Prima Moda&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Marzenia się spełniają. Od czasów licealnych życzyłam sobie mieć bardzo długi, czarny płaszcz. Z prostym kołnierzykiem, rozszerzanymi rękawami i dołem, zapinany na guziki, z miękkiej skóry.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Marzenie musiało poczekać na realizację aż do ubiegłorocznej jesieni, kiedy to ulubiona krawcowa bez wahania zgodziła się taki uszyć. Do dawnych wyobrażeń dołożyłam lekko empirowy krój, zainspirowała bajecznymi kreacjami Abbie Cornish jako Fanny Brawne w filmie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jaśniejsza od gwiazd&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMt8oXgggI/AAAAAAAAAeY/__rYJ95p81Y/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562840484384113154" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMt8oXgggI/AAAAAAAAAeY/__rYJ95p81Y/s640/2.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Krój płaszcza, delikatnie wystylizowany na modę przełomu XVIII i XIX wieku, a przede wszystkim parszywa ostatnimi czasy pogoda – mżawka, ciężkie, stalowe niebo i dojmujący wiatr, skojarzyły mi się z klimatem najpopularniejszej w tej chwili powieści wiktoriańskiej, czyli &lt;i&gt;Wichrowych Wzgórz&lt;/i&gt; Emily Brontë.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;XIX-wieczne recenzje książki podsycały wokół powieści aurę skandalu. Gwałtowność opisanych przez pastorównę z Haworth uczuć, rewolucyjna wymowa obyczajowa i społeczna, frenezja, przemoc, pozamałżeńska namiętność, wszechobecna śmierć oraz kreacje najbardziej wyrazistych bohaterów – androginicznej Katarzyny Earnshaw i lucyferycznego Heathcliffa – wszystko to, było ponad wytrzymałość wiktoriańskich czytelników i recenzentów, wyrażających się o utworze w słowach najsurowszej krytyki (np. &lt;i&gt;zbyt obrzydliwie i ohydnie pogańska, aby była możliwa do przełknięcia dla najbardziej nawet zepsutych angielskich czytelników&lt;/i&gt;)&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMzJdKT-OI/AAAAAAAAAeo/0hZkmZ1SR6Q/s1600/4.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562846202272413922" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMzJdKT-OI/AAAAAAAAAeo/0hZkmZ1SR6Q/s640/4.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="441" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W XX wieku doceniono pisarski warsztat Emily, która wprowadziła do swojej jedynej powieści kilkoro narratorów i stworzyła nowoczesną realizację szkatułkowej narracji, kunsztownie wykorzystując poetykę powieści gotyckiej, wiktoriańskiej powieści obyczajowej i społecznej oraz antropologię romantyzmu. Skromnej pannie z prowincji udało się zatem stworzyć nie tylko powieść, która okazała się – z perspektywy czasu – antycypacją nowoczesnego powieściopisarstwa, ale także dzieło, które od połowy XIX wieku uwodzi czytelników klimatem wietrznych wrzosowisk, na tle których rozgrywa się jedna z najniezwyklejszych i najokrutniejszych historii miłosnych, jakie ma do zaoferowania europejska powieść.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMuHE7VeDI/AAAAAAAAAeg/yoe7nIVMh5k/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562840663849269298" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMuHE7VeDI/AAAAAAAAAeg/yoe7nIVMh5k/s640/3.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zobaczcie sami:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego. Moja miłość do Lintona jest jak liście w lesie. Wiem dobrze, że czas ją zmieni, tak jak zima zmienia wygląd lasu. Moja miłość do Heathcliffa jest jak wiecznotrwała ziemia pod stopami, nie przykuwa oka swoim pięknem, ale jest niezbędna do życia. Nelly, ja i Heathcliff to jedno. Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach - nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jak świadomość mojej własnej istoty.”&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„- Życie jej zakończyło się jak łagodny sen - oby tak samo łagodnie przebudziła się na tamtym świecie!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Oby przebudziła się w męczarniach! - krzyknął z niepohamowaną pasją tupiąc nogą i jęcząc. - Kłaniała aż do końca! Gdzie ona jest? Nie tam, nie w niebie, nie przepadła... więc gdzie? Mówiłaś, że moje cierpienia są ci obojętne. O jedno będę się modlił, póki mi język nie zesztywnieje: Katarzyno Earnshaw, obyś nie zaznała spoczynku tak długo, jak ja żyję. Powiedziałaś, że cię zabiłem, stań się więc nawiedzającym mnie upiorem. Duchy zamordowanych prześladują po śmierci zabójców. Ja wierzę, ja wiem, że upiory chodzą po ziemi. Pozostań przy mnie na zawsze - przybierz, jaką chcesz, postać - doprowadź mnie do obłędu, tylko nie zostawiaj mnie samego w tej otchłani, gdzie nie mogę cię znaleźć! O, Boże! To się nie da wypowiedzieć! Nie mogę żyć bez mego życia. Nie mogę żyć bez mojej duszy!”&lt;/span&gt;  &lt;span style="font-size: small;"&gt;„(…) Zdawało mi się, że wstałem, aby otworzyć okno. Hak był wlutowany w skobel, co zauważyłem na jawie, a o czym we śnie nie zapomniałem. - Jednakże muszę z tym zrobić porządek - mruczałem uderzając pięścią w szybę i sięgając po natrętną gałąź. Ale zamiast gałęzi palce moje pochwyciły paluszki drobnej, lodowato zimnej dłoni. Ogarnęła mnie straszliwa groza, właściwa upiornym snom. Próbowałem cofnąć rękę, ale dłoń trzymała ją mocno, a żałosny głos wołał wśród łkań: - Wpuść mnie! Wpuść mnie! - Ktoś ty?! – zapytałem nie przestając się szamotać. - Katarzyna Linton - odpowiedział drżący głos. (…) W tym momencie ujrzałem za oknem niewyraźną  dziecinną twarzyczkę. Trwoga uczyniła mnie okrutnym. Nie mogąc wyrwać się zjawie, przyciągnąłem jej dłoń do rozbitej szyby i jąłem nią trzeć o szkło, aż krew się polała i skropiła obficie pościel. Ale płaczliwe - Wpuść mnie! - nie cichło, a uparte palce nie puszczały, co mnie doprowadzało do szału trwogi. (…)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Heatcliff stał koło wejścia w spodniach i koszuli, że świecą kapiącą mu na palce, blady jak ściana za jego plecami. Za pierwszym skrzypnięciem łóżka zatrząsł się jak rażony prądem i świeca wypadła mu z ręki. Był tak wstrząśnięty, że nie mógł jej od razu podnieść.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To tylko ja, pański gość! (…) w tym pokoju straszy. (…) Gdyby ta mała diablica wepchnęła się oknem, byłaby mnie zapewne udusiła (…) Katarzyna Linton czy Earnshaw, czy jak jej tam? - jakiś podrzutek zapewne - jakiż to musiał być latawiec za życia! Powiedziała mi, że obija się po świecie od dwudziestu lat. Nie wątpię, że dobrze sobie zasłużyła na tę karę.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(…) wyszedłem z pokoju. Nie wiedząc, dokąd prowadzą wąskie korytarze, stanąłem cicho opodal drzwi. Z tego miejsca byłem mimowolnym świadkiem dziwnego zachowania się mego gospodarza. Zachowanie to mogło wzbudzić wątpliwości co do jego zdrowego rozsądku. Wszedł na łóżko i zanosząc się od płaczu otworzył jednym szarpnięciem okno.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wejdź, wejdź! - wołał wśród łkań. - Katy, proszę cię, wejdź! Wejdź jeszcze raz! O moja najdroższa! Wysłuchaj mnie wreszcie, Katarzyno!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zjawa, zgodnie ze swą kapryśną naturą, nie dała znaku życia, tylko gwałtowny podmuch śnieżycy dotarł aż do mnie i zgasił światło.”&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A w następnym poście, po raz pierwszy w Szmaragdowie, opowiem trochę o pewnej grze....&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-7393076259468509636?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/7393076259468509636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/01/powrot-do-wichrowych-wzgorzmarzenia.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7393076259468509636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7393076259468509636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2011/01/powrot-do-wichrowych-wzgorzmarzenia.html' title='Powrót do Wichrowych Wzgórz'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TTMtTrHwy1I/AAAAAAAAAeI/2spNfg46LGc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-112197835381042397</id><published>2010-10-24T20:39:00.008+02:00</published><updated>2011-12-19T09:36:07.976+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='glany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='boho'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bluzka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>W hołdzie niepospolitej gimnazjalistce</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TMSd932DTYI/AAAAAAAAAdM/gIMDA1irchs/s1600/Zdj%C4%99cie0058.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531719928606051714" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TMSd932DTYI/AAAAAAAAAdM/gIMDA1irchs/s640/Zdj%C4%99cie0058.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;koszulka - sh&lt;br /&gt;spódniczka - Esprit&lt;br /&gt;torebka - Venezia&lt;br /&gt;buty - krótkie glany&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziewczyna, której strojem luźno się zainspirowałam, jest dokładnie dwa razy młodsza ode mnie. W przeciwieństwie do rówieśniczek, prawie nie bywa w galeriach handlowych. Ubrania wyszukuje w second-handach i mimo fatalnej sytuacji finansowej zawsze wygląda ładnie, a urodą i wdziękiem przebija wielbicielki nowych kolekcji, rytualnie pielgrzymujące do fryz…. stylistów i kosmetyczek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Choć jest gimnazjalistką, ma samodzielnie wypracowany styl, którego rozpoznawalnymi elementami są klasyczne martensy i krótkie spódniczki w kratkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tym, którzy jeszcze nie dotarli do serii Rafała Kosika „Felix, Net i Nika” zdradzę, że chodzi o Nikę Mickiewicz, powieściową bohaterkę obdarzoną bystrym umysłem i paranormalnymi zdolnościami, która wraz z dwoma przyjaciółmi wędruje w czasie, przeprowadza rewolucję w snach, broni się przed oddaniem ciała upiorowi, a w międzyczasie pomaga szalonemu botanikowi w hodowli wszystkożernej rosiczki tygrysiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Seria Kosika oczarowała mnie od drugiego tomu. Od dawna zazdrościłam Brytyjczykom doskonałej fantastyki młodzieżowej, Harry’ego Pottera, „Mrocznych materii” i tych wszystkich dobrych rzeczy napisanych od czasów, gdy młody Charles Ludwidge Dodgson zapatrzył się na Alice Liddell. Tymczasem pomysłowe, inteligentne i zabawne „Felixy” spokojnie zasługują na zestawienie z anglojęzyczną klasyką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co więcej, w zalewie literatury dla dzieci nazwanej przez Grzegorza Leszczyńskiego „cukier, lukier i róż” te kapitalne opowieści stanowią, cytując księżniczkę Ciri, złoty samorodek w kupie kompostu. ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kosik zauroczył mnie m.in. tym, że lubi i umie nie tylko pisać, ale i czytać. A co lubi, to łatwo wyśledzić w kolejnych „Felixach” – świadczą o tym zarówno upodobania lekturowe jego bohaterów, jak też liczne aluzje i nawiązania do klasyki fantastyki. Moim ulubionym jest kapitalna wizja Podwarszawy, która spodoba się nie tylko wielbicielom „Nigdziebądź” Gaimana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Cenię cykl za wyraziste postaci (podobnie jak Nika, mam słabość do Neta, który pod wieloma względami przypomina mi MPF), świetnie poprowadzoną fabułę i celną ironię, wymierzoną w bezmyślny konsumpcjonizm, durną telewizję i masową rozrywkę najniższych lotów. Z drugiej strony – podoba mi się pragmatyzm Kosika i rzadki w polskich powieściach świeży powiew racjonalności w myśleniu i działaniu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zostawiam Was z kilkoma dialogami z kilku „Felixów” i cieszę się, że zdołałam się powstrzymać od potężnego cytowania mojej ulubionej części, „Felix, Net i Nika oraz Pułapka nieśmiertelności”, którą musiałabym przepisać chyba w całości:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„- Trzy razy mielone świńskie racice - czarująco uśmiechnął się Net - z emulgatorami, w papce z benzoesanu sodu i glutaminianu potasu polanego utwardzonymi tłuszczami z dodatkiem wypełniacza, spulchniacza i aromatu ponoć identycznego z naturalnym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie… mamy czegoś takiego...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Macie, macie – zapewnił ją Net. – Nazywacie to cheeseburgerem. Trzy poprosimy na wynos. (…)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– No nie! – Net zajrzał do wnętrza pudełka z cheeseburgerem. – Bułka przykleiła się do tektury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Zjedz z pudełkiem – poradził Felix. – To niewiele zmieni.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„– Przed chwilą spotkałem dziwnego gościa – Felix wciąż ściskał w dłoni czarną kopertę. – Powiedział, że jest Ponurym Żniwiarzem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– A dlaczego ponurym? – rzucił beztrosko Net. – Kombajn mu się zepsuł? (…)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Trudno – Felix machnął ręką. – Widziałem go.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Ponurego Żniwiarza? – zapytał Net.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– W warunkach celowo generowanych złudzeń optycznych nigdy nie ma całkowitej pewności, co się zobaczyło. Ale prawie na pewno to był on.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Celowo generowanych... – powtórzył Net. – Masz na myśli tę kulę, odblaski i stroboskopy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Tak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– A jak mówisz na latarkę? Ręczny miotacz fotonów?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TMR93y6j1_I/AAAAAAAAAcE/qANIZsYVetU/s1600/Felix-Net-i-Nika-oraz-Palac-Snow_Rafal-Kosik,images_big,6,83-921466-5-4.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531684639831480306" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TMR93y6j1_I/AAAAAAAAAcE/qANIZsYVetU/s400/Felix-Net-i-Nika-oraz-Palac-Snow_Rafal-Kosik,images_big,6,83-921466-5-4.jpg" style="cursor: pointer; height: 400px; width: 264px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nika z przyjaciółmi w oryginale&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„– Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– To nie jest tak, jak... – Net zamknął nogą drzwi łazienki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa nie ma. [...]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Soczek możesz mi podać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„– Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[...] – Nie możemy tam zostawić... Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[...]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Na przeszczepy?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„– No nareszcie – odezwał się Manfred. – Mniemam, że skoro mnie wywołaliście, to nie dla chęci pogawędki, tylko dlatego, że jestem niezbędnie potrzebny... Ho, ho, ho, co ja widzę... – Kamera nad ekranem odwróciła się. – Noc, winda w środku lasu... I trójka dzieci, które zamierzają z niej skorzystać. No jasne. Chcecie, żebym w razie czego powiadomił rozsądniejszą część ludzkości, gdzie szukać waszych zwłok?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Coś w tym stylu – przytaknął Net. – Felix przeczyta ci naszą pozycję...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Już ją ściągnąłem. Mam tego GPSa w zasięgu łączności bezprzewodowej. Kocham te nowe standardy! Za parę lat będę sobie mógł porozmawiać z czujnikiem ciśnienia w oponie samochodu przejeżdżającego obok... Zsynchronizowałem się z resztą mojej osoby, więc możecie bezpiecznie wchodzić do tej windy. Ściślej mówiąc... mogę zagwarantować jedynie, że wasze trumny nie zostaną zakopane puste...”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-112197835381042397?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/112197835381042397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/10/w-hodzie-niepospolitej-gimnazjalistce.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/112197835381042397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/112197835381042397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/10/w-hodzie-niepospolitej-gimnazjalistce.html' title='W hołdzie niepospolitej gimnazjalistce'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TMSd932DTYI/AAAAAAAAAdM/gIMDA1irchs/s72-c/Zdj%C4%99cie0058.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-3098952460393655529</id><published>2010-09-05T19:43:00.006+02:00</published><updated>2011-12-17T18:48:01.762+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść fantasy'/><title type='text'>Za górami, za lasami, były bajki z wampirami</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TIPW4EqkLoI/AAAAAAAAAbs/gCKBJqyhl_o/s1600/Nosferatu.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="480" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513486627644911234" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TIPW4EqkLoI/AAAAAAAAAbs/gCKBJqyhl_o/s640/Nosferatu.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Z pewnym poślizgiem  chciałabym dołączyć do szafiarskiej akcji "Dzień postaci z bajek". Co  prawda w moim przypadku będzie to postać raczej z bajek dla dorastającej  młodzieży obdarzonej bujną wyobraźnią, ale nic to.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; &lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Jako, że  ostatnie dni spędziłam w dużej mierze na pakowaniu, rozpakowywaniu się i  podróżowaniu w ogólności, a nie miałam natchnienia na występ w roli  Włóczykija czy innego Łazika (Ci, którzy mieli nieszczęście czytać  "Władcę Pierścieni" także w tłumaczeniu &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Łozińskiego wiedzą&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;,  że nie chodzi mi o terenowy samochód), to postanowiłam ratować się  archiwami zgromadzonymi na dysku. Skąd występ w roli (nieco pucołowatej)  wampirki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TIPXIKgFwAI/AAAAAAAAAb0/AKbz2BCbcLg/s1600/Madzia2.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513486904089493506" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TIPXIKgFwAI/AAAAAAAAAb0/AKbz2BCbcLg/s1600/Madzia2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Oba zdjęcia pochodzą z okolic moich 18-nastych urodzin, a było to gdzieś w początku nowego tysiąclecia. :)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Pierwsze to sprytny fotomontaż, drugie - migawka z Castle Party 2001. Byłam wówczas gotką (jeszcze wtedy nie pisaną przez "th" ;) ) jak się patrzy i wielką wielbicielką literatury wampirycznej, ze szczególnym uwzględnieniem "Narzeczonej z Koryntu", "Wampira" Polidoriego, "Carmilli" i zachwycającego "Draculi" Stokera. Tragedią mojego dorastania było to, że tetralogię "Zmierzch" napisano dopiero dekadę później, a wtedy, kiedy przeżywałam szczytowy okres mojej literackiej wampiromanii nikomu nie śniły się wakacje z krwiopijcami w Empiku.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Na studiach wyeksploatowałam tę pasję tworząc kilka (-naście) artykułów o tematyce okołowampirycznej, dzięki czemu mi przeszło.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Dziś moim ulubieńcem jest Otto Chriek ze "Świata Dysku" i przystojniacy z "True Blood", co pokazuje, że chyba wolę się śmiać niż wzruszać.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Pożegnam Was zatem wyznaniem Regisa, prekursora popularnych ostatnio wampirów abstynentów, jednego z pełnokrwistych bohaterów "Sagi o wiedźminie" Andrzeja Sapkowskiego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;  - (…) Ja nie tykam krwi. W ogóle i nigdy. Odzwyczaiłem się od niej, gdy stała się dla mnie problemem. Groźnym problemem, który niełatwo było mi rozwiązać. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Problem - podjął po chwili - w gruncie rzeczy pojawił się i nabrał złych cech iście podręcznikowo, Już w młodych latach lubiłem... hmmm... zabawić się w dobrej kompanii, nie różniłem się zresztą pod tym względem od większości moich rówieśników. Wiecie, jak to jest, też byliście młodzi. Wśród was jednak istnieje system zakazów i ograniczeń: władza rodzicielska, opiekunowie, przełożeni i starszyzna, obyczaj wreszcie. Wśród nas tego nie ma. Młodzież ma pełną swobodę i korzysta z niej. I tworzy własne wzorce zachowań, głupie, ma się rozumieć, iście młodzieńczą głupotą. Nie napijesz się? To co z ciebie za wampir? Nie pije? To nie zapraszać go, psuje zabawę! Nie chciałem psuć zabawy, a możliwość utraty akceptacji towarzyskiej przerażała mnie. No i była zabawa. Hulanka i swawola, biba i popijawa, w każdą pełnię księżyca latało się do wsi i piło, z kogo popadło. Najpaskudniejszą, najgorszego gatunku... hmm... ciecz. Nie czyniło nam różnicy, z kogo, byle... hmmm... hemoglobina... Bez krwi nie ma wszak zabawy! Do wampirek też jakoś śmiałości się nie miało, nim się nie łyknęło.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     Regis zamilkł, zadumał się. Nikt nie komentował. Geralt czuł, że ma straszną ochotę się napić.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Robiło się coraz huczniej - podjął wampir. - I w miarę upływu czasu coraz gorzej. Niekiedy jak się poszło w cug, to trzy, cztery noce nie wracałem do krypty. Śmieszna dawniej ilość... płynu pozbawiała mnie kontroli, co nie przeszkadzało w kontynuowaniu imprezy. Koledzy, jak to koledzy. Jedni przyjaźnie mitygowali, więc się na nich obraziłem. Inni namawiali, wyciągali z krypty na hulanki, ba, podsuwali... hmm... obiekty. I bawili się moim kosztem.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;  (…)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Później - ciągnął Regis - wystąpiły alarmujące objawy. Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną. Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna stała się krew, nawet pita...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Do lustra? - wtrącił Jaskier.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Gorzej - odrzekł spokojnie Regis. - Ja nie odbijam się w lustrach.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     (…) Zacząłem wreszcie robić rzeczy niedopuszczalne, absolutnie nieakceptowalne, takie, jakich nie robi żaden wampir. Zacząłem latać po pijanemu. Którejś nocy chłopaki posłali mnie do wsi po krew, a ja chybiłem dziewczyny idącej ku studni, z rozpędu wyrżnąłem w cembrowinę... Chłopi mało mnie nie zatłukli, na szczęście nie wiedzieli, jak się do tego zabrać... Podziurawili mnie kołkami, odrąbali głowę, oblali wodą święconą i zakopali. Przedstawiacie sobie, jak czułem się po przebudzeniu?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Przedstawiamy - powiedziała Milva, oglądając strzałę. Wszyscy popatrzyli na nią dziwnie. Łuczniczka chrząknęła i odwróciła głowę. Regis uśmiechnął się nieznacznie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Już kończę - powiedział. - W grobie miałem dość czasu na zastanowienie się nad sobą...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Dość? - spytał Geralt. - Jak wiele? &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     Regis spojrzał na niego.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;     - Ciekawość profesjonalna? Około pięćdziesięciu lat. Gdy zregenerowałem się, postanowiłem wziąć się w garść. Łatwo nie było, ale poradziłem sobie. Od tamtego czasu nie piję."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna lista bajkowych szafiarek u pomysłodawczyni akcji, Robaczek, na blogu &lt;/span&gt;&lt;a face="georgia" href="http://www.blogger.com/%3Cfont" size="3"&gt;http://rozneladnerzeczy.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-3098952460393655529?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/3098952460393655529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/09/za-gorami-za-lasami-byy-bajki-z.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3098952460393655529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3098952460393655529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/09/za-gorami-za-lasami-byy-bajki-z.html' title='Za górami, za lasami, były bajki z wampirami'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TIPW4EqkLoI/AAAAAAAAAbs/gCKBJqyhl_o/s72-c/Nosferatu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-2573928201077536086</id><published>2010-08-19T15:50:00.008+02:00</published><updated>2011-12-17T18:53:05.953+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pullman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bluzka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarownice'/><title type='text'>"Mroczne materie" i czarownice</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1ImEczmJI/AAAAAAAAAbc/RtzmxQkmMPM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507137738210777234" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1ImEczmJI/AAAAAAAAAbc/RtzmxQkmMPM/s640/1.jpg" width="339" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Opaska: New Look&lt;br /&gt;Bluzka: Dorothy Perkins&lt;br /&gt;Spódnica: Parvati&lt;br /&gt;Buty: Ecco&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przy wyjątkowym szczęściu udaje się od czasu do czasu trafić na książkę, która wydaje się napisana specjalnie dla czytelniczki. Kumuluje się w niej wszystko to, co lubisz, czytasz z wypiekami na twarzy i zazdrość cię zżera, że to nie ty jesteś szczęśliwą autorką. ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W moim przypadku podobne odczucia towarzyszą lekturze cyklu "Mroczne materie" Philipa Pullmana. Im dłużej czytam, tym silniejsze mam wrażenie, że powieściopisarz miał bezpośredni dostęp do tej szufladki w mojej głowie, która jest odpowiedzialna za kapryśny gust czytelniczy i zastanawiający rozrzut na regałach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uwielbienie dla powieści wiktoriańskiej i inspirowanych epoką klimatów steampunkowych? Proszę bardzo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Namiętność do dobrej fantasy? "Mroczne materie" to najwyższe piętro fantasdrapacza chmur.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nabyta przy okazji lektury powieści gotyckich sympatia dla literatury wywrotowej i antydogmatycznej - tak!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poszukiwanie w lekturach dzielnych, silnych i mądrych bohaterek kobiecych - z powodzeniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niesłabnąca miłość do archetypowych baśni? Z wzajemnością.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chęć na wędrówki między światami - W drogę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziecięca radość z lektury doskonałej przygodowej powieści z młodymi bohaterami? Czytając, tak jak Lyra, znów mam 13 lat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;last but not least&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; - znajomość z porządnymi czarownicami. A w niewielu powieściach można znaleźć tak wspaniałe czarownice jak Serafina Pekkala i jej siostry.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1IXcH1zFI/AAAAAAAAAbM/5vbTqgRgR6o/s1600/Obraz+041.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507137486867254354" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1IXcH1zFI/AAAAAAAAAbM/5vbTqgRgR6o/s400/Obraz+041.jpg" style="cursor: pointer; height: 400px; width: 270px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poniżej kilka fragmentów przedstawiających czarownice z "Mrocznych materii", ale najpierw krótkie wyjaśnienie - ze świata czarownic przypłynęła do mnie zielono-czarna spódnica, asymetryczna, wielowarstwowa i ozdobiona sznurkową plecionką. Najbardziej pasowałby do niej stroik z igieł sosny obłocznej we włosach, ale w ich braku zadowoliłam się pawią opaską z nowo otwartego w Łodzi New Looka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1IdXMpQRI/AAAAAAAAAbU/pch21iItdi0/s1600/Obraz+034.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="485" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507137588624441618" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1IdXMpQRI/AAAAAAAAAbU/pch21iItdi0/s640/Obraz+034.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A teraz poznajcie czarownice:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Kobieta była młoda (...) Miała piękne, jasnozielone oczy i tak jak wszystkie czarownice ubrana była w lekki strój z pasów czarnego jedwabiu; nie nosiła futra, kaptura ani rękawic. Wyglądało na to, że w ogóle nie czuje zimna. Jej czoło opasywał prosty łańcuszek z małymi, czerwonymi kwiatkami. Siedziała o jard od zaskoczonej Lyry na gałęzi z sosny obłocznej niczym na łagodnym koniu i kierowała nią tak dobrze jak najwspanialszy jeździec&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Masz na imię Lyra?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Tak. A pani jest Serafina Pekkala?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;– Zgadza się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Lyra natychmiast zrozumiała, dlaczego Ojciec Coram kochał tę czarownicę i dlaczego uczucie to złamało mu serce (...)"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Przez cały dzień nad jezioro przybywały czarownice, jak płatki czarnego śniegu na skrzydłach burzy, wypełniając niebo odgłosami trzepoczącego jedwabiu i świstem powietrza w igłach ich gałęzi z sosny obłocznej. Ludzie, którzy polowali w pobliskich lasach albo łowili ryby przy topniejących krach, słyszeli szepty dobiegające z zamglonego nieba; gdyby było klarowne, widzieliby na nim lecące czarownice, niczym cząstki ciemności unoszące się na niewidocznych falach.Do wieczora sosny rosnące wokół jeziora oświetlono od dołu setką ogni, a przed jaskinią zgromadzeń rozpalono wielkie ognisko. Tam po posiłku zebrały się czarownice. Serafina Pekkala zasiadła pośrodku; jej jasne włosy zdobił wianek z małych purpurowych kwiatków. Po lewej stronie usiadł Lee Scoresby, a po prawej – gość: królowa klanu łotewskich czarownic, której imię brzmiało Ruta Skadi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(...)  Była równie piękna jak pani Coulter, a ponadto miała tajemniczy, niezgłębiony i niedostępny ludzkim istotom czar. Mawiano o niej, że obcuje z duchami. Ruta była bystra i zapalczywa, miała wielkie czarne oczy. Podobno do jej kochanków należał także Lord Asriel. W uszach nosiła ciężkie kolczyki ze złota, a na czarnych lokach ozdobionych kłami śnieżnych tygrysów – koronę. Kaisa dowiedział się od jej dajmona, że łotewska królowa osobiście zabiła te tygrysy, pragnąc ukarać czczące je tatarskie plemię, ponieważ jego przedstawiciele nie oddali jej honorów, gdy odwiedzała ich terytorium. Bez tygrysich bogów Tatarzy odczuwali strach i melancholię i błagali Rutę, by pozwoliła im wielbić siebie zamiast zabitych zwierząt, czarownica jednak z pogardą odrzuciła ich prośbę. „Cóż dobrego może mi przynieść oddawana przez was cześć?”, spytała. A dla tygrysów i tak było już za późno. Taka była Ruta Skadi: piękna, dumna i bezlitosna."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Serafina Pekkala powoli zbliżała się do niego, po czym wyciągnęła łuk, który następnie położyła przed sobą na ziemi. Nie wiedziała, czy w tym świecie ludzie znają taki gest, sądziła jednak, że jest uniwersalny i jednoznaczny. Mężczyzna rzeczywiście opuścił strzelbę i czekał, patrząc to na Serafinę, to na inne czarownice, a potem w górę, na ich krążące po niebie dajmony. Takich młodych, dzikich kobiet, ubranych w pasy czarnego jedwabiu i latających na sosnowych gałęziach, najwyraźniej nie było w jego świecie, lecz patrzył im w oczy śmiało i spokojnie."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-2573928201077536086?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/2573928201077536086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/08/mroczne-materie-i-czarownice.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/2573928201077536086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/2573928201077536086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/08/mroczne-materie-i-czarownice.html' title='&quot;Mroczne materie&quot; i czarownice'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TG1ImEczmJI/AAAAAAAAAbc/RtzmxQkmMPM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-5278285549298015893</id><published>2010-07-25T20:43:00.007+02:00</published><updated>2011-12-17T18:53:26.852+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koszula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Targowisko Próżności</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyJOYUPPZI/AAAAAAAAAao/ouJ7tct2d3Y/s1600/1.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497920125251042706" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyJOYUPPZI/AAAAAAAAAao/ouJ7tct2d3Y/s640/1.JPG" width="544" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Bluzka - Marks&amp;amp;Spencer&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spódnica - Reserved&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sandałki - Ecco&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Popadanie w zachwyt nad samą sobą jest nie tylko śmieszne, ale i bywa niebezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mimo to, oglądam dzisiejsze zdjęcia z zadowoleniem najedzonego kota wygrzewającego się przed kominkiem. Na ów stan wpływa zarówno wciąż dla mnie nowa fryzura, która urzeka mnie z każdym dniem coraz bardziej, "moja" bluzeczka szczęśliwym trafem ustrzelona na wyprzedażowym froncie, a przede wszystkim buty, których urodę przewyższa tylko wygoda użytkowania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyI_IoW_nI/AAAAAAAAAag/ZylLY5Uw3u4/s1600/2.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497919863342431858" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyI_IoW_nI/AAAAAAAAAag/ZylLY5Uw3u4/s640/2.JPG" width="388" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;By choć trochę przystopować z autoafirmacją przypominam sobie główną bohaterkę wspaniałej powieściowej satyry Williama Makepeace'a Thackeray'a "Targowisko próżności".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Becky Sharp, pierwszoplanowa postać tej "powieści bez bohatera", to osóbka sprytna, urocza, gdy może się to okazać dla niej pożyteczne, nie mająca umiaru w zachwycie nad własna urodą, inteligencją, wykształceniem i rozmaitymi talentami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyIxegPL1I/AAAAAAAAAaY/egX98KSfMw0/s1600/3.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497919628695777106" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyIxegPL1I/AAAAAAAAAaY/egX98KSfMw0/s640/3.JPG" width="591" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podziw dla siebie, w połączeniu z pogardą dla innych i całkowitym  brakiem poczucia humoru, czyni z Becky pozbawioną serca egoistkę, po  trupach dążącą do z góry upatrzonego celu, jakim jest zapewnienie sobie  majątku i pozycji - dwóch rzeczy, których hojny pod względem przymiotów  urody i umysłu los pozbawił "małej awanturnicy" z wiktoriańskiej Anglii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyIfqkDn3I/AAAAAAAAAaQ/dx-C7wUHqXM/s1600/4.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="540" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497919322695376754" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyIfqkDn3I/AAAAAAAAAaQ/dx-C7wUHqXM/s640/4.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na swoje usprawiedliwienie Becky ma tylko poczucie klasowej niesprawiedliwości oraz racjonalne przeświadczenie, że w wielkim świecie pozorów, w którym bez chwili wahania rujnuje się przyjaciół, za sprawą których wcześniej osiągnęło się sukces, a para luksusowych spinek jest cenniejsza od szczerej miłości, kłamstwo i intryga stanowią bron tyleż skuteczną, co powszechną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyF7bWfiOI/AAAAAAAAAaI/47tYwjWbOHU/s1600/6.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497916501113407714" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyF7bWfiOI/AAAAAAAAAaI/47tYwjWbOHU/s640/6.JPG" width="455" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Polecam Wam samodzielnie zapoznanie się z zielonooką Becky Sharp i sprawdzenie, czy i na ile powiodła się jej prywatna rewolucja, podczas której gotowej na wszystko guwernantce   udało się wywołać sporo zamętu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-5278285549298015893?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/5278285549298015893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/07/targowisko-proznosci.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5278285549298015893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5278285549298015893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/07/targowisko-proznosci.html' title='Targowisko Próżności'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TEyJOYUPPZI/AAAAAAAAAao/ouJ7tct2d3Y/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-6840926206521222174</id><published>2010-07-15T17:57:00.027+02:00</published><updated>2011-12-17T18:47:33.753+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Na zdrowie!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD817cD1J6I/AAAAAAAAAZ0/kGs5RN5VJ7A/s1600/IMG_1059.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494169365676107682" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD817cD1J6I/AAAAAAAAAZ0/kGs5RN5VJ7A/s640/IMG_1059.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Spacer nad morzem o zachodzie słońca - choć nie widać całej sylwetki, muszę pochwalić się profesjonalnie rozmytym tłem :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Nawet nie zauważyłam, kiedy na  początku lipca Szmaragdowo skończyło roczek. Co prawda, nigdy nie byłam  najlepsza w zapamiętywaniu dat urodzin, rocznic itp., ale szafiarski  blog to nie byle co - a tu święto przepadło. A akurat proponowano mi  promocję pewnego gatunku herbaty i niefortunnie odmówiłam, bo herbatki  preferuję zupełnie inne. Miałabym urodzinowy konkurs ze sponsorowanymi  nagrodami, a tu klops, mogiła, konkursu nie będzie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Ale z okazji  okrągłej rocznicy pozwalam sobie na innego rodzaju akt propagandowy -  zareklamowanie wyjątkowo bliskiej mi tematyki -  dbania o zdrowie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8zUKjpBrI/AAAAAAAAAZs/_HjtpLXlnU8/s1600/IMG_1072.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="450" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494166491939538610" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8zUKjpBrI/AAAAAAAAAZs/_HjtpLXlnU8/s640/IMG_1072.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Odkąd MPF został szczęśliwym posiadaczem Canona, nie mam potrzeby poprawiania zdjęć, ale w tym wypadku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasepiłam&lt;/span&gt;, ot tak, dla samej radości zmienienia czegoś&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Chłodny (kiedy to było?!) wieczór na plaży:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;baletki - Ecco&lt;br /&gt;spódniczka - H&amp;amp;M&lt;br /&gt;kurta - SH&lt;br /&gt;chusta - Parvati&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Promocja zdrowia podoba mi się pod każdą postacią. A choć nie zakończę dziś cytatem z Mickiewicza ani Kochanowskiego, to przypomnę na koniec sobie i Wam wspomnienia Magdaleny Samozwaniec, która w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marii i Magdalenie&lt;/span&gt; opisywała młodopolską modę na wychudzone gruźliczki. Nikt nie cieszył się w pierwszych latach ubiegłego wieku takim powodzeniem, jak piękności z ceglastymi wypiekami i oczami błyszczącymi gorączką. Te więdnące lilie słaniały się wdzięcznie na zakopiańskich ulicach i tuzinami umierały w pensjonatach, pociągając za sobą, kogo się tylko dało (jak wspomina autorka, zdrowym dawano wówczas te same talerze i sztućce, z których jedli chorzy, wszyscy spotykali się przy jednych stołach i spali w tych samym łóżkach).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Wraz z dwudziestoleciem międzywojennym dotarła do nas kultura zdrowia i sportu, a panny, zamiast kaszleć i umierać, jeździły na nartach i wędrowały w góry. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8yYVkntuI/AAAAAAAAAZc/eIqdfCDf9bI/s1600/IMG_1068.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494165464104285922" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8yYVkntuI/AAAAAAAAAZc/eIqdfCDf9bI/s640/IMG_1068.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Jest w tym upiornym zdjęciu coś z umierania na galopujące suchoty. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Dziś, choć moda na zdrowie jest niezaprzeczalna, to wciąż pojawiają się tak niepokojące zjawiska, jak choćby heroinowy szyk na wybiegach, pro ana czy - z drugiej strony - gdzieniegdzie w Zachodnim świecie radosna afirmacji otyłości, razem z miażdżycą i cukrzycą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;Dlatego czuję się usprawiedliwiona. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8x3My03-I/AAAAAAAAAZU/UcGmN3woXIw/s1600/IMG_1049.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494164894812266466" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD8x3My03-I/AAAAAAAAAZU/UcGmN3woXIw/s640/IMG_1049.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;br /&gt;MPF w roli utalentowanego pejzażysty&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-6840926206521222174?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/6840926206521222174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/07/na-zdrowie.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6840926206521222174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6840926206521222174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/07/na-zdrowie.html' title='Na zdrowie!'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TD817cD1J6I/AAAAAAAAAZ0/kGs5RN5VJ7A/s72-c/IMG_1059.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-1890058461923797660</id><published>2010-06-28T14:12:00.020+02:00</published><updated>2011-12-17T18:55:54.640+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kwiaty we włosach'/><title type='text'>Konwencje przemijają z wiatrem, ale Scarlett jest wieczna</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCicQ-lcr-I/AAAAAAAAAX8/jCIwhFBaTS8/s1600/IMG_0952.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487807961442856930" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCicQ-lcr-I/AAAAAAAAAX8/jCIwhFBaTS8/s640/IMG_0952.jpg" width="369" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Przedstawiam Wam dzisiaj sukienkę, która jest dla mnie wyjątkowa - została w całości zaprojektowana przeze mnie, samodzielnie wybrałam jej materiał, uszyła ją utalentowana Pani Krawcowa, akceptując wszystkie moje zachcianki, a do tego - stanowiła prezent od MPF.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Jest to zatem strój tak mój, jak nic, co jestem w stanie znaleźć na sklepowym wieszaku. Sukienka nie jest skromna - zapewne można ją nazwać wyzywającą - i nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek znanym mi obowiązującym trendem. Choć jest szkarłatna, nie wybrałam do niej stonowanych dodatków, a naszyjnik z korali, wyraziste kolczyki i dla dopełnienia efektu - czerwone róże.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Mimo to, czułam się w niej doskonale.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCieaS6RuCI/AAAAAAAAAYk/wwcuMd1Lw6I/s1600/fryzura.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Do nowej sukienki najlepiej pasuje nowa fryzura - po latach poszukiwań znalazłam fryzjera mojego życia :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Kiedy założyłam tę sukienkę, poczułam przy sobie obecność ducha (nie wierzę, że bohaterowie literaccy nie bywają duchami) nieśmiertelnej i niepojętej Scarlett O'Hary, świadomej potęgi, jaką budzi odpowiednio ubrana kobieta.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCid5SN-r8I/AAAAAAAAAYc/blK4QoZ4tI0/s1600/IMG_0957.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487809753419526082" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCid5SN-r8I/AAAAAAAAAYc/blK4QoZ4tI0/s640/IMG_0957.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Proponuję Wam jedną z tych powieści, o których milczą polskojęzyczne syntezy literatury powszechnej, choć kolejne pokolenia czytelniczek pochylają się nad nią z wypiekami na twarzach.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Powieść, którą - posługując się określeniem mojej literaturoznawczej idolki, Ewy Kraskowskiej - warto przeczytać jako kobieta. Książkę, o której warto pomyśleć suwerennie, bez powtarzania kalek i komunałów.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;"Przeminęło z wiatrem" to epos umierającego Południa, kronika młodego kapitalizmu i nowoczesności, z jej industrializacją, emancypacją i bezwzględną walką tych, którzy chcą przetrwać i znaleźć dla siebie miejsce w nowej rzeczywistości, i takich, którzy pragną ocalić symbole świata, który bezpowrotnie odchodzi w niebyt. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Przedstawiam Wam bohaterkę, która w swojej dziecięcej naiwności i uporze jest mi niesłychanie bliska, i z którą dzielę niepojęty dla tych, którzy go nie doświadczyli, wewnętrzny konflikt krwi, determinujący postępowanie Scarlett. Gdy wokół trwa wojna, a następnie toczy się równie zajadły konflikt dwóch stylów życia, w Scarlett nieprzerwanie rozgrywa się walka genów francuskiej arystokracji i irlandzkiego chłopstwa.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCidP-wE1nI/AAAAAAAAAYU/A4plD1_kt7o/s1600/IMG_0964.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="556" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487809043819189874" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCidP-wE1nI/AAAAAAAAAYU/A4plD1_kt7o/s640/IMG_0964.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;Kobietę, która jest powieściową patronką dzisiejszych przedsiębiorczyń - i wśród nich także moją.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 100%;"&gt;I kobietę, na której błędach próbuję się uczyć, by uniknąć podobnych - dzięki temu, poznawszy Rhetta, szybciej (choć nie od razu), zorientowałam się, że to właśnie On!&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCicyeF-KYI/AAAAAAAAAYM/47XelYY03Aw/s1600/IMG_0944.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5487808536836450690" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCicyeF-KYI/AAAAAAAAAYM/47XelYY03Aw/s640/IMG_0944.jpg" width="454" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto jedna z najsłynniejszych scen w historii powieści: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_editdata.mso" rel="Edit-Time-Data"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Georgia;  panose-1:2 4 5 2 5 4 5 2 3 3;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:roman;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;(…) ja - pomyślała ponuro - mam to, czego piękne panie zazwyczaj nie mają... gotowość na wszystko. I gdybym miała przynajmniej jedną porządną suknię...”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;W Tarze jednak nie było ani jednej porządnej sukni, nie było nawet sukni co najmniej dwa razy nie nicowanej i nie łatanej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;„Wszystko się o to rozbije” - myślała, smutnie patrząc w podłogę. Widziała zielony dywan Ellen, zniszczony teraz, podeptany, podarty i poplamiony przez dziesiątki mężczyzn, którzy na nim spali, i widok ten jeszcze bardziej ją zasmucił, bo uświadomił jej, że Tara jest tak samo wynędzniała jak ona. Atmosfera mrocznego pokoju działała na nią przygnębiająco, skierowała się więc w stronę okna, odemknęła okiennicę i wpuściła do pokoju ostatnie promienie zimowego zmierzchu. Zamknęła okno, oparła głowę o aksamitne portiery i poprzez pastwisko popatrzyła na ciemne cedry cmentarzyka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;Zielone aksamitne portiery drapały ją lekko i przyjemnie w policzek, zaczęła więc ocierać o nie twarz jak kot. I naraz przyjrzała im się uważnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;W minutę później przesuwała w stronę okna ciężki stół o marmurowanym blacie, którego rolki wydawały straszny zgrzyt. Ustawiła go wreszcie pod oknem, zebrała spódnicę, weszła nań i na palcach starała się dosięgnąć drążka, na którym wisiały portiery. Udało jej się to z wielkim trudem, szarpnęła więc tak mocno, że gwoździe powypadały że ścian i drążek z portierami spadł z hukiem na podłogę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;(…) - Skocz na strych, Mammy, i znajdź mi moje pudło patronów! - zawołała, lekko ją popychając. - Chcę zrobić sobie nową suknię.(…) Czy sama nie rozumiesz, że muszę pojechać do Atlanty, aby postarać się o pieniądze na podatki? Muszę za wszelką cenę zdobyć pieniądze. (…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;Kiedy uprzątnięto po kolacji, Scarlett i Mammy rozłożyły patrony na stole w jadalnym, podczas gdy Zuela i Karina wypruwały atłasową podszewkę z portier, a Melania miękką szczotką do włosów czyściła aksamit. Gerald, Will i Ashley rozsiedli się w pokoju i paląc śmieli się z tego kobiecego zamieszania. Wszyscy poddawali się radosnemu podnieceniu, które zdawało się emanować że Scarlett - podnieceniu, którego nie rozumieli. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;„Nie mają pojęcia, co się rzeczywiście dzieje że mną, z nimi czy z całym Południem. Dotąd jeszcze myślą, mamo wszystko, że nic naprawdę strasznego nie może się zdarzyć nikomu z nich, ponieważ noszą nazwisko O'Hara, Wilkes czy Hamilton. Nawet Murzyni myślą tak samo. Och, jacyż są głupi! Nigdy tego nie zrozumieją! Będą w dalszym ciągu myśleli i żyli jak dotąd i nic ich już nie zmieni. (…) Nie zmieniają się, aby dostosować się do zmienionych warunków, bo wydaje im się, że ten stan rzeczy lada chwila minie. Myślą, że Bóg zrządzi cud specjalnie dla nich. Mylą się jednak. Jedynym cudem, jaki może się tutaj zdarzyć, jest ten, który ja zdziałam za pośrednictwem Retta Butlera... Oni się już nie zmienią nigdy. Może to dlatego, że nie potrafią się zmienić. Ja jestem jedyną, która stała się inna. I ja bym się nie zmieniła, gdybym mogła tego uniknąć”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Georgia;  panose-1:2 4 5 2 5 4 5 2 3 3;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:roman;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;(…) brała życie, jak szło, że przeciwstawiała się rogatą duszą wszystkim przeszkodom, jakie napotykała, że walczyła z uporem, który nie przewidywał klęski, i nie przestawała walczyć nawet w chwili, gdy klęska była nieunikniona &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-indent: 1cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;(…) pomyślał, że jednak nigdy nie spotkał się z takim męstwem jak odwaga Scarlett O'Hara, która na podbój świata szła w aksamitnych portierach swojej matki i piórach, wyrwanych z koguciego ogona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_editdata.mso" rel="Edit-Time-Data" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Georgia;  panose-1:2 4 5 2 5 4 5 2 3 3;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:roman;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 10pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-1890058461923797660?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/1890058461923797660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/06/konwencje-przemijaja-z-wiatrem-ale.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1890058461923797660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1890058461923797660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/06/konwencje-przemijaja-z-wiatrem-ale.html' title='Konwencje przemijają z wiatrem, ale Scarlett jest wieczna'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TCicQ-lcr-I/AAAAAAAAAX8/jCIwhFBaTS8/s72-c/IMG_0952.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-4462035132389705395</id><published>2010-06-07T18:23:00.011+02:00</published><updated>2011-12-17T18:46:58.833+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Szukać Avalonu we mgle</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TA0e53q-WSI/AAAAAAAAAXE/Q7iWzChR9mU/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480070301125335330" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TA0e53q-WSI/AAAAAAAAAXE/Q7iWzChR9mU/s640/3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;spódnica - Parvati&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;bluzka - sh&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;buty - Ecco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;torebka - Valentina&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;a także, dziś na widoku, ulubiona Antoinette&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś mnie jeszcze pamięta? - chciałoby się zapytać.&lt;br /&gt;Ubogie i nieregularne relacje ze Szmaragdowa nie świadczą bynajmniej o  tym, że nie mam ochoty stroić się i pozować do zdjęć, ponieważ to  wszystko, z właściwą sobie próżnością, uwielbiam.&lt;br /&gt;Po prostu i banalnie za dużo pracuję, a za mało odpoczywam, aby mieć  chęć na zdjęciowe spacery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zasypiając marzę o teleportacji na zieloną wyspę, gdzie pod kwitnącymi  jabłoniami można po prostu być i ze spokojem pozwalać czasowi upływać  tak, jak chce (podczas gdy w rzeczywistości staram się z wysiłkiem  zaginać czasoprzestrzeń i modelować ją do aktualnych potrzeb).&lt;br /&gt;Substytutem pobytu na szczęśliwej wyspie był niedzielny spacer po  arboretum, wśród kwitnących różaneczników, drzew i brzęczących pszczół.&lt;br /&gt;Pełne bujnego życia miejsce skojarzyło mi się z wyspą kapłanek w powieści  Marion Zimmer Bradley "Mgły Avalonu", którą onegdaj, w przeszłości  nudnej i nie wypełnionej po brzegi twórczymi zajęciami, lubiłam czytywać  ciągle od nowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilami mam wrażenie, że te spokojne i wolno przemijające popołudnia  odpłynęły do innego świata jak Czarowna Wyspa.&lt;br /&gt;Ale może nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzielę się dziś powieścią, która była dla mnie onegdaj bardzo ważna.  Dotąd w lesie czy na łące rozglądam się za miejscami, "gdzie welon  oddzielający oba światy jest najcieńszy. (...) wystarczy, że przejdzie w  tym miejscu przez mgły i znajdzie się w Avalonie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TA0d22EkczI/AAAAAAAAAW8/-TRGP1-RGgE/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480069149644583730" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TA0d22EkczI/AAAAAAAAAW8/-TRGP1-RGgE/s640/2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Viviana podzielała jedną z zasad druidycznej wiary: że wielkie siły,  które stworzyły wszechświat, nie powinny być czczone w pomieszczeniach  zbudowanych ludzkimi rękoma, a Wieczności nie wolno zamykać w żadnym  przedmiocie ludzkiego wyrobu. Dlatego zwierciadło Pani Jeziora nie było  zrobione z brązu ani nawet ze srebra. Za nią wznosiły się szare głazy  starożytnej Świątyni Słońca, zbudowanej przez Lud Świetlisty, który  wieki temu przybył tu z Atlantis. Przed nią leżało wielkie jezioro,  otoczone wysokimi, falującymi trzcinami i otulone mgłą, która teraz  otaczała ziemie Avalonu nawet w słoneczne dni. Ale poza tym jeziorem  rozciągały się tu inne jeziora i wyspy na całej przestrzeni zwanej  Krajem Lata. Przez większość roku były to zalane słoną wodą trzęsawiska i  moczary, ale w środku lata bagna osychały w słońcu, odsłaniając żyzną  ziemię, zdatną do wypasania na niej zwierząt, bogato porośniętą trawą i  roślinnością.&lt;br /&gt;W tym miejscu Brytanii morze cofało się rok za rokiem, oddając coraz  więcej suchego lądu... kiedyś cała ta ziemia będzie żyzna i bogata. Ale  nie Avalon. W tej chwili Avalon leżał na wieki zatopiony we mgłach,  ukryty dla wszystkich, poza garstką wiernych. Kiedy pielgrzymi  przybywali do chrześcijańskiego klasztoru, który mnisi nazywali Szklanym  Miastem, Świątynia Słońca była dla nich niewidoczna, istniała w innym,  obcym świecie. Patrząc na Świątynię za pomocą Wzroku, Viviana mogła  dostrzec kościół, który zbudowano na jej miejscu."&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Łódź sunęła w gęstej, nieprzeniknionej mgle (...)&lt;br /&gt;A potem w jednej chwili mgła zniknęła, jakby rozsunięto kurtynę.&lt;br /&gt;Przed nimi rozciągał się skąpany w słońcu pas wody i zielone wybrzeże. Tu także był Tor – Viviana usłyszała, jak dziewczynka ze zdumienia szybko łapie powietrze. Na szczycie tego Toru wznosił się bowiem okrąg z ogromnych kamieni, błyszczących w słońcu.&lt;br /&gt;Wiodła do nich szeroka procesjonalna droga, wijąc się spiralnie wokół tego ogromnego wzgórza, na sam szczyt. U stóp Toru stały budynki, w których mieszkali kapłani, a na zboczu widoczna była Święta Studnia i srebrne odbicie zwierciadlanego jeziorka. Wzdłuż brzegu rosły jabłkowe sady, nad nimi dęby. Między konarami połyskiwały złotem jemioły, jakby zawieszone w powietrzu.&lt;br /&gt;– Jakie to piękne – wyszeptała Morgiana, a Viviana usłyszała zachwyt w jej głosie. – Pani, czy to prawdziwe?&lt;br /&gt;– To jest bardziej prawdziwe niż jakiekolwiek inne miejsce, które w życiu widziałaś – odpowiedziała Viviana – i wkrótce się o tym przekonasz.&lt;br /&gt;Łódź dopłynęła do brzegu i osiadła na piaszczystym dnie; milczący wioślarze przywiązali ją liną i pomogli wysiąść Pani Jeziora.&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;Przez całe życie miała pamiętać ten pierwszy widok Avalonu o zachodzie słońca. Zielone łąki schodziły łagodnie w dół aż do trzcin okalających brzeg Jeziora. Po wodzie sunęły łabędzie, cicho, jak ta magiczna łódź. Między jabłoniami i dębami wznosił się niski budynek z szarego kamienia i Morgiana z daleka widziała odziane na biało postacie poruszające się wolno po ocienionych drzewami alejkach.&lt;br /&gt;Słyszała dochodzący skądś cichy dźwięk harfy. (...)"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-4462035132389705395?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/4462035132389705395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/06/szukac-avalonu-we-mgle.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4462035132389705395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4462035132389705395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/06/szukac-avalonu-we-mgle.html' title='Szukać Avalonu we mgle'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/TA0e53q-WSI/AAAAAAAAAXE/Q7iWzChR9mU/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-3418321054022978449</id><published>2010-04-27T12:06:00.007+02:00</published><updated>2011-12-17T19:49:00.806+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Nazywam się Ewa, a to znaczy życie</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S9a4a7ONO_I/AAAAAAAAAWs/gVAd3nNyOTg/s1600/Obraz+012.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464757970574064626" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S9a4a7ONO_I/AAAAAAAAAWs/gVAd3nNyOTg/s640/Obraz+012.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p.MsoPlainText, li.MsoPlainText, div.MsoPlainText  {margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Courier New";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} @page Section1  {size:595.3pt 841.9pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chusta  – Parvati&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spódnica  – Parvati&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Torebka  – Venezia&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Baletki  – Ecco&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Żakiet  – sh&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;; font-size: 100%; font-size: small;"&gt;Kolczyki  i naszyjnik – zielone ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co prawda, w moim przypadku jest to imię dopiero nr 3, ale za to jedyne, jakie wybrałam sobie samodzielnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jest to także imię bohaterki kolejnej powieści Isabel Allende, z którą chciałabym Was zapoznać, Ewy Luny. Dokonana przez chilijską powieściopisarkę apologia życia i siły opowieści najlepiej smakuje wiosną, kiedy podczas lektury można wylegiwać się w pięknych okolicznościach przyrody, patrząc, jak w oczach rośnie to i owo, a po niebie płyną lekkie cirrocumulusy czy coś w ten deseń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niestety, kiedy wytęskniona wiosenka stoi w progu, ja mam akurat najwięcej do zrobienia w ciasnych i dusznych pomieszczeniach gabinetów, sal wykładowych, bibliotek itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A na obserwację tych wszystkich cudowności na ziemi i niebie zostaje mi mniej czasu, niż bym sobie życzyła. Stąd także blogowe ubóstwo, które przykrywam migawkę z weekendowego spaceru w stylu boho&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;Oswajam wiosnę odcieniami zieleni i czekam na majowy weekend.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoPlainText" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;A na zachętę fragmenty opowieści Ewy Luny:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nazywam  się Ewa, co według pewnej książki, jaką posłużyła się moja matka, wybierając dla mnie imię,  znaczy życie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt; Urodziłam się w najdalszym  pokoju mrocznego domu i wzrastałam wśród staroświeckich mebli, łacińskich  książek i ludzkich mumii, choć nie wpędziło mnie to w melancholię, bo przyszłam na  świat z zapisanym w pamięci tchnieniem puszczy. Mój ojciec, Indianin o żółtych  oczach, pochodził z miejsca, w którym łączy się sto rzek, pachniał lasem i nigdy  nie spoglądał prosto w niebo; wychował się pod koronami drzew i światło  wydawało mu się nieprzyzwoite. Consuelo, moja matka, spędziła dzieciństwo w  legendarnej krainie, gdzie poszukiwacze przygód od wieków wypatrywali owego miasta  ze szczerego złota, które ujrzeli niegdyś konkwistadorzy w bezmiarze  własnej zachłanności. Krajobraz tych stron odcisnął na niej swoje piętno, a ona,  w sobie tylko znany sposób, zdołała przekazać je mnie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wspinał  się na szczyty Andów ryzykownymi drogami, sprzedając towary w osadach, gdzie powietrze było  tak czyste, że o zmierzchu widywało się anioły, pukał do wszystkich drzwi  wzdłuż całego wybrzeża, zanurzony w parnym upale sjesty, zlany potem,  rozgorączkowany z powodu wilgoci, zatrzymując się co jakiś czas, żeby pomóc iguanom,  których łapy grzęzły w roztopionym przez słońce asfalcie. Przemierzał wydmy,  żeglując bez busoli po morzu ruchomych piasków, nie oglądając się za siebie, by  pokusa zapomnienia nie zmieniła mu krwi w czekoladę. Dotarł wreszcie w kwitnące niegdyś okolice, gdzie rzekami pływały dawniej łodzie wyładowane  pachnącym ziarnem kakao. Dostatek skończył się tu wraz z odkryciem ropy naftowej -  ziemie te popadały w ruinę pod naporem puszczy oraz w wyniku ludzkiego  niedbalstwa. Zakochał się w tym krajobrazie. Wędrował przepełniony wdzięcznością, a rozglądając się oczarowanym wzrokiem, wspominał własną ziemię, twardą i  wyschniętą, gdzie trzeba było wytrwałości mrówki, żeby wyhodować pomarańczę, w przeciwieństwie do tej tak obfitej w owoce i kwiaty niczym raj, który  cudem uchował się przed złem. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S9a3VmIf82I/AAAAAAAAAWU/7idOXuc7EoQ/s1600/Obraz+005.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="504" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464756779502007138" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S9a3VmIf82I/AAAAAAAAAWU/7idOXuc7EoQ/s640/Obraz+005.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wkroczył  do wielkiego, drewnianego domu, do którego nie przyjeżdżali jeszcze niedzielni  turyści, witając się głośno ze wszystkimi, jak to miał w zwyczaju. Tym razem  jednak nie dał ciotce okazji, żeby od razu włożyła mu do ust pierwszą porcję  ciasta, nie pozwolił też psom na ich czułe powitania. Niecierpliwie szukał mnie  wzrokiem, bo od kilku tygodni nawiedzała go we śnie zjawa w żółtej halce. Wodziła  go na pokuszenie, wymykała się z rąk, rozpalała mu zmysły, żeby wreszcie - gdy  po długim, zapalczywym pościgu, udawało mu się schwycić ją w ramiona -  zabrać go na chwilę do nieba. Albo przeciwnie, przyprawiała o rozpacz, kiedy  spocony i spragniony budził się nad ranem samotnie. Był już najwyższy czas, żeby  ten stan dziwnego zamętu nazwać jakimś imieniem. Znalazł mnie siedzącą w cieniu  eukalip­tusa. Udawałam, że piszę dalsze odcinki serialu, choć w rzeczywistości  obserwowałam go kątem oka. Siadłam tak, żeby wiatr podwiewał moją sukienkę, ale żeby popołudniowe słońce nadawało mi spokojny wygląd, całkiem niepodobny do  tej żarłocznej kobiety, która dręczyła go po nocach. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-3418321054022978449?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/3418321054022978449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/04/nazywam-sie-ewa-to-znaczy-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3418321054022978449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3418321054022978449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/04/nazywam-sie-ewa-to-znaczy-zycie.html' title='Nazywam się Ewa, a to znaczy życie'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S9a4a7ONO_I/AAAAAAAAAWs/gVAd3nNyOTg/s72-c/Obraz+012.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-8788142202501976717</id><published>2010-02-22T22:10:00.011+01:00</published><updated>2011-12-17T18:46:10.861+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiktoriańska koszula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Czas na „Serię niefortunnych zdarzeń”</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L4gNVfQ5I/AAAAAAAAAV0/iKqOIRTQJ5k/s1600-h/1.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441184532036273042" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L4gNVfQ5I/AAAAAAAAAV0/iKqOIRTQJ5k/s640/1.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Płaszcz - Reserved&lt;br /&gt;Bluzka - Parvati&lt;br /&gt;Spódnica - Reserved&lt;br /&gt;Kardigan - Wallis&lt;br /&gt;Mitenki - H&amp;amp;M&lt;br /&gt;Torebka - Venezia&lt;br /&gt;Kozaki - Prima Moda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L3eStbWQI/AAAAAAAAAVs/k4Z4h7mang4/s1600-h/2.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441183399607490818" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L3eStbWQI/AAAAAAAAAVs/k4Z4h7mang4/s640/2.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wikipedia uczy, że kolor „fioletowy od zawsze kojarzył się z władzą, uduchowieniem i szlachetnością. Purpura była bardzo cennym barwnikiem naturalnym, uzyskiwanym z niektórych gatunków małży używano jej w starożytności a później w średniowieczu, do farbowania płaszczy osób piastujących wysokie stanowiska. (…) W latach 60. fiolet stał się kolorem buntu i przemian, uznawano go za niekonwencjonalny i prowokujący, zaś odcienie fioletu stały się symbolem młodości i poszukiwania wolności. (…). &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W okultyzmie fiolet jest kolorem najwyższej, siódmej czakry, jest symbolem najwyższego poziomu oświecenia duszy, jego domenami są intuicja, poszukiwanie i ciągłe samoulepszanie.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L2XmKFmsI/AAAAAAAAAVk/8vXEd9jzEYY/s1600-h/3.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441182185057262274" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L2XmKFmsI/AAAAAAAAAVk/8vXEd9jzEYY/s640/3.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p  {mso-margin-top-alt:auto;  margin-right:0cm;  mso-margin-bottom-alt:auto;  margin-left:0cm;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p  {mso-margin-top-alt:auto;  margin-right:0cm;  mso-margin-bottom-alt:auto;  margin-left:0cm;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:"Bookman Old Style";  panose-1:2 5 6 4 5 5 5 2 2 4;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:roman;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:647 0 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p  {mso-margin-top-alt:auto;  margin-right:0cm;  mso-margin-bottom-alt:auto;  margin-left:0cm;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; margin: 0cm 0cm 0.0001pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W oczekiwaniu na pozycję, świętość i oświecenie, prezentuję zestaw tak fioletowy, jak tylko można sobie wymarzyć. Od jakiegoś czasu na dziesięć nowych ubrań, siedem mniej więcej przypomina śliwkę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; margin: 0cm 0cm 0.0001pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A kiedy zabłąkam się w galerii handlowej, MPF wie, że może szukać zguby tam, gdzie wystawy kuszą fuksją i purpurą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na cześć fioletu przywołuję epizod z pierwszej części niezrównanej „Serii niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa, pt. „Przykry początek”. Poznajcie Violet Baudelairne i niech fiolet będzie z wami!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L10olMiVI/AAAAAAAAAVc/ysMa_7quRyA/s1600-h/5.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441181584412412242" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L10olMiVI/AAAAAAAAAVc/ysMa_7quRyA/s640/5.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„- Ależ Wioletka to jeszcze dziecko! - oburzył się ktoś z aktorów. - Jest za młoda, aby wstąpić w związek małżeński.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Wcale nie, o ile otrzyma zgodę prawnego opiekuna - rzeki Hrabia Olaf. - A tak się składa, że jej prawnym opiekunem jestem właśnie ja, jej obecny mąż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ten świstek papieru nie jest żadnym oficjalnym dokumentem! - oświadczyła z mocą&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sędzia Strauss.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; - To zwyczajny rekwizyt sceniczny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Hrabia Olaf wyjął świadectwo z rąk Wioletki i podał Sędzi Strauss.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Proszę przyjrzeć się dokładnie, a może rozpozna pani urzędowy druk magistratu. (…)  Zdobycie fortuny Baudelaire'ów okazało się dziecinną igraszką. A teraz wybaczą państwo, ale panna młoda i ja spieszymy do domu na noc poślubną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Najpierw wypuść Słoneczko! - wrzasnął Klaus. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Gdzie jest Słoneczko? - zainteresował się pan Poe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Chwilowo nie może się wyrwać - rzeki Hrabia Olaf - jeśli daruje pan niewinny żarcik. -&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Oczy mu lśniły, gdy naciskał guziki krótkofalówki i czekał, aż z drugiej strony zgłosi się&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;hakoręki. - Halo? Jasne, że ja, a kto, idioto. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wyjmij&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Słoneczko z klatki i dostarcz mi je natychmiast do teatru. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Przepraszam bardzo - odezwała się nagle Wioletka - ale moim zdaniem państwo się&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;mylą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkie głowy zwróciły się w stronę najstarszej z sierot Baudelaire.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co mówiłaś, Hrabino? - spytał Olaf.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie jestem żadną hrabiną - sprostowała dobitnie Wioletka; „dobitnie” znaczy tu: „śmiało&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;i pewnie”. - Tak mi się przynajmniej wydaje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- A to dlaczego? - spytał Olaf.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Bo wbrew temu, co mówi prawo, nie podpisałam dokumentu własnoręcznie - odparła&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wioletka.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L1X-wTSkI/AAAAAAAAAVU/7h9oH8CquYY/s1600-h/6.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441181092148365890" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L1X-wTSkI/AAAAAAAAAVU/7h9oH8CquYY/s640/6.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jak to nie? Przecież wszyscy widzieli! - Brew Hrabiego Olafa zaczęta podnosić się do&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;góry co oznaczało gniew.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Obawiam się, że twój mąż ma rację, kochanie - potwierdziła ze smutkiem Sędzia Strauss.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie ma sensu zaprzeczać. Zbyt wielu świadków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jak większość ludzi - oznajmiła Wioletka - jestem praworęczna. A podpisałam dokument&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;lewą ręką.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co takiego?! - wrzasnął H&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Hrabia Olaf. Wyrwał świadectwo z rąk Sędzi Strauss i spojrzał na&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;podpis. Oczy strasznie mu błyszczały. - Ty oszustko! - syknął do Wioletki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ona nie jest oszustką! - stanął w obronie siostry Klaus. - Sam widziałem, jak trzęsła jej&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;się lewa ręka, gdy składała podpis.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tego się nie da udowodnić - powiedział Hrabia Olaf.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jeśli pan pozwoli - zaproponowała Wioletka - to z największą przyjemnością podpiszę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;się jeszcze raz, na oddzielnej kartce papieru, najpierw prawą ręką, a potem lewą. Porównamy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;oba podpisy z tym na dokumencie i przekonamy się, który jest bardziej podobny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Taki drobiazg jak ręka użyta do podpisu nie ma tu najmniejszego znaczenia - powiedział&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Hrabia Olaf.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Za pozwoleniem - odezwał się pan Poe - w tej sprawie wołałbym oddać głos Sędzi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Strauss.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszyscy spojrzeli na Sędzię Strauss, która ocierała właśnie resztki łez.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jeżeli - zaczęła powoli - Wioletka jest praworęczna, a podpisała dokument lewą ręką, to trzeba uznać, że podpis ten nie spełnia wymogów prawa małżeńskiego. Prawo wyraźnie stanowi, że dokument musi zostać podpisany przez pannę młodą własnoręcznie, czyli jej własnym charakterem pisma. Stąd wniosek, że zawarty przed chwilą związek małżeński jest nieważny. Ty, Wioletko, nie jesteś hrabiną, a pan, Hrabio Olafie, nie może rozporządzać majątkiem Baudelaire'ów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Brawo! - zawołał ktoś z widowni i parę osób zaczęło klaskać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;O ile nie jesteście prawnikami, zdziwić was może, że plan Hrabiego Olafa upadł tylko dlatego, że Wioletka podpisała się lewą ręką zamiast prawą. Ale prawo to dziwna rzecz. Jest, na przykład, taki kraj w Europie, którego prawo żąda, aby wszyscy piekarze sprzedawali chleb po rej samej cenie. Na pewnej wyspie prawo zabrania wywożenia za granicę owoców. A niedaleko waszej miejscowości leży miasto, do którego prawo zabrania mi się zbliżyć na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;odległość mniejszą niż pięć mil. Gdyby Wioletka podpisała świadectwo ślubu prawą ręką - prawo uczyniłoby ją nieszczęsną hrabiną, ponieważ jednak podpisała lewą - pozostała (co za ulga!) nieszczęsną sierotą.”&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-8788142202501976717?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/8788142202501976717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/02/czas-na-serie-niefortunnych-zdarzen.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8788142202501976717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8788142202501976717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/02/czas-na-serie-niefortunnych-zdarzen.html' title='Czas na „Serię niefortunnych zdarzeń”'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S4L4gNVfQ5I/AAAAAAAAAV0/iKqOIRTQJ5k/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-6723986924327989329</id><published>2010-02-07T18:54:00.017+01:00</published><updated>2011-12-17T18:53:40.314+01:00</updated><title type='text'>Promyk, czyli co mnie uszczęśliwia</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28JQeZk8cI/AAAAAAAAAVE/3OSKoOHVG0g/s1600-h/7.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435573453902377410" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28JQeZk8cI/AAAAAAAAAVE/3OSKoOHVG0g/s640/7.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;W ogrodzie na zamku Książ - Szmaragdę uszczęśliwia to, co wybudowano przynajmniej 100 lat temu.  Im wcześniej, tym lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tym razem będzie nieszafiarsko, nieliteracko i w ogóle nietypowo, a to za sprawą &lt;a href="http://magdalenapiasecka.blogspot.com/2010/02/kto-patrzy-na-papierek-od-cukierka.html"&gt;Pani La Mome&lt;/a&gt;, która zaprosiła mnie do zabawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Happy Blog&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;O wielu rzeczach, które sprawiają mi szczerą frajdę pisałam już przy okazji szafiarskiej zabawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;10 faktów z mojego życia&lt;/span&gt; w poście &lt;a href="http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/wampiryczne-bollywood-pod-paprotka.html"&gt;Wampiryczne Bollywood pod paprotką&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FNE_kvSashA/Ti5u5mOCniI/AAAAAAAAAjc/QfF8SrzdQ3I/s1600/Obraz%2B032.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="427" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633562119678107170" src="http://1.bp.blogspot.com/-FNE_kvSashA/Ti5u5mOCniI/AAAAAAAAAjc/QfF8SrzdQ3I/s640/Obraz%2B032.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;W drodze na Czerwone Wierchy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałoby się uzbierać jeszcze przynajmniej kilkanaście takich dziesiątek i gdzieś tam po drodze byłyby zapewne zabawy z modą, ale dreszcz prawdziwego szczęścia (fankom Montgomery mogę powiedzieć - promyk) przychodzi najczęściej wtedy, kiedy mam na sobie sprane szorty i polar. Ubłocone buty. Powyciąganą bluzę. Kostium kąpielowy. Nocną koszulę.&lt;br /&gt;Czy inne odzienie, które z całą pewnością nie zasługuje na miano kreacji roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uszczęśliwia mnie oczywiście MPF - uroczy jak ShahRukh Khan, inteligentny jak Einstein, zaradny jak James Bond, bystry i przenikliwy niczym Sherlock Holmes, a przy tym wymarzony towarzysz podróży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28H3QE53TI/AAAAAAAAAUs/kOytgtE5QfM/s1600-h/4.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="480" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435571921049214258" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28H3QE53TI/AAAAAAAAAUs/kOytgtE5QfM/s640/4.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Na Caryńskiej też&lt;/span&gt;A to właśnie włóczęga daje mi najwięcej szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28HmxcAg3I/AAAAAAAAAUk/WpWfB1pYaEI/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="480" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435571637946712946" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28HmxcAg3I/AAAAAAAAAUk/WpWfB1pYaEI/s640/3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Odpoczynek na murze po szczęśliwym spacerze z Ojcowa do Pieskowej Skały&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać na zdjęciach, póki co prawie nie wyściubiam nosa poza granicę, ale żyję nadzieją, że&lt;br /&gt;Jeszcze raz dziękuję &lt;a href="http://emnilda.blogspot.com/"&gt;Pani La Mome&lt;/a&gt; i zapraszam do zabawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Happy Blog&lt;/span&gt; &lt;a href="http://magdalenapiasecka.blogspot.com/2010/02/kto-patrzy-na-papierek-od-cukierka.html"&gt;Mademoiselle Emnildę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28G93kUoFI/AAAAAAAAAUU/rcf8xv_pOA8/s1600-h/1.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="480" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435570935217561682" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28G93kUoFI/AAAAAAAAAUU/rcf8xv_pOA8/s640/1.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Szmaragda uszczęśliwiona faktem, że do fortu w Srebrnej Górze można się wdrapać w sukience ;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-6723986924327989329?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/6723986924327989329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/02/promyk-czyli-co-mnie-uszczesliwia.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6723986924327989329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6723986924327989329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/02/promyk-czyli-co-mnie-uszczesliwia.html' title='Promyk, czyli co mnie uszczęśliwia'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S28JQeZk8cI/AAAAAAAAAVE/3OSKoOHVG0g/s72-c/7.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-395706265919678657</id><published>2010-01-18T07:08:00.017+01:00</published><updated>2011-12-17T18:54:00.047+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='boho'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Artystka na Parnasie</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P-6Y2_MdI/AAAAAAAAAUM/Q3E0LAkWq6E/s1600-h/061.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427962254970532306" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P-6Y2_MdI/AAAAAAAAAUM/Q3E0LAkWq6E/s640/061.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;chusta - z dna szafy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;płaszcz - Reserved&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;ażurowe rękawiczki - Pani Rękawiczarka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;mitenki - H&amp;amp;M&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;dwie spódnice - obie z Parvati&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: arial; font-size: 78%;"&gt;buty - nieśmiertelne glany&lt;br /&gt;torebka - Venezia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;... i kkk, czyli kolejne kiczowate kolczyki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Już jako szkrab przejawiałam skłonności do tego, żeby wyglądem raczej odstawać od innych niż ich naśladować. Kiedy udało mi się skomponować szczególnie dziwaczny strój, moja Mama z politowaniem kręciła głową i mruczała „artystka”. Zapewne widząc mnie dzisiejszego popołudnia wystawiłaby podobny komentarz. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zestaw jest luźno inspirowany nowym filmem Terry’ego Gilliama &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parnassus&lt;/span&gt;, a dokładnie wyglądem głównej bohaterki, malowniczo potarganej i wystrojonej w bajecznie kolorowe szmatki. Chociaż samego obrazu nie mogę polecić – po sylwestrowym seansie zdiagnozowaliśmy z MPF przerost formy nad treścią i zgodnie uznaliśmy, że najpiękniejszą częścią filmu był zwiastun – to do modowego szaleństwa zachęcam o każdej porze (dnia i roku).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P-c37qMuI/AAAAAAAAAUE/szp1SiZs4RU/s1600-h/049.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427961747915551458" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P-c37qMuI/AAAAAAAAAUE/szp1SiZs4RU/s640/049.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zestaw miał oswoić zimę złą. Przyznam, że z Panią Mroźną mamy do siebie stosunek ambiwalentny. Ona mi maluje cudne krajobrazy i jednocześnie szczypie w noc, a ja ją traktuję jak uciążliwego kopciuszka, który od czasu do czasu wymyka się na bal budząc powszechny zachwyt.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P93WU1M5I/AAAAAAAAAT8/e2BFApu3dFw/s1600-h/077.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427961103239164818" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P93WU1M5I/AAAAAAAAAT8/e2BFApu3dFw/s640/077.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W tym roku Lodowa zafundowała mi przedłużającą się chorobę, na co zareagowałam ignorowaniem jej wdzięków. I tak np. bliższy kontakt ze śniegiem miewałam tylko wówczas, gdy przychodziło mi odśnieżać samochód, a wtedy, niestety, nie budził we mnie skojarzeń z lepieniem bałwana i słodkim dźwiękiem dzwoneczków przy sankach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P9XNRZ_YI/AAAAAAAAAT0/CjqoB-OnHso/s1600-h/070.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427960551053065602" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P9XNRZ_YI/AAAAAAAAAT0/CjqoB-OnHso/s640/070.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kiedy wczoraj MPF zaproponował mini-wycieczkę do Kalisza, uznałam, że możemy się ze Śnieżną ostrożnie przeprosić. Pozachwycałam się urodą Pani Zimy, ale żeby znów podstępnie nie zaatakowała, uzbroiłam się w dwie spódnice i wełnianą chustę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I choć Zima piękna jest niewątpliwie, to trudno z całkowitym zaufaniem podchodzić do kogoś, kto porywa chłopców i więzi ich w lodowych pałacach sinych z zimna:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: courier new; text-align: justify;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt; &lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;- Czy zimno ci jeszcze? – spytała i pocałowała go w czoło. Pocałunek był&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;zimniejszy od lodu, dotarł prosto do serca, które już i tak na pół zlodowaciało; było mu tak, jak gdyby miał umrzeć; ale tylko przez chwilę, potem zrobiło mu się dobrze; nie czuł już zimna.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;(…) Kay spojrzał na nią; była bardzo ładna; nie mógł sobie wyobrazić mądrzejszej i piękniejszej twarzy; teraz nie wydawała mu się już z lodu jak przedtem, kiedy ją widział za oknem, gdy kiwała do niego; w jego oczach była doskonałością, nie bał się wcale, opowiedział jej, że potrafi rachować z pamięci i nawet z ułamkami, że wie, ile kwadratowych mil liczy kraj i ile ma kraj mieszkańców; a ona uśmiechała się bez przerwy; wtedy pomyślał sobie, że wie jeszcze za mało, i spojrzał w wielką, wielką przestrzeń, a ona leciała z nim wysoko ponad czarnymi chmurami, wicher szumiał i wył, tak jakby śpiewał stare pieśni. Lecieli ponad lasem i jeziorami, nad morzem i lądem; daleko pod nimi gwizdał zimny wiatr, wyły wilki, śnieg iskrzył się, wyżej leciały czarne, kraczące wrony, a nad wszystkim wysoko w górze księżyc świecił jasno&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 78%;"&gt;i Kay patrzył nań przez całą długą zimową noc; w dzień zaś spał u stóp Królowej Śniegu.”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: arial; font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: arial; font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;        &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:595.3pt 841.9pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;Przyznam, że już od samego patrzenia na uwieczniony spacer po Kaliskiej starówce robi mi się zimno. Może tak zamienić się w kota i zwinąć się w kłębek na jakimś ciepłym piecu?  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-395706265919678657?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/395706265919678657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/01/artystka-na-parnasie.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/395706265919678657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/395706265919678657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2010/01/artystka-na-parnasie.html' title='Artystka na Parnasie'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/S1P-6Y2_MdI/AAAAAAAAAUM/Q3E0LAkWq6E/s72-c/061.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-7633518214263332780</id><published>2009-12-14T14:36:00.019+01:00</published><updated>2011-12-17T18:54:20.205+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='torebka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>W Rogalinie czas nie płynie...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZLBc6c50I/AAAAAAAAATU/pCaLCOowuog/s1600-h/269.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415098090272909122" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZLBc6c50I/AAAAAAAAATU/pCaLCOowuog/s640/269.JPG" width="337" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Szmaragda w Rogalinie:&lt;br /&gt;Bolerko - H&amp;amp;M&lt;br /&gt;Bluzka - Dorothy Perkins&lt;br /&gt;Spódnica - Parvati&lt;br /&gt;Torebka - Venezia ( wersja mini, czyli pół torebki)&lt;br /&gt;Baletki - Ecco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZBnPARA3I/AAAAAAAAASU/CWQxz8c351s/s1600-h/238.JPG" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="469" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415087744257950578" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZBnPARA3I/AAAAAAAAASU/CWQxz8c351s/s640/238.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Dla Emnildy :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;...Przynajmniej w parku, w w którym upływ lat widać tylko po powolnym upadku kilkusetlenich dębów. I w pałacowej galerii, w której dawni właściciele zgromadzili imponującą, jak dla mnie, kolekcję XIX-wiecznego malarstwa. Szczęście, że MPF (Mój Prywatny Fotograf) wykupił możliwość robienia zdjęć w pałacu, w przeciwnym razie dałabym się wyprowadzić z galerii tylko wówczas, gdybym porządnie zgłodniała i została wywabiona np. kiełbaską na sznurku. A wszystko przez moją nieracjonalną, acz gorącą miłość do prerafaelitów, Galahadów na koniu (był taki w galerii!) i innych Pań Jeziora, na które MPF ma soczysty cytat z Monty Pythona (z pamięci: "Nie możesz zostać królem tylko dlatego, że jakaś mokra lafirynda rzuciła w ciebie mieczem"). Co, rzecz jasna, znacząco nie wpływa na długość mojego zagapiania się na kicze pokazujące rude nimfy w szerokich kiecach albo i bez.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: times new roman; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" face="georgia" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" face="georgia" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Nietrudno znaleźć literacki komentarz dla prerafaelickich fantazji i modernistycznych piękności słaniających się na obrazach jak więdnące lilie. Ale przyznam, że literaturą najbardziej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%; font-style: italic;"&gt;a propos&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; Rogalińskiej galerii jestem zmęczona. I poezje owych Tetmajerów, Rimaudów (Nie wierz mu: on jest wściekłym kochankiem Rimbaudów..." - a więc nie wierzę ;) ) i innych Micińskich są dla mnie tak samo strupiałe, jak "Ludzie żywi" Boya z całą ciężką legendą młodopolskiej cyganerii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Brakuje im poczucia humoru, mówiąc wprost. Ale wystarczy odwrócić się na Wyspy, by znaleźć licznych przedstawicieli tej najwyższej z cnót, jaką jest boski zmysł, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%; font-style: italic;"&gt;sense of humour&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: 85%;"&gt;I stamtąd właśnie, specjalnie dla Was, XIX-wieczny  Oskar Wilde:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZCfGjmHpI/AAAAAAAAASk/iA5gDGNFfJo/s1600-h/248.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415088704062889618" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZCfGjmHpI/AAAAAAAAASk/iA5gDGNFfJo/s640/248.JPG" width="329" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: times new roman; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Mój typ&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  text-align:justify;  text-indent:35.45pt;  line-height:150%;  mso-pagination:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%; line-height: 150%;"&gt;"(...) piękność, prawdziwa piękność kończy się tam, gdzie się zaczyna intelektualizm. Jest on już sam w sobie rodzajem przesady i psuje harmonię każdej twarzy. I niech tylko człowiek się zamyśli, zaraz cały się staję nosem albo czołem, lub czymśkolwiek innym szpetnym. Spójrz tylko na ludzi pracujących z powodzeniem w jakimś uczonym zawodzie. Jacyż brzydcy! Oczywiście z wyjątkiem dygnitarzy kościelnych. Ale też w kościele wcale się nie myśli. Biskup osiemdziesięcioletni mówi zupełnie to samo, czego go nauczono, gdy miał lat osiemnaście, i dlatego też zawsze wygląda zachwycająco. Twój tajemniczy młodzieniec, którego nazwiska nigdy mi nie wymieniłeś, a którego portretem jestem istotnie oczarowany, na pewno nigdy nie myśli. Jestem o tym przekonany. Jest bezmyślną piękną istotą, która zawsze powinna tu być w zimie, kiedy nie mamy kwiatów, a także w lecie, kiedy nam potrzeba czegoś dla ochłodzenia naszego intelektu."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 85%; line-height: 150%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZKdvq0uaI/AAAAAAAAATM/qC0vwNTLvlM/s1600-h/246.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415097476832344482" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZKdvq0uaI/AAAAAAAAATM/qC0vwNTLvlM/s640/246.JPG" width="548" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;Tej pani udaje się godzić jedno z drugim&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify; text-indent: 36pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli obrazy, to tylko "Portret Doriana Gray'a"!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-7633518214263332780?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/7633518214263332780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/12/w-rogalinie-czas-nie-pynie.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7633518214263332780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7633518214263332780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/12/w-rogalinie-czas-nie-pynie.html' title='W Rogalinie czas nie płynie...'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SyZLBc6c50I/AAAAAAAAATU/pCaLCOowuog/s72-c/269.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-1301902835998531216</id><published>2009-11-30T13:28:00.012+01:00</published><updated>2011-12-17T18:44:44.629+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='płaszcz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Z Canonem w Kórniku</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPByZFDQnI/AAAAAAAAARc/7y9l-zVk3ds/s1600/147.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409880648871789170" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPByZFDQnI/AAAAAAAAARc/7y9l-zVk3ds/s640/147.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Ćwiczeń z Canonem ciąg dalszy - powyżej mój prywatny faworyt, jeśli idzie o&lt;br /&gt;ulubiony duet:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;nowy  świetny aparat - początkujący utalentowany fotograf.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymam w dłoni malutki tomik wierszy Sergiusza Jesienina. Ostrzegam lojalnie, że za chwilkę będę cytować, choć wstydliwie. Zajmując się od kilku lat antropologią powieści (a to gatunek zasadniczo dialogiczny, egalitarystyczny, emancypacyjny itp. itd.) nauczyłam się podejrzliwie patrzeć na monologową poezję. Może i poetyzować nie wypada, ale z okazji końca listopada...&lt;br /&gt;I faktu, że tocząca się na antenie radiowej Trójki rozmowa o spektaklu Janusza Głowackiego "Jesienin", granym w teatrze Ateneum w Warszawie, umiliła nam podróż autostradą A2. Ta sympatyczna dróżka zaprowadziła wcześniej do pięknego, choć zaniedbanego zamku Kórnik, pałacu w Rogalinie ze wspaniałą galerią XIX-wiecznego malarstwa (zrządzenie losu dla Emnildy - Moja Droga, masz pod nosem takie bogactwo modernistycznych femmes fatales Axentowicza i innych, a nic się nie chwaliłaś!), wreszcie - do Poznania, gdzie pragnąc dotrzeć do starego rynku, z iście szafiarskim wyczuciem skręciliśmy wprost do Starego Browaru ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPEICB8kMI/AAAAAAAAARs/Jlnu3kfMDV8/s1600/122.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409883219665129666" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPEICB8kMI/AAAAAAAAARs/Jlnu3kfMDV8/s640/122.JPG" width="446" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Szmaragda w wydaniu jesienno-spacerowym:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Płaszczyk - podarunek od Magdy z Krakowa (czekam na Twój szafiarski blog!)&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;Chusta - Parvati&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;Bluzka - H&amp;amp;M&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;Spódniczka - Parvati&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;Zwariowane rokokowe buty (wiem, takie w oświeceniu nosili faceci ;) - sh&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Torebka - Venezia (reklamacja uznana, ekspres naprawiony)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPG3u_190I/AAAAAAAAAR8/-Vdg4i_JiVg/s1600/117.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409886238213011266" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPG3u_190I/AAAAAAAAAR8/-Vdg4i_JiVg/s640/117.JPG" width="427" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że pierwszym skojarzeniem z odwiedzonym zamkiem były oświeceniowe powieści gotyckie, ale pełne wzniosłości opisy przesłoniłyby skromną urodę zamku, któremu brakło troskliwej ręki państwa Darcych czy innych Walpole'ów. Choc może brytyjskie gotyckie cudeńka też lepiej podziwiać w kinie i w albumach, był ktoś i widział?&lt;br /&gt;Z przekory nie zacytuję także najsławniejszej polskiej Kórniczanki, a właściwie Bninianki, skoro, jak stało w albumie przeglądanym w lokalnej restauracji, żaden prawdziwy Bninanin nie powie o sobie, że jest z Kórnika. :)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPFvf2W9mI/AAAAAAAAAR0/KUvljZENIkU/s1600/115.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409884997196117602" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPFvf2W9mI/AAAAAAAAAR0/KUvljZENIkU/s640/115.JPG" width="370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Kocham moją odzyskaną torebkę, czerwone buty i prześwietlone zdjęcia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPIurZFnSI/AAAAAAAAASE/pZZZYFCWNnU/s1600/139.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409888281649585442" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPIurZFnSI/AAAAAAAAASE/pZZZYFCWNnU/s640/139.JPG" width="540" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;A najbardziej słońce w listopadzie!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz Jesienin:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwórzcie mi, stróże anieli,&lt;br /&gt;Błękitne podwoje dni!&lt;br /&gt;O północy anioł w bieli&lt;br /&gt;Z moim wiernym koniem znikł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koń mój Bogu niepotrzebny!&lt;br /&gt;Koń mój — siła ma i moc!&lt;br /&gt;Słyszę: gryzie łańcuch srebrny,&lt;br /&gt;Rży radośnie w głuchą noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę: pędzi wśród zamieci,&lt;br /&gt;Targa gniewnie gruby sznur.&lt;br /&gt;Jak z miesiąca z niego leci&lt;br /&gt;Sierść bułana w kłęby chmur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poetów najbardziej lubię wówczas, kiedy ze sobą rozmawiają. W dialogu z Jesieninem spotyka się jego tłumacz, Władysław Broniewski:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nocny gość&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego pukasz do okien&lt;br /&gt;nocą, gdy spać nie mogę?&lt;br /&gt;Dlaczego ciężkim, powolnym krokiem&lt;br /&gt;budzisz skrzypiącą podłogę?&lt;br /&gt;A potem stajesz koło mnie,&lt;br /&gt;a potem siadasz przy mnie -&lt;br /&gt;oczy masz białe, ślepe i ogromne,&lt;br /&gt;ręce masz zimne.&lt;br /&gt;Pokazujesz mi plamę wilgotną,&lt;br /&gt;ten ciemny ślad na koszuli,&lt;br /&gt;i każesz mi ręką dotknąć,&lt;br /&gt;i każesz do ust przytulić...&lt;br /&gt;I znowu, i znowu, i znowu&lt;br /&gt;stąpasz przez puste mieszkanie,&lt;br /&gt;szalone, czerwone słowa&lt;br /&gt;krwią wypisujesz na ścianie.&lt;br /&gt;Ach, w oczach mi coraz ciemniej,&lt;br /&gt;ach, coraz boleśniej w piersi -&lt;br /&gt;odejdź, odejdź ode mnie,&lt;br /&gt;nie pisz na ścianie tych wierszy!&lt;br /&gt;Ja je znam, ja je dobrze pamiętam,&lt;br /&gt;jak dziecię umarłe, pieszczę&lt;br /&gt;wiersze okrutne, wiersze przeklęte,&lt;br /&gt;słowa trumienne, złowieszcze.&lt;br /&gt;Nie umiałeś ich zgubić, zapomnieć,&lt;br /&gt;poszukać jaśniejszych, milszych -&lt;br /&gt;a teraz nocą przychodzisz do mnie&lt;br /&gt;i patrzysz na mnie, i milczysz...&lt;br /&gt;A kiedy odejdziesz nad ranem,&lt;br /&gt;oczy bezsenne będą bardzo boleć,&lt;br /&gt;wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek&lt;br /&gt;i otwartą brzytwę na stole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec, o tzw. samobójstwie Jesienina, Jacek Kaczmarski:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajoma Rosjanka nad kieliszkiem twierdzi,&lt;br /&gt;Że poeta - poetą staje się po śmierci.&lt;br /&gt;- Śmierć samobójcza pasuje poecie -&lt;br /&gt;Mówi pokazując Jesienina zdjęcie&lt;br /&gt;Po zdjęciu z pętli. Ale twarz poety&lt;br /&gt;Jak każda twarz martwa wygląda niestety.&lt;br /&gt;Śmierć jakakolwiek - to zrządzenie boskie.&lt;br /&gt;Lecz w Związku Radzieckim pismem wielbić Rosję&lt;br /&gt;To w latach dwudziestych igranie ze zgonem,&lt;br /&gt;Gdy płomienie nadziei stawały się płonne,&lt;br /&gt;Najcichsze słowo mogło zrodzić zemstę&lt;br /&gt;A sam fakt życia stawał się przestępstwem.&lt;br /&gt;Więc przypuszczenie myśl nieufną biesi:&lt;br /&gt;Może Jesienin sam się nie powiesił...&lt;br /&gt;Nim sakwojaż w paski pociął miast powroza&lt;br /&gt;Ręką - potem białą - jak rosyjska brzoza,&lt;br /&gt;Nim sprawdził, czy wytrzyma ciężar tak ogromny&lt;br /&gt;Decyzji - mówią, że już był nieprzytomny.&lt;br /&gt;Skąd rany na twarzy, jakby pisał czołem&lt;br /&gt;Schylonym po śmierci nad odległym stołem?&lt;br /&gt;Skąd ślady na ciele po pobiciu sine,&lt;br /&gt;Jakby miał się bronić przed swym własnym czynem?&lt;br /&gt;Ktoś musiał mu pomóc w przejściu w nieśmiertelność&lt;br /&gt;W zamian za nieobecność w tym, czym jest codzienność...&lt;br /&gt;Lecz znajoma Rosjanka macha na to ręką:&lt;br /&gt;Zbrodnia dla niej - zwykłością, samobójstwo - męką.&lt;br /&gt;Dać się zabić to klęska, słabość i pokora,&lt;br /&gt;W samobójstwie poety - czyn i metafora!&lt;br /&gt;Więc szepcze: "Gałubczik, tyś moim Sergiuszkiem..."&lt;br /&gt;I wisi Jesienin. Wisi nad jej łóżkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie!&lt;br /&gt;Uwaga, cytując poetów w żadnym razie nie zachęcam do naśladowania ich zgubnego stylu życia, manieryzmów i nałogów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPKaSPmJiI/AAAAAAAAASM/Q7SebnRMZgg/s1600/125.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="426" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409890130324760098" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPKaSPmJiI/AAAAAAAAASM/Q7SebnRMZgg/s640/125.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Kórnik&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny przystanek: Rogalin.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-1301902835998531216?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/1301902835998531216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/z-canonem-w-korniku.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1301902835998531216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1301902835998531216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/z-canonem-w-korniku.html' title='Z Canonem w Kórniku'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SxPByZFDQnI/AAAAAAAAARc/7y9l-zVk3ds/s72-c/147.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-4519328060190237446</id><published>2009-11-19T20:21:00.015+01:00</published><updated>2011-12-18T13:56:12.273+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='torebka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Co potrafi Canon 500d, czyli Szmaragdowo w wersji de luxe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwZLcdAOsVI/AAAAAAAAARM/7vlkpQFeeEg/s1600/IMG_0177.JPG" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="430" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406091354898870610" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwZLcdAOsVI/AAAAAAAAARM/7vlkpQFeeEg/s640/IMG_0177.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Bluzka – Dorothy Perkins &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Skórzana kamizelka – sh&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Spódniczka – Esprit&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Buty – Davos&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Apaszka – z zimna zamieniona na futrzany szalik&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tragiczna krwawa torebka – Venezia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Szmaragda – przeziębiona&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwZKaj8GuqI/AAAAAAAAAQ8/td3Y0fZXfeI/s1600/IMG_0156.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406090222889253538" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwZKaj8GuqI/AAAAAAAAAQ8/td3Y0fZXfeI/s640/IMG_0156.JPG" width="411" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wśród szafiarek wysyp postów tematyczno-fotograficznych. Ryfka dostała Nikona D3000, Baglady dostała Nikona D3000, a Szmaragda dostała Fotografa z Canonem 500d i wie z najpewniejszego źródła, że sprzęt ów bije Nikony na głowę ;) . Z tego powodu ogłaszam, że w Szmaragdowie nie będzie więcej fotek komórką cykanych – odtąd, miłe Panie, tylko prawdziwe sesje. Będę wdzięczna za wszystkie komentarze tyczące się nie tylko strojów i książek, ale i zdjęć. Proszę przy tym pamiętać, że my się dopiero uczymy. Przed Wami podwójny debiut – Ja w roli modelki, On w roli fotografa; Canon w roli bohatera, nowa torebka z Venezii w roli szarej eminencji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwWUCSnUzyI/AAAAAAAAAQE/BRW5y3UTEPk/s1600/IMG_0146.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwWUCSnUzyI/AAAAAAAAAQE/BRW5y3UTEPk/s640/IMG_0146.JPG" width="486" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Wingdings;  panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0;  mso-font-charset:2;  mso-generic-font-family:auto;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Torebka miała być motywem przewodnim sesji. Kupiłam ją w Venezii w Galerii Krakowskiej (gdzie zawędrowałam w deszczu i mgle urwawszy się niecnie z konferencji naukowej) i przeznaczyłam na torebkę jeśli nie mojego życia, to przynajmniej dekady. Nabyta we wtorek, już w sobotę odwdzięczyła mi się zepsutym suwakiem i została oddana do sklepu, tym razem w łódzkiej Manufakturze. Trzymajcie kciuki za uznanie mojej reklamacji i rozważcie trzymanie się z daleka od Venezii, która za wygórowaną cenę oferuje towary nie takiej znów świetnej jakości, jakiej można by oczekiwać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Wingdings;  panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0;  mso-font-charset:2;  mso-generic-font-family:auto;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify; font-family:georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wśród szafiarek wysyp postów tematyczno-fotograficznych. Ryfka dostała Nikona D3000, Baglady dostała Nikona D3000, a Szmaragda dostała Fotografa z Canonem 500d i wie z najpewniejszego źródła, że sprzęt ów bije Nikony na głowę. :)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"  style="text-align: justify; font-family:georgia;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z tego powodu ogłaszam, że w Szmaragdowie nie będzie więcej fotek komórką cykanych – odtąd, miłe Panie, tylko prawdziwe sesje. Będę wdzięczna za  komentarze tyczące się nie tylko strojów i książek, ale i zdjęć. Proszę przy tym pamiętać, że my się dopiero uczymy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;font-size:100%;"&gt;Przed Wami podwójny debiut – Ja w roli modelki, On w roli fotografa; Canon w roli bohatera, nowa torebka z Venezii w roli szarej eminencji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwWUHDlcjtI/AAAAAAAAAQM/EaWp_NgoUlQ/s1600/IMG_0150.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;meta content="text/html; charset=utf-8" equiv="Content-Type"&gt;&lt;meta content="Word.Document" name="ProgId"&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Generator"&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 11" name="Originator"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Wingdings;  panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0;  mso-font-charset:2;  mso-generic-font-family:auto;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;img border="0" height="630" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwWUHDlcjtI/AAAAAAAAAQM/EaWp_NgoUlQ/s640/IMG_0150.JPG" width="640" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Wingdings;  panose-1:5 0 0 0 0 0 0 0 0 0;  mso-font-charset:2;  mso-generic-font-family:auto;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:0 268435456 0 0 -2147483648 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zepsuta torebka popadła w niełaskę, a bez niej najbardziej wyrazistym elementem stroju jest spódniczka w kratkę angielskiej uczennicy, na którą zachorowałam dokładnie 1 września.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A w parze z wyspiarską spódniczką wspomnienie o najsłynniejszym wyspiarskim cyklu powieści dla młodzieży, czyli Harrym Potterze. Pisałam już, że najbardziej lubię literaturę anglosaską?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powieści dla dzieci i młodzieży też się to tyczy, przy czym czarodziejski świat Rowling zdetronizował w moich oczach Zaczarowane Ogrody Burnett, a Hogwart chciałabym zobaczyć co najmniej tak samo, jak Nibylandię i Narnię. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwWVVZIAKpI/AAAAAAAAAQ0/CvLUeL0WUgg/s1600/IMG_0172.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:595.3pt 841.9pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;  &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Harry nigdy nawet sobie nie wyobrażał tak dziwnego i wspaniałego  miejsca. Oświetlały je tysiące świec unoszących się w powietrzu ponad  czterema długimi stołami, za którymi siedziała reszta uczniów. Stoły  zastawione były lśniącymi złotymi talerzami i pucharami. U szczytu stał  jeszcze jeden długi stół, przy którym zasiadali nauczyciele. Tam właśnie  zaprowadziła pierwszoroczniaków profesor McGonagall i kazała im się  zatrzymać w szeregu, twarzami do reszty uczniów. W migotliwym blasku  świec wpatrzone w nich twarze wyglądały jak blade lampiony. Tu i tam  między uczniami połyskiwały srebrną poświatą duchy. Czując się trochę  nieswojo pod tymi wszystkimi spojrzeniami, Harry popatrzył w górę i  zobaczył aksamitnoczarne sklepienie upstrzone gwiazdami. Usłyszał szept  Hermiony:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jest zaczarowane... żeby wyglądało jak prawdziwe niebo... Czytałam o tym w książce o historii Hogwartu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trudno było uwierzyć, że jest tam w ogóle sklepienie i że Wielka Sala nie jest po prostu otwarta na niebo."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"  style="background: white none repeat scroll 0% 0%; -moz-background-clip: border; -moz-background-origin: padding; -moz-background-inline-policy: continuous; font-family: georgia; text-align: justify;font-family:Times,&amp;quot;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;"Sala wejściowa była tak wielka, że zmieściłby się w niej cały dom Dursleyów. Płonące po­chodnie oświetlały kamienne ściany, podobne jak w podzie­miach Gringotta, sklepienie ginęło w mroku, a wspaniałe marmurowe schody wiodły na piętro. (…)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"  style="background: white none repeat scroll 0% 0%; -moz-background-clip: border; -moz-background-origin: padding; -moz-background-inline-policy: continuous; font-family: georgia; text-align: justify;font-family:Times,&amp;quot;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Harry nigdy nawet sobie nie wyobrażał tak dziwnego i wspaniałego miejsca. Oświetlały je tysiące świec unoszą­cych się w powietrzu ponad czterema długimi stołami, za którymi siedziała reszta uczniów. Stoły zastawione były lśniącymi złotymi talerzami i pucharami. U szczytu stał jeszcze jeden długi stół, przy którym zasiadali nauczyciele. (…) Tu i tam między uczniami połyskiwały srebrną poświatą duchy. Czu­jąc się trochę nieswojo pod tymi wszystkimi spojrzeniami, Harry popatrzył w górę i zobaczył aksamitnoczarne sklepie­nie upstrzone gwiazdami. Usłyszał szept Hermiony:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"  style="background: white none repeat scroll 0% 0%; -moz-background-clip: border; -moz-background-origin: padding; -moz-background-inline-policy: continuous; font-family: georgia; text-align: justify;font-family:Times,&amp;quot;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;- Jest zaczarowane... żeby wyglądało jak prawdziwe niebo... Czytałam o tym w książce o historii Hogwartu."&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/style&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-4519328060190237446?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/4519328060190237446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/co-potrafi-canon-500d-czyli-szmaragdowo.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4519328060190237446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4519328060190237446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/co-potrafi-canon-500d-czyli-szmaragdowo.html' title='Co potrafi Canon 500d, czyli Szmaragdowo w wersji de luxe'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SwZLcdAOsVI/AAAAAAAAARM/7vlkpQFeeEg/s72-c/IMG_0177.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-5449507781075208326</id><published>2009-11-13T20:31:00.009+01:00</published><updated>2011-12-17T18:43:39.656+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Portret sentymentalny w literackim mieście</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W oczekiwaniu na wspaniałą sesję, która przyćmi wszystko to, co dotychczas pokazałam w szmaragdowie ;), dzielę się jednym jedynym zdjęciem zrobionym jakiś czas temu podczas króciutkiej wizyty w jednym z najbardziej literackich miast Europy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Myślę, że palmę pierwszeństwa powinien dzierżyć Londyn, ale, póki co, jeszcze mnie tam nie zaniosło. A odwiedzone i uwiecznione na fotografii miasto w niczym nie ustępuje brytyjskiej stolicy bogactwem geopoetyckich znaczeń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sv22BEvLqfI/AAAAAAAAAOM/99k_eoLbxXE/s1600-h/sp.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403675257482226162" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sv22BEvLqfI/AAAAAAAAAOM/99k_eoLbxXE/s640/sp.jpg" width="428" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podróż sentymentalna dotyczy, po pierwsze, powszechnie kojarzonych z tym miastem tekstów literackich, które kiedyś czytałam z wypiekami na twarzy, a teraz sądzę, że za ponowną lekturą, ktoś musiałby mi sporo zapłacić ;). Mam tu na myśli np. "Golema" Meyrinka z 1915 roku - z przyjemnością konstatuję, że wyrosłam z ekspresjonizmu niczym z zza krótkich portek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po drugie, z nostalgią oglądam na fotografii najbardziej szafiarski akcent, czyli ukochaną czerwoną spódnicę, której nie ma już wśród nas (została przeze mnie zanoszona na śmierć - tez macie ten bezlitosny odruch wobec ulubionych ubrań?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I z miastem, i ze sfotografowanym miejscem wiąże się tyle tekstów literackich, że cytaty można liczyć na kopy. Ale, przekornie, pomijam całą literacką klasykę i prezentuję Wam fragment powieści dla młodzieży z cyklu "perełki mojego dzieciństwa". Zaczytywałam się tymi książkami i wciąż chętnie do nich zaglądam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kto odgadnie z jakiej książki pochodzi legenda o rabinie i czarownikach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Pewnego dnia, mówi legenda, do słynnego cudotwórcy i maga, rabina Jehudy Löwego ben Becalel, zwanego reb Löwe, człowieka znanego z wielkiej mądrości i uczciwości, zgłosiło się dwóch czarnoksiężników. Posiadali oni woreczek bezcennych klejnotów, który służył im do leczenia i wyrobu przeróżnych amuletów. Jednego z czarnoksiężników oczekiwała daleka podróż czy też jakieś wielkie kłopoty, a że obydwaj czarnoksiężnicy nie mieli do siebie zaufania, zdecydowali się na czas nieobecności jednego z nich złożyć woreczek z klejnotami w ręce rabina Löwe. Co zrobił reb Löwe? Po trzech dniach namysłu wezwał do siebie obu magów, odebrał od nich woreczek z klejnotami i wręczył im dwie połówki tego samego przedmiotu. „Gdy zgłosicie się do mnie z tymi dwiema połówkami — powiedział im — wówczas wydam wam woreczek”. Magowie zapytali: „A co będzie, rebe, jeśli przyjdziemy dopiero wtedy, kiedy ty już żyć nie będziesz? Nikt przecież nie jest nieśmiertelny”. Reb Löwe odparł: „Jeśli przyjdziecie do mnie z dwiema połówkami, wydam wam woreczek z klejnotami. Jeśli żyć nie będę, przyjdźcie po klejnoty do mojego grobu”. Tak odrzekł reb magom i ta odpowiedź przypadła im do gustu. Była w stylu tamtych lat, pełna tajemniczości i zagadkowości. Legenda ta jest przytaczana jako przykład mądrości rabina Löwe. Żaden z magów nie mógł bowiem sam odebrać klejnotów, potrzebny był wspólnik z drugą połówką przedmiotu. Klejnoty więc zostały znakomicie zabezpieczone."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnym razem motyw przewodni będzie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;stricte&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; szafiarski - nabyłam drogą kupna torebkę mojego życia i  czekam niecierpliwie na możliwość jej pokazania! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-5449507781075208326?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/5449507781075208326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/portret-sentymentalny-w-literackim.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5449507781075208326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5449507781075208326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/11/portret-sentymentalny-w-literackim.html' title='Portret sentymentalny w literackim mieście'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sv22BEvLqfI/AAAAAAAAAOM/99k_eoLbxXE/s72-c/sp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-6778966130760566625</id><published>2009-10-25T17:53:00.017+01:00</published><updated>2011-12-17T18:04:35.877+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Dzień Spódnicy, Łódź Design i ruda kita</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSFy5zhsCI/AAAAAAAAAMw/-xArjHkB3Sc/s1600-h/25-10-09_1226.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396585363053588514" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSFy5zhsCI/AAAAAAAAAMw/-xArjHkB3Sc/s640/25-10-09_1226.jpg" width="427" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;spódnica - podobno przemycona z Pakistanu przez progressteronową globtroterkę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;bluzka -polska firma SenStyl&lt;br /&gt;kamizelka - SH&lt;br /&gt;buty - Ryłko&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z uwagi na świętowany przez szafiarki Międzynarodowy Dzień Spódnicy (pewien młody człowiek usłyszawszy tę nazwę przy śniadaniu prawie udławił się kawą ;) ) prezentuję cudo konfekcyjne nabyte podczas którejś tam edycji festiwalu Dojrzewalni Róż "Progressteron" (dawniej. Teraz, odkąd kompletnie powariowali z cenami, bojkotuję tę skądinąd sympatyczną imprezę i rozwijam się o własnych siłach).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spódnica jest jedwabna, kopertowa i bajecznie wielokolorowa, czego niestety nie oddają komórkowe zdjęcia, zrobione podczas weekendowego spaceru.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSFtKr421I/AAAAAAAAAMo/ADB_b9_KAJs/s1600-h/25-10-09_1224.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="541" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396585264505740114" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSFtKr421I/AAAAAAAAAMo/ADB_b9_KAJs/s640/25-10-09_1224.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię ją za dwuwarstwowość (stanowi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;de facto&lt;/span&gt; dwie spódnice, jest zatem spełnionym marzeniem szafiarki z niedużą szafą ;) ), nie lubię za długość, w której wyglądam w najlepszym razie możliwie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS64DgtRMI/AAAAAAAAANA/43QqIFVhYpM/s1600-h/25-10-09_1324.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396643725674628290" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS64DgtRMI/AAAAAAAAANA/43QqIFVhYpM/s640/25-10-09_1324.jpg" width="506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spacer, na który zabrałam spódnicę, miał cel w Łódź Art Center, gdzie odbywa się polecana przez Vintage Girl impreza Łódź Design Festiwal 2009. I prosto z stamtąd - prywatny hit festiwalu: latająca lampa.&lt;br /&gt;Chcę taką!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS68HicRBI/AAAAAAAAANI/GF1lAlL4I1Y/s1600-h/25-10-09_1329.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396643795475121170" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS68HicRBI/AAAAAAAAANI/GF1lAlL4I1Y/s640/25-10-09_1329.jpg" width="453" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projekt eko-szafiarstwa?&lt;br /&gt;Sukienka z surowca, jak widać, wybitnie wtórnego. Mnie nie przekonuje.  A czy w ogóle kogoś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS7EGU_AcI/AAAAAAAAANQ/oIcyBoacUIo/s1600-h/25-10-09_1335.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396643932589195714" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuS7EGU_AcI/AAAAAAAAANQ/oIcyBoacUIo/s400/25-10-09_1335.jpg" style="cursor: pointer; height: 316px; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie rewelacja - od dzieciństwa uwielbiam wszelkie miękkie i ciepłe w dotyku materiały (nie znoszę śliskiej skóry, kocham zamsze :). Tak, kiedyś tuliłam się do pluszowych zasłon. Tak,  teraz chcę kubek z "miłym" aksamitnym uszkiem i spodem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety poza tym festiwal mnie zawiódł. Może to impreza dla koneserów, dostrzegających filozofię w kształcie krzesła, a może po prostu dochodzi do głosu stary, dobry relatywizm.&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSE--tjyXI/AAAAAAAAAMg/h5YrkTdRU04/s1600-h/25-10-09_1214.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396584471017539954" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSE--tjyXI/AAAAAAAAAMg/h5YrkTdRU04/s640/25-10-09_1214.jpg" width="505" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie gwiazda parku, przebijająca i spódnicę, i dzieła designu. Trudno było od niej oderwać wzrok. Ulubione zwierzątko Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, piszącej:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;; font-size: 85%; font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Drzewny pajacyk, Florek, wiewiórka&lt;br /&gt;O oczach Włocha, a brzuchu Turka,&lt;br /&gt;O uszach diabła, ruchach wariata,&lt;br /&gt;Komik, filozof i akrobata,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSCp-ox8dI/AAAAAAAAAMY/jS3qsP9-D58/s1600-h/25-10-09_1213.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396581911196987858" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSCp-ox8dI/AAAAAAAAAMY/jS3qsP9-D58/s640/25-10-09_1213.jpg" width="506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jak wspomina siostra poetki, Magdalena Samozwaniec, Pawlikowska zrobiła furorę na Francuskiej Riwierze, gdzie przedwojenne damy lubiły pokazywać się z domowymi zwierzakami - królowały, oczywiście, psy.&lt;br /&gt;Gdy poetka wychodziła na spacer z Sorkiem, siedzącą jej na ramieniu oswojoną wiewiórką, wszystkie kobiety bladły z zazdrości.&lt;br /&gt;Parkowa ruda kita nie miała zamiaru dać się oswoić i stanowić dodatek do stroju.&lt;br /&gt;Nici z lansu.&lt;/div&gt;&lt;link href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CMAGDAL%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-6778966130760566625?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/6778966130760566625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/dzien-spodnicy-odz-design-i-ruda-kita.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6778966130760566625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/6778966130760566625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/dzien-spodnicy-odz-design-i-ruda-kita.html' title='Dzień Spódnicy, Łódź Design i ruda kita'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SuSFy5zhsCI/AAAAAAAAAMw/-xArjHkB3Sc/s72-c/25-10-09_1226.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-5710973932710823515</id><published>2009-10-11T19:36:00.014+02:00</published><updated>2011-12-17T18:54:56.521+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epoka wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść wiktoriańska'/><title type='text'>Wiktoriańska sukienka i "Dziwne losy Jane Eyre"</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIZV9GrUOI/AAAAAAAAALw/ClTSrcIBESE/s1600-h/4.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391399568886419682" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIZV9GrUOI/AAAAAAAAALw/ClTSrcIBESE/s640/4.jpg" width="475" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wiktoriańska sukienka jest uszyta z grubej, ciężkiej i niezbyt miłej w dotyku tkaniny - można ją nazwać prawdziwie purytańską (z pewnością ciało nie doznaje przyjemności podczas jej noszenia ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIaM9-RO-I/AAAAAAAAAMA/lAdt3DK9rw4/s1600-h/6.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391400514012396514" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIaM9-RO-I/AAAAAAAAAMA/lAdt3DK9rw4/s640/6.jpg" width="458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierwotnie czekałam z tym postem na Dzień Edukacji Narodowej (w tym także mój), ale nie wyszło. Zatem premiera stroju angielskiej guwernantki dopiero dziś i od razu uprzedzam - nie nauczam w takim stroju. Suknia zakładana przeze mnie niezbyt często - byłyśmy razem na kilku teatralnych premierach, balecie w Teatrze Wielkim i koncercie poezji śpiewanej. Pasowałaby jeszcze, jak sądzę, na Castle Party i zlot miłośników Pratchetta. :)&lt;br /&gt;Dla mojej własnej przyjemności i dla Mademoiselle Emnildy, która onegdaj napisała mi, że "Dziwne losy Jane Eyre" to jej ulubiona powieść wiktoriańska, przedstawiam stylizację od której wionie wiktorianizmem na (angielską) milę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StjN9kzpY2I/AAAAAAAAAMI/alAttIULelo/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="400" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393287011512181602" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StjN9kzpY2I/AAAAAAAAAMI/alAttIULelo/s400/3.jpg" style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px;" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najbardziej dumna jestem z wysokich,  sznurowanych bucików guwernantki. W XIX wieku nosiły takie cudeńka dziewczynki (pamiętacie, jak mała Emilka Byrd Starr zdejmowała buty przed domem i biegała boso, aż kiedyś  zapomniała je założyć i pokazała się bez bucików ciotce Elżbiecie?) uczennice- pensjonarki, nauczycielki itp.&lt;br /&gt;Chodzi w nich także Susan Sto Helit - najlepsza nauczycielka Świata Dysku (a kiedy staje się Wnuczką Śmierci, samoistnie wydłużają się jej obcasy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StjOPPAp07I/AAAAAAAAAMQ/hj50MUXxd0Q/s1600-h/1blog.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="615" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393287314898801586" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StjOPPAp07I/AAAAAAAAAMQ/hj50MUXxd0Q/s640/1blog.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;By podkreślić suknię i surowy charakter stroju przyzwoitej, protestanckiej nauczycielki, zrezygnowałam z ozdób we włosach i na szyi. Przemyciłam tylko bardzo skromne (jak na mnie) kolczyki, choć nie pamiętam, by Jane nosiła coś w uszach. Niby skąd?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIZewduzpI/AAAAAAAAAL4/2Fkdvv4AjEc/s1600-h/5.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="478" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391399720112279186" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIZewduzpI/AAAAAAAAAL4/2Fkdvv4AjEc/s640/5.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W brzezinie, z braku odpowiednio wietrznego i melancholijnego wrzosowiska w najbliższej okolicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 115%;"&gt;Miłe Panie, uczmy się od wiktoriańskiej guwernantki skromności, racjonalności i rzadkiego talentu obchodzenia się z mężczyzną:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;"Napisałem dziś rano do mojego bankiera w Londynie, by przysłał mi pewne klejnoty, które ma w przechowaniu, dziedzictwo dla pań na Thornfield. Za dzień lub dwa, mam nadzieję, będę ci je mógł wysypać na kolana, gdyż każdy przywilej, każdy hołd, który bym złożył u stóp córki para, gdybym się z nią ożenił, będzie twoim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;- O, dajmy pokój klejnotom! Nie lubię słuchać, gdy się o nich mówi. Klejnoty dla Jane Eyre to brzmi tak nienaturalnie i dziwnie; wolę ich nie mieć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;- Sam ci założę kolię brylantową na szyję i diadem nad czołem, gdzie będzie odpowiedni, gdyż natura sama wycisnęła piętno szlachectwa na tym czole, Jane; i zapnę bransolety dokoła tych delikatnych rączek, i obciążę te drobne paluszki pierścionkami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;- Nie, nie! Niech pan myśli o czym innym i mówi o czym innym i w innym tonie. Niech pan nie przemawia do mnie, jak gdybym była pięknością; jestem tylko skromną kwakierską nauczycielką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;- Jesteś pięknością w moich oczach, pięknością wedle pragnień mego serca; delikatną i powiewną. (…) Ubiorę moją Jane w atłasy i koronki i będzie nosiła róże we włosach; i nakryję jej ukochaną głowę bezcennym welonem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;- A wtedy mnie pan nie pozna i nie będę już pańską Jane Eyre, lecz małpką w kurtce arlekina, lekkomyślną kobietką przystrojoną w cudze piórka. Równie przykro byłoby mi widzieć pana w aktorskim przebraniu, jak siebie w dworskiej toalecie; i nie nazywam pana ładnym, choć kocham pana tak gorąco, o wiele za gorąco, by panu pochlebiać. (…) Przez bardzo krótki przeciąg czasu będzie pan może taki jak teraz; przez bardzo krótki przeciąg czasu. A potem pan ostygnie; a potem stanie się pan kapryśny; a potem będzie pan poważny i surowy, a ja będę miała dużo kłopotu chcąc panu dogodzić. Gdy się pan jednak dobrze do mnie przyzwyczai, może mnie pan znów polubi - polubi, mówię, nie pokocha. Przypuszczam, że miłość pańska wypali się w sześć miesięcy, może prędzej. Czytałam w książkach pisanych przez mężczyzn, że to najdalszy kres, do jakiego sięga zapał miłosny męża. Jednak mam nadzieję, że jako przyjaciółka i towarzyszka nigdy nie stanę się niemiła mojemu drogiemu panu."&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIaM9-RO-I/AAAAAAAAAMA/lAdt3DK9rw4/s1600-h/6.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Pan Rochester zaprowadził mnie do sklepu z jedwabiami; tam kazał mi wybrać materiały na pół tuzina sukien. Czułam się w najwyższym stopniu nieswojo, prosiłam, żeby można odłożyć tę sprawę; lecz nie; chciał, by zaraz teraz ją załatwić.Błagając energicznym szeptem, zdołałam wytargować, że zamiast sześciu będą dwie, te jednak postanowił sam wybrać. Z niepokojem widziałam, że oko jego błądzi wśród jaskrawych kolorów; wybrał nareszcie jedwab pięknego ametystowego odcienia i wspaniały różowy atłas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Energicznym szeptem oświadczyłam mu wtedy, że niechże mi od razu wybierze złotą suknię i srebrny kapelusz; ja i tak nigdy się nie odważę nosić tego, co on wybierze. Z nieskończoną trudnością, gdyż uparty był jak kozioł, wyperswadowałam mu, by tamto zamienił na czarny atłas i perłowopopielaty jedwab.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(…) - Niech pan nie patrzy w ten sposób - rzekłam. - Jeżeli pan nie przestanie, nigdy nie włożę na siebie nic innego oprócz starych sukienek z Lowood; do ślubu pójdę w tej lila muślinowej: może pan sobie zrobić szlafrok z tego perłowego jedwabiu i nieskończoną ilość kamizelek z czarnego atłasu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Och, warto ją widzieć i słyszeć - zawołał. - Czyż nie jest oryginalna? Czy nie jest z niej filutka? Nie zamieniłbym tej jednej angielskiej dziewczyneczki za cały seraj sułtana, za wszystkie oczy gazel i kształty hurysek!&amp;lt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ta wschodnia aluzja nie podobała mi się znowu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ja panu bynajmniej nie myślę stwarzać seraju - powiedziałam.- Nie uważam siebie za coś równoznacznego. Jeżeli się panu zachciewa czegoś w tym rodzaju, niech pan co prędzej śpieszy do bazarów w Stambule i tam zużyje na zakup niewolnic te niepotrzebne pieniądze, których tu widocznie nie ma pan na co wydać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- A co ty będziesz robiła, Żanetko, podczas gdy ja będę zakupywał tyle a tyle ton mięsa i tyle a tyle czarnych oczu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Będę się przygotowywała na misjonarkę, by głosić wolność niewolnicom, mieszkankom pańskiego haremu między innymi."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-5710973932710823515?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/5710973932710823515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/wiktorianska-sukienka-i-dziwne-losy.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5710973932710823515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5710973932710823515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/wiktorianska-sukienka-i-dziwne-losy.html' title='Wiktoriańska sukienka i &quot;Dziwne losy Jane Eyre&quot;'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/StIZV9GrUOI/AAAAAAAAALw/ClTSrcIBESE/s72-c/4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-3599862741084303293</id><published>2009-10-05T15:02:00.020+02:00</published><updated>2011-12-17T18:43:18.650+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='boho'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Boho z wizytą w domu duchów</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspJefJWUUI/AAAAAAAAALA/aDZFXwLDqgY/s1600-h/Obraz+041.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389200692207833410" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspJefJWUUI/AAAAAAAAALA/aDZFXwLDqgY/s640/Obraz+041.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Bolerko - H&amp;amp;M&lt;br /&gt;Bluzka - Dorothy Perkins&lt;br /&gt;Spódnica - Parvati&lt;br /&gt;Torebka - vintage&lt;br /&gt;Buty - Ryłko&lt;br /&gt;Fryzura - podpatrzona u Mademoiselle Emnildy :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Z radością przedstawiam Wam ulubiony strój na początek jesieni oraz ukochaną powieść, "Dom duchów". Skojarzył mi się z nią zestaw nasycony kolorami, bogaty, słodki i nieco melancholijny - nazwałam go na własny użytek flamenco boho - czyli taki, jak powieści chilijskiej pisarki Isabel Allende, mojej najulubieńszej przedstawicielki realizmu magicznego.&lt;br /&gt;Oddajmy głos czarodziejce Isabel:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspKY3ua48I/AAAAAAAAALI/pmNhEThaWMI/s1600-h/Obraz+038.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="480" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389201695238185922" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspKY3ua48I/AAAAAAAAALI/pmNhEThaWMI/s640/Obraz+038.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;"Zaczęłam pisać z pomocą dziadka, którego pamięć, mimo dziewięćdziesięciu lat, aż do ostatniej chwili pozostała nietknięta. Własnoręcznie napisał kilka stron i gdy uznał, że powiedział wszystko, położył się w łóżku Clary. Usiadłam obok, czekając razem z nim na śmierć, która nadeszła po cichu i zaskoczyła go podczas snu. Być może śniło mu się, że to żona gładzi jego rękę i całuje w czoło, ponieważ w ostatnich dniach nie opuszczała go ani na chwilę, chodziła za nim po domu, zaglądała mu przez ramię, gdy czytał w bibliotece, i szła z nim spać, kładąc mu na ramieniu swoją śliczną głowę z koroną kędziorów. Początkowo była tylko tajemniczym blaskiem, ale gdy dziadkowi przeszła raz na zawsze złość, która dręczyła go przez całe życie, stała się taka sama jak w najlepszych czasach - śmiała się, szczerząc wszystkie zęby i w przelocie mąciła spokój duchów. Ona też pomagała nam pisać i dzięki jej obecności Esteban Trueba umarł szczęśliwy, szepcząc jej imię - Claro, najjaśniejsza, jasnowidząca."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspLOz2mhVI/AAAAAAAAALQ/2t-u2J9QmBA/s1600-h/Obraz+035.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389202621911696722" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspLOz2mhVI/AAAAAAAAALQ/2t-u2J9QmBA/s640/Obraz+035.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w subtelny i kruchy świat duchów gwałtownie wdziera się historia:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;"Przyszłam powiedzieć, żebyś uważała na siebie, moje dziecko - powiedziała Luisa Mora, gdy już wytarła łzy, które popłynęły jej ze wzruszenia. - Śmierć depcze ci po piętach. Twoja babka Clara chroni cię z zaświatów, ale kazała mi powiedzieć, że duchy opiekuńcze są nieskuteczne w przypadku wielkich kataklizmów. Byłoby dobrze, gdybyś udała się w podróż, wyjechała za morze, gdzie byłabyś bezpieczna.&lt;br /&gt;Senator Trueba, słysząc to, stracił cierpliwość i nabrał pewności, że ma przed sobą starą wariatkę. W dziesięć miesięcy i jedenaście dni później, gdy po godzinie policyjnej Albę zabierano z domu, miał sobie przypomnieć proroctwo Luisy Mory."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magia, miłość, historia i polityka - ale także apoteoza mądrości i siły kobiet oraz potęgi kobiecości - to główne tematy powieści Isabel Allende, czyniące z niej jedną z moich ukochanych powieściopisarek:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;br /&gt;"Rozmawiałyśmy do rana. Była to jedna z tych spokojnych i praktycznych kobiet naszego kraju, które z każdym mężczyzną przechodzącym przez ich życie mają dziecko, a ponadto przygarniają dzieci porzucone przez innych, a także najuboższych krewnych i w ogóle każdego, kto potrzebuje matki, siostry, ciotki; są one filarem życia wielu innych ludzi, chowają dzieci, które też od nich odchodzą, a mężczyznom, którzy je opuszczają, nie czynią wyrzutów, gdyż mają inne, pilniejsze sprawy. Wydawała mi się taka sama jak wiele innych, które poznałam w stołówkach ludowych, w szpitalu wuja Jaime, w wikariacie, dokąd przychodziły pytać o zaginionych, w kostnicy, gdzie szukały zabitych. Powiedziałam, że udzielając mi pomocy wiele ryzykuje, a ona się uśmiechnęła. Wtedy zrozumiałam, że dni pułkownika Garcii i innych takich jak on są policzone, ponieważ nie udało im się zniszczyć ducha tych kobiet."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród bohaterów powieści są postaci historyczne - Prezydent, czyli Salwator Allende (wuj pisarki), obalony przez Pinocheta. Bodaj jedyny socjalistyczny przywódca państwa, który uzyskał władzę w demokratycznych wyborach; a także Poeta - noblista Pablo Neruda. Autorka podkreśla, że "Dom duchów" jest powieścią w dużej mierze autobiograficzną. Zostaje w niej opowiedziana historia czterech kobiet - Nivei, Clary, Blanki i Alby, matek, córek, żon i kochanek, na tle bolesnej historii Chile w XX wieku. Narratorką jest młoda opozycjonistka, która ze wspomnień dziadka Estebana i pamiętników babki Clary układa historię własnej rodziny. Jak pisze na ostatnich stronach powieści:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;"W pewnych chwilach wydaje mi się, że już to kiedyś przeżyłam i napisałam te same słowa, lecz mam świadomość, że to nie ja - to inna kobieta zapisała je w swoich pamiętnikach, abym mogła z nich skorzystać. Piszę - napisała - bo pamięć jest ulotna, a żyje się bardzo krótko i wszystko dzieje się tak szybko, iż nie potrafimy dostrzec związku między wydarzeniami i ocenić konsekwencji czynów, wierzymy w fikcję czasu, w teraźniejszość, przeszłość i przyszłość, ale być może wszystko dzieje się jednocześnie, jak to mówiły trzy siostry Mora, które widziały w przestrzeni duchy wszystkich czasów. Dlatego babka Clara pisała pamiętniki: aby widzieć wydarzenia w ich realnym wymiarze i okpić złą pamięć. Teraz szukam w sobie nienawiści i nie mogę jej znaleźć. Czuję, że gaśnie, w miarę jak tłumaczę sobie istnienie pułkownika Garcii i jemu podobnych, jak staram się zrozumieć dziadka i dowiaduję się o wielu rzeczach z zeszytów Clary, z listów matki, z ksiąg prowadzonych w Las Tres Marias i z tylu innych dokumentów, które leżą teraz na stole, w zasięgu mojej ręki. Będzie mi bardzo trudno pomścić tych, którzy powinni być pomszczeni, ponieważ moja zemsta byłaby tylko kolejnym ogniwem bezlitosnego rytu. (...)&lt;br /&gt;Babka pisała pamiętniki przez pięćdziesiąt lat. Ukryte przy współudziale niektórych duchów, uratowały się cudem przed stosem hańby, na którym spłonęło tyle innych papierów rodzinnych. Leżą u moich stóp powiązane kolorowymi wstążkami, ułożone zgodnie z porządkiem rzeczy, a nie chronologią - tak jak je zostawiła. Pisała je po to, abym mogła teraz przypomnieć minione wydarzenia i przetrwać mój własny strach."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Resztę przeczytajcie same. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-3599862741084303293?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/3599862741084303293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/boho-z-wizyta-w-domu-duchow.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3599862741084303293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/3599862741084303293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/10/boho-z-wizyta-w-domu-duchow.html' title='Boho z wizytą w domu duchów'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SspJefJWUUI/AAAAAAAAALA/aDZFXwLDqgY/s72-c/Obraz+041.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-1277032733984149167</id><published>2009-09-27T09:58:00.017+02:00</published><updated>2011-12-17T18:42:14.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><title type='text'>Zachować go trudno, rzucić niebezpiecznie</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr8eQjmx84I/AAAAAAAAAJM/rzaqbn1-YwE/s1600-h/IMG_0060.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="355" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386056949143040898" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr8eQjmx84I/AAAAAAAAAJM/rzaqbn1-YwE/s640/IMG_0060.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Rokokowe buty Szmaragdy: trzewiki Ryłko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Tytułowy cytat to słowa, jakimi Choderlos de Laclos charakteryzuje rokokowego kochanka, Valmonta. W moim przypadku można je odnieść do bliskiego mi stylu, który również nazywam rokokowym.&lt;br /&gt;Lubię pewien nieprzyzwoity przepych stroju, kwiatowe wzory, kokardki, koronki, szerokie rękawy, powłóczystości i fikuśności. Nie sposób ubierać się tak na co dzień, dlatego stylowi trudno dochować wierności. A że rzucić niebezpiecznie? Co prawda nie obawiam się zemsty ze strony koronkowej bluzki, ale raczej napadu beznadziejnej tęsknoty. ;)&lt;br /&gt;Strój dopasowywałam do butów. Wyciągnęłam ze świeżo zakupionych trzewików skromnie ukrytą wstążkę i pozwoliłam jej pokazać się w pełnej krasie. Jedynym ustępstwem na rzecz umiaru jest zamiana spódniczki z koronką na prostą kopertówkę pokazaną w poprzednim poście.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr8gGeY4vFI/AAAAAAAAAJc/k41r5hwzrvk/s1600-h/IMG_0063.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="580" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386058974967151698" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr8gGeY4vFI/AAAAAAAAAJc/k41r5hwzrvk/s640/IMG_0063.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Strój klimatem przypomina mi kreacje bohaterów najsłynniejszej powieści francuskiego rokoka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niebezpieczne związki&lt;/span&gt;. Dzieło Laclosa pokazuje, że najbardziej charakterystyczny dla tej szalonej epoki był nadmiar - doznań i wrażeń, emocji i kalkulacji, seksu i intryg. Nic nie działo się naturalnie. Miłosna noc kochanków była, podobnie jak akt zemsty, precyzyjnie zaplanowaną operacją, przeprowadzona z największą dbałością o detale. Wyraz świadomości epoki dają także stroje - ogromne peruki, nienaturalne makijaże, suknie będące dziełami sztuki, zdobione pantofelki na zabójczych obcasach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr-1RgvDdPI/AAAAAAAAAJ0/n-G9cVAWCO0/s1600-h/dangerous_liaisons_Small_300x300.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386222991808099570" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr-1RgvDdPI/AAAAAAAAAJ0/n-G9cVAWCO0/s400/dangerous_liaisons_Small_300x300.jpg" style="cursor: pointer; height: 235px; width: 300px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niebezpieczne związki &lt;/span&gt;w udanej ekranizacji Stephena Frearsa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto, jak główna intrygantka Laclosa, Markiza de Marteuil, charakteryzuje inną kobietę (dodajmy - rywalkę):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;"Cóż ty widzisz w tej kobiecie? Rysy regularne, jeżeli chcesz, przyznaję, ale bez cienia wyrazu; nieźle zbudowana, ale bez wdzięku, ubrana wprost śmiesznie! Te chusteczki, które opatulają jej piersi, ten biust sięgający gdzieś pod brodę! Powiadam ci, jako przyjaciółka: wystarczyłoby ci mieć już nie dwie, ale jedną kobietę tego pokroju, by stracić całą reputację. Przypomnij sobie tylko dzień, w którym ona kwestowała u Św. Rocha, kiedy tak dziękowałeś mi, że ci dostarczyłam tego widowiska. Widzę ją jeszcze, jak się prowadzi pod rękę z tą długowłosą tyczką, gotowa przewrócić się przy każdym kroku, jak wiecznie zawadza o czyjąś głowę swym łokciowym robronem, jak się rumieni przy każdym ukłonie! Któż by wówczas powiedział, że tobie się zachce kiedyś tej kobiety? Ech, wicehrabio! Ty sam zarumień się ze wstydu i opamiętaj się zawczasu. (...) Co za rywala wypadnie ci zwalczać? – Męża! Czy nie upokarza cię już samo zestawienie? Cóż za hańba, jeżeli poniesiesz klęskę, a w razie zwycięstwa jak mało zaszczytu! Więcej powiem: nie spodziewaj się żadnej przyjemności. Czyż można zaznać jej ze skromnisiami? Mówię oczywiście o szczerych: czyste nawet w godzinie upojenia, zawsze dadzą ci tylko jakieś pół rozkoszy. (...) Wierzaj mi, wicehrabio, gdy kobieta „zapuści” się do tego stopnia, trzeba ją zdać jej losowi; na zawsze zostanie tylko kwoczką."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak libertyn broni swojej namiętności:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;"Zarzucasz jej, że się źle ubiera; chętnie wierzę: wszelkie ubranie jej szkodzi, wszystko, co ją zakrywa, ujmuje jej wdzięku. Dopiero w prostocie domowego stroju staje się naprawdę czarująca. Dzięki straszliwym upałom, jakie nam tu dokuczają, zwykły szlafroczek płócienny pozwala mi podziwiać jej krągłą i gibką kibić. Cieniutki muślin zaledwie przysłania piersi; spojrzenia moje, przelotne, lecz bystre, zdołały już ogarnąć ich niezrównane kształty. Twarz, powiadasz, nie ma wyrazu. I cóż miałaby wyrażać, gdy nic nie przemawia do jej serca? Nie, to pewna, nie spotkasz u niej, jak u naszych zalotniś, owego kłamliwego spojrzenia, które czaruje nas niekiedy, a zawodzi zawsze. Ona nie umie pokrywać pustki zdawkowych wyrazów wyuczonym uśmiechem; chociaż posiada ząbki najładniejsze na świecie, śmieje się tylko z tego, co ją bawi. Ale trzeba widzieć w czasie najniewinniejszej igraszki, ile w tej twarzy odbija się naiwnej i szczerej wesołości! Jak wobec nieszczęśliwego, któremu śpieszy z pomocą, spojrzenie jej zwiastuje czystą radość i dobroć tak pełną współczucia! Trzeba widzieć przede wszystkim, jak przy najmniejszym słowie pochwały lub komplementu maluje się na jej niebiańskij twarzy cudowne zakłopotanie zgoła niepodrabianej skromności!... jest skromna i nabożna: stąd wnosisz, iż musi być zimna i bezduszna? Ja myślę zupełnie inaczej. Jakież dary tkliwości trzeba posiadać, aby je przelewać aż na własnego męża i kochać stale przedmiot stale nieobecny?"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niebezpieczne Związki&lt;/span&gt; to bardzo pouczająca lektura?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-1277032733984149167?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/1277032733984149167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/zachowac-go-trudno-rzucic.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1277032733984149167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1277032733984149167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/zachowac-go-trudno-rzucic.html' title='Zachować go trudno, rzucić niebezpiecznie'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Sr8eQjmx84I/AAAAAAAAAJM/rzaqbn1-YwE/s72-c/IMG_0060.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-8025963522719016324</id><published>2009-09-17T18:43:00.009+02:00</published><updated>2011-12-28T18:53:59.970+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='torebka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bluzka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Punkt G u kobiety znajduje się na końcu wyrazu shoppinG*</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SrJtLH6zM2I/AAAAAAAAAI8/risquJZWIPA/s1600-h/13-09-09_1439.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5382484542532825954" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SrJtLH6zM2I/AAAAAAAAAI8/risquJZWIPA/s640/13-09-09_1439.jpg" width="497" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Okaz szafiarki w środowisku naturalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;wakacyjna bluzeczka - sh&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;spódniczka - Zara&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;szpilki - Alexa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szampański nastrój wprawiła mnie włóczęga po galerii handlowej i wydanie lekką rączką sporej sumy na buty i fatałaszki. Czuję się przekorna, lekkomyślna i zaaferowana głównie tym, co z czym połączyć i jakiego koloru bolerko wybrać w haemie. Istna rokokowa dama, tylko, cholera, brak mi posiadłości z wielką garderobą, pokojówki i rodzinnego majątku przede wszystkim.&lt;br /&gt;Wkrótce przyjdzie opamiętanie i może nawet wyrzuty sumienia, ale dziś świętuję zauważalne powiększenie szafy. Dlatego nie wysilam się na literacki esej (ale obiecałam sobie, że zakupione dziś rzeczy zaprezentuję dopiero wówczas, gdy skojarzą mi się z odpowiednią powieścią) i jako komentarz wrzucam cytat poświadczający kobiecą lekkomyślność zakupową:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pewnego czerwcowego dnia wybrali się motorówką wzdłuż brzegów jeziora. Przez godzinę łowili ryby w małym strumyku i tam zostawili łódź. Potem pieszo przeszli lasem dwie mile dzielące ich od Port Lawrence. Valancy chodziła po sklepach i kupiła sobie parę wygodnych bucików. Stare nagle się rozleciały i musiała nałożyć eleganckie, sznurowane lakierki na dość wysokich obcasach. Czasami nosiła je w domu wieczorem, ale pierwszy raz włożyła wychodząc na dwór. Chodzenie po nierównym gruncie okazało się trudne i Barney kpił z niej bezlitośnie. Jednak Valancy, mimo niewygody, skrycie lubowała się widokiem zgrabnych stóp w takich ślicznych, choć niepraktycznych bucikach. Dlatego nie zdjęła ich w sklepie i nie włożyła nowych, „rozsądnych” pantofli na niskim obcasie."&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Pani La Mome bez problemu rozpozna ten fragment. :) Kto jeszcze?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SrJsjDuyFuI/AAAAAAAAAI0/ZDWZ83II9io/s1600-h/13-09-09_1502.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5382483854213912290" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SrJsjDuyFuI/AAAAAAAAAI0/ZDWZ83II9io/s640/13-09-09_1502.jpg" width="492" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Chwila wytchnienia w Empiku. A w tych butach onegdaj przedsięwzięłam kilkukilometrowy spacer do Manufaktury. Wracałam w podartych pończochach, radośnie majtając szpilkami trzymanymi w ręku i powtarzając uparcie, że nie, wcale nie chcę, żebyśmy dzwonili po taksówkę.&lt;br /&gt;Syndrom Valancy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Z mądrości znalezionych w internecie, chyba na jakimś forum.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-8025963522719016324?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/8025963522719016324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/punkt-g-u-kobiety-znajduje-sie-na-koncu.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8025963522719016324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8025963522719016324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/punkt-g-u-kobiety-znajduje-sie-na-koncu.html' title='Punkt G u kobiety znajduje się na końcu wyrazu shoppinG*'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SrJtLH6zM2I/AAAAAAAAAI8/risquJZWIPA/s72-c/13-09-09_1439.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-413026388391445783</id><published>2009-09-10T15:00:00.033+02:00</published><updated>2011-12-17T18:39:23.489+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sari'/><title type='text'>Wampiryczne Bollywood pod paprotką</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkWG9k0CqI/AAAAAAAAAHc/bZvtkduu-4g/s1600-h/IMG_0052.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379855538734762658" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkWG9k0CqI/AAAAAAAAAHc/bZvtkduu-4g/s640/IMG_0052.jpg" width="470" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najbardziej młodopolska dama polskiego szafiarstwa (nowe wcielenie Dagny Juel?), Mademoiselle Emnilda, wciągnęła mnie do zabawy pt. 10 faktów z mojego życia. A zatem:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1. Jestem uzależniona od serialu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;True Blood&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;. Wcześniej podobną namiętnością darzyłam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;Twin Peaks&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkX_9AIW4I/AAAAAAAAAIE/4jHJbdmdlXI/s1600-h/TrueBlood06.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379857617345076098" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkX_9AIW4I/AAAAAAAAAIE/4jHJbdmdlXI/s200/TrueBlood06.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 133px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkYOi9SwWI/AAAAAAAAAIU/DoGFooG4wJk/s1600-h/true-blood-eric-poster.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379857868051890530" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkYOi9SwWI/AAAAAAAAAIU/DoGFooG4wJk/s200/true-blood-eric-poster.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 200px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 134px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Koledzy ;)&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkYIMlz1FI/AAAAAAAAAIM/mrLemXgHCi8/s1600-h/trueblood826.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379857758968599634" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkYIMlz1FI/AAAAAAAAAIM/mrLemXgHCi8/s200/trueblood826.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 180px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2. Piszę doktorat z teorii literatury, ale ukrywam fakt, że nieczęsto czytam powieści napisane w ciągu ostatnich 100 lat (z wyjątkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fantasy&lt;/span&gt; oraz realizmu magicznego). &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkaE2ItOBI/AAAAAAAAAIk/XUgcoCDuFWA/s1600-h/IMG_0036.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379859900424599570" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkaE2ItOBI/AAAAAAAAAIk/XUgcoCDuFWA/s640/IMG_0036.jpg" style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt;" width="404" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkaUR0JPLI/AAAAAAAAAIs/7dU1pHTgLsk/s1600-h/IMG_0034.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379860165552585906" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkaUR0JPLI/AAAAAAAAAIs/7dU1pHTgLsk/s640/IMG_0034.jpg" style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px;" width="335" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jestem przekonana, że w jednym z poprzednich wcieleń żyłam jako Hinduska (oczywiście w kaście braminów ;) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;4.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Jestem największą fanką Shahrukh Khana, jaką znam. Nie znam żadnej innej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;5. Darzę niezdrowym uwielbieniem paprotki i wszystko, co rośnie i kwitnie. Marzę o wielkim tajemniczym ogrodzie - takim, jaki Mary Lennox odkryła w parku Cravenów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;6. Mam dużą wadę wzroku. Na mojej pierwszej randce pewien chłopiec zabrał mnie do kina na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Titanica&lt;/span&gt;, ale próżność nie pozwoliła mi założyć okularów. Z czułych wyznań Leo i Kate nie uświadczyłam ani linijki...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;7. Gdyby Terry Pratchet nie istniał, należałoby Go wymyślić! Wciąż mam nadzieję, że kiedyś  naprawdę spotkam Samuela Vimesa, Babcię Weatherwax, Moista von Lipviga czy Havelocka Vetinariego. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;8. Jestem nieustanną poszukiwaczką rzeczy zagubionych. Mam na sumieniu dziesiątki  spinek, wstążek, apaszek, rękawiczek i parasoli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;9. Od 15 do 25 roku życia byłam wegetarianką. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;10. Nie wyobrażam sobie jazdy samochodem bez radia. Mój towarzysz podróży jest czasem u kresu wytrzymałości słuchowej. Twardo trzymam się zasady &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eius auto, ego radio&lt;/span&gt;, ale On usiłuje przeforsować poprawkę pt: trzymający kierownicę rządzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bardzo bym chciała, by o 10 faktach ze swojego życia opowiedziała pierwsza szafiarka, którą odnalazłam w internecie, cudnie uśmiechnięta wielbicielka kotów, Szafiareczka. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-weight: bold;"&gt;Morven&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;, zapraszam do zabawy!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-413026388391445783?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/413026388391445783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/wampiryczne-bollywood-pod-paprotka.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/413026388391445783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/413026388391445783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/09/wampiryczne-bollywood-pod-paprotka.html' title='Wampiryczne Bollywood pod paprotką'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SqkWG9k0CqI/AAAAAAAAAHc/bZvtkduu-4g/s72-c/IMG_0052.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-8364297036476745033</id><published>2009-08-25T14:45:00.014+02:00</published><updated>2011-12-17T18:39:07.674+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiktoriańska koszula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spódnica'/><title type='text'>Syndrom Ilzy Burnley</title><content type='html'>&lt;div align="justify" class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Skoro na potrzeby poprzedniego wpisu odgrzebałam twórczość Montgomery, pozwolę sobie sięgnąć sięgnąć do niej raz jeszcze, tym razem po to, aby wykazać pokrewieństwo (nie tyle "dusz", co gustów) z oryginalną przyjaciółką pewnej młodej pisarki z kanadyjskiej prowincji, Ilzą Burnley. Ilza całą sobą - strojem, zachowaniem i prowokującymi wypowiedziami - rzuca wyzwanie wiktoriańskiej społeczności, w której żyje. W przeciwieństwie do dumnej i doskonale wychowanej Emilki, bywa nieobliczalna. A jak się ubiera! Dziwacznie wyglądająca dziewczynka wyrasta na wyjątkowo oryginalnie ubierającą się kobietę:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SpPglD4haWI/AAAAAAAAAE8/sz6LNawbnxA/s1600-h/2009-08-23+13.41.46.jpg"&gt;&lt;b&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373885707685292386" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SpPglD4haWI/AAAAAAAAAE8/sz6LNawbnxA/s640/2009-08-23+13.41.46.jpg" width="480" /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;koszula - Parvati&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;tunika - second hand&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;spódnica - Parvati&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;baletki - Ecco&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Była wciąż tą samą przemiłą, roześmianą, postrzeloną dziewczyną, a jej strój jak dawniej rzucał wyzwanie ogólnie przyjętym kanonom. Miała na sobie niezwykłą, żółto-zielonkawą suknię, a przy pasku i na ramieniu po wielkiej, różowej peonii. Jej kapelusz był jasnozielony, ozdobiony wiankiem różowych kwiatków. W uszach kołysały się duże, perłowe koła. Był to przedziwny strój i nikt prócz Ilzy nie mógłby go nosić z powodzeniem".&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Syndrom Ilzy Burnley dopada mnie najczęściej wtedy, kiedy mam ochotę ubrać się w jakiś konkretny sposób, ale czegoś mi brakuje. W tym przypadku odezwał się brak pasującej do tuniki krótkiej spódnicy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czarno-biała tunika najlepiej wygląda bez dodatkowych ubrań. Niestety, nagły atak nieśmiałości nie pozwolił mi pokazać aż tyyyyyyyyle nóg, stąd ulubiona maxi spódnica, a na wierzch - horrendum! - fioletową koszulę z czarną kratę, ozdobioną żabotem i na pewno nie przeznaczoną do noszenia jako okrycie wierzchnie. Efekt - wzór na koszuli gryzie się z wzorem na tunice, wszystko wystaje spod wszystkiego dając dość wstrząsający efekt, a ja jestem zachwycona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SpPgE9esJEI/AAAAAAAAAEs/iMbRtRNjCBU/s1600-h/2009-08-23+13.41.39.jpg"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeszcze jedno - Ilza, mimo swojego zadziwiającego gustu w doborze fasonów, kolorów i dodatków, wygląda świetnie, choć - jak podkreśla narratorka powieści - nikt prócz niej nie mógłby się tak ubrać. Ja zaś... oddaję się Wam pod sąd!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-8364297036476745033?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/8364297036476745033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/skoro-na-potrzeby-poprzedniego-wpisu.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8364297036476745033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/8364297036476745033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/skoro-na-potrzeby-poprzedniego-wpisu.html' title='Syndrom Ilzy Burnley'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SpPglD4haWI/AAAAAAAAAE8/sz6LNawbnxA/s72-c/2009-08-23+13.41.46.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-250941778243360781</id><published>2009-08-18T18:50:00.007+02:00</published><updated>2011-12-17T18:40:13.681+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kwiaty we włosach'/><title type='text'>Szmaragda z Barwnego Miasta</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SorknYEwAkI/AAAAAAAAAD8/f9KrrzXE4nE/s1600-h/SPM_A0040.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="625" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371356870721143362" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SorknYEwAkI/AAAAAAAAAD8/f9KrrzXE4nE/s640/SPM_A0040.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedy minionej zimy pracowałam przez chwilę jako dziennikarka, zdarzyło mi się przeprowadzać wywiad ze znanym fryzjerem (przepraszam, stylistą fryzur ;) ), który zapewniał mnie, że latem we włosach będą królować kwiaty. Widuję je na spinkach, opaskach (uroczy pomysł!) i wstążeczkach, ale, niech to dunder świśnie, sztuczne. A sam zwrot sztuczne kwiaty brzmi dla mnie oksymoronicznie, nieprzyzwoicie i żałośnie. Choć przyznam, że czasem lubię sobie przypiąć kawałek kolorowej tkaniny imitującej jakąś zieleninę, to do prawdziwych kwiatów ma się to  jak Inka do Lavazzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A że żywe kwiaty we włosach mogą się wydawać egzaltowane?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To jak już być pretensjonalnym, to na całej linii. Dlatego przy prezentacji róż w lokach i na gorsie pozwolę sobie przywołać fragmenty powieści Lucy Maud Montgomery, którymi zachwycało się i wzruszało wiele dzisiejszych aktywistek i postmodernistek, nawet jeśli niektóre z nich nie przyznałyby się do tego pod groźbą tortur.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SorkxsFI2KI/AAAAAAAAAEE/U5ptLtDwEtI/s1600-h/SPM_A0038.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371357047890172066" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SorkxsFI2KI/AAAAAAAAAEE/U5ptLtDwEtI/s640/SPM_A0038.jpg" width="591" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Maud czytam do dziś i chętnie, także dlatego, że tęsknię do czasów kwiatów we włosach, jedwabnych sukienek i kunsztownych fryzur. Oto moja ulubienica, Emilka ze Srebrnego Nowiu, początek XX wieku:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Wyszła na spacer z gołą głową, wpiąwszy we włosy małą, żółtą, gwiaździstą chryzantemę. Po dłuższym namyśle włożyła bladożółtą jedwabną sukienkę. Wydawało się jej, że wygląda bardzo ładnie, ale czy to miało znaczenie, skoro Ted nawet tego nie zauważył? Z lekkim buntem pomyślała, że jej wygląd zawsze był dla niego czymś oczywistym. Dean Priest natomiast z pewnością zwróciłby uwagę na jej strój i wypowiedział jakiś subtelny komplement."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Spinka z kryształami górskimi — klejnoty dobrze wyglądały we włosach Emilki — dodawała blasku nowej, bardzo twarzowej sukni ze srebrzystozielonkawej koronki na jasnoniebieskiej podszewce. Panna Royal przysłała ją z Nowego Jorku, ale ciotki bynajmniej nie były zachwycone. Zieleń i błękit to takie dziwaczne połączenie. I w dodatku suknia była skąpa. Ale Emilka wyglądała w niej wprost niezwykle. Kuzyn Jim spojrzał na subtelną, promienną dziewczynę o oczach jak gwiazdy, stojącą w blasku świec w starej kuchni i zwierzył się później żałośnie ciotce Laurze:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;—W tej sukni ona już nie należy do nas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;— Wygląda w niej jak aktorka — stwierdziła lodowato ciotka Elżbieta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedy kilkanaście lat wcześniej Ania Shirley oczarowywała Gilberta Blythe'a, także miały w tym swój udział kwiaty i jedwabie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Właściwie jeszcze kilka dni temu suknia ta była zupełnie skromna — zwykły żółtawy jedwab, pokryty szyfonem. Iza jednak tak długo nalegała, aż Ania pozwoliła jej cały szyfon wyhaftować małymi pączkami róż. Teraz sukienki tej mogła pozazdrościć Ani największa elegantka w Redmondzie. Nawet Ala Boone, która sprowadzała sobie suknie z Paryża, przyglądała się z podziwem Ani wchodzącej do sali w Redmondzie. Biała orchidea, wetknięta we włosy, dopełniała stroju."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"— To na dzisiaj przygotowujesz tę suknię? — zagadnął Gilbert wskazując zwój batystu spoczywający na kolanach Ani. — Tak. Prawda, że ładna? We włosach będę miała astry."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kwiaty nosiła jeszcze najmłodsza córka Ani, Rilla, w roku 1914:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Rilla wychyliła się przez okno swego pokoju, ubrana na zabawę. Żółty bratek wysunął się z jej włosów i upadł na trawę, niby złocista spadająca gwiazda. Chciała go podnieść, lecz pomyślała, że nie warto, bo przecież panna Oliver całe mnóstwo bratków wpięła w jej włosy."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niestety, młodsze bohaterki Maud będą, jak Patrycja Gardiner, obcinać włosy krótko, a kwiaty podziwiać tylko w ogrodzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Może szkoda? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-250941778243360781?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/250941778243360781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/szmaragda-z-barwnego-miasta.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/250941778243360781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/250941778243360781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/szmaragda-z-barwnego-miasta.html' title='Szmaragda z Barwnego Miasta'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SorknYEwAkI/AAAAAAAAAD8/f9KrrzXE4nE/s72-c/SPM_A0040.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-7411248664070822355</id><published>2009-08-04T11:06:00.001+02:00</published><updated>2011-12-28T18:56:20.090+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='vintage'/><title type='text'>Złote popołudnie</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SngNi5SOroI/AAAAAAAAAC8/y3ZDrPrebmw/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366053849155939970" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SngNi5SOroI/AAAAAAAAAC8/y3ZDrPrebmw/s640/3.jpg" width="539" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Efekt a'la autochrom&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SngF6toaWzI/AAAAAAAAACs/rEBBMx5Q0cw/s1600-h/2009-08-02+12.25.50.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="510" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366045462251592498" src="http://3.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SngF6toaWzI/AAAAAAAAACs/rEBBMx5Q0cw/s640/2009-08-02+12.25.50.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div face="georgia" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;img alt="" src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Magda/Pulpit/stylizacje/sukienka/3.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;sukienka - vintage, second hand&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;buty - Ecco&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;chusta - Parvati&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;kolczyki i naszyjnik - Parvati&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na cześć przeszłościowych skojarzeń, wszystkie zdjęcia przeszły przez opcję "Wehikuł czasu" w Corelu. Powyżej - a'la cross-processing.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejną wyprawę w przeszłość zafundowała mi znaleziona w second handzie sukienka vintage. Jasnobeżowy materiał w pomarańczowe kwiatuszki, kopertowy krój, ulubiona długość - od razu przypadłyśmy sobie do gustu. No i wieczny sentymentalizm - kiedyś, chyba jako kilkulatka, musiałam mieć coś podobnego. Sam dotyk materiału wywołuje bliżej nieokreślone wspomnienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierwszy raz założyłam ją upalnej niedzieli, co przywołało wspomnienie powieści, którą zapamiętałam głównie z leniwego nastroju. Bohaterowie, pod rozgrzanym niebem Ameryki początku lat 20-tych ubiegłego wieku, przeżywają swoje wielkie namiętności i tragedie. Zamożni, zepsuci i zblazowani, cierpią w luksusowych warunkach, osładzając sobie życie wielkoświatowymi rozrywkami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Choć elegancie suknie, kapelusze i rękawiczki (a zwłaszcza perły ;) głównej bohaterki powieści F. Scotta Fitzgeralda &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;Wielki Gatsby&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;, nie mają wiele wspólnego z moją bawełnianą sukienką, to czuję się w niej tak komfortowo, że na chwilę rozumiem Daisy, która - świadoma swojego wdzięku - pozwala sobie na spojrzenia, uśmiechy i szepty, nie mające na celu nic poza kokieterią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zastanawia mnie, jaka mogła być rzeczywistość, która stworzyła taką dziewczynę:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Ubierała się na biało, miała mały, biały kabriolet, jej telefon urywał się od rana do wieczora, oblężony przez młodych i podnieconych oficerów Camp Taylor, którzy dobijali się o zaszczyt spotkania jej wieczorem, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;gdziekolwiek, choćby na godzinkę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Za całą wiedzę życiową starcza Daisy przekonanie, że bogate dziewczyny nie wychodzą za biednych chłopaków. Nieszczęśliwa, po pięciu latach będzie płakała wtulona w luksusowe koszule Gatsby'ego. A los nie pozwoli naprawić starych błędów, choćby przetrwała dawna miłość.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość", konstatuje banalnie narrator, w tej banalnej powieści, którą niespecjalnie lubię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ale złote popołudnie ma swoje prawa, o czym możecie przeczytać choćby w kapitalnym opowiadaniu Andrzeja Sapkowskiego, od którego pożyczyłam tytuł dzisiejszej notatki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ramię w ramię z amerykańską boginią Gatsby'ego mogłaby kroczyć panna Izabela Łęcka, której nieszczęsny wielbiciel popełniał te same błędy, co bohater Fitzgeralda.  Obaj też nie pojęli najprostszej prawdy, którą narrator powieści ujmuje w jednym zdaniu:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Nawet w ciągu tego popołudnia musiały być takie chwile, w których Daisy nie dorastała do jego marzeń, i nie ona była temu winna, tylko ogromna siła jego wyobraźni".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-7411248664070822355?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/7411248664070822355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/zote-popoudnie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7411248664070822355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/7411248664070822355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/08/zote-popoudnie.html' title='Złote popołudnie'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SngNi5SOroI/AAAAAAAAAC8/y3ZDrPrebmw/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-1627489974247271658</id><published>2009-07-21T10:35:00.001+02:00</published><updated>2011-12-17T19:17:41.727+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sukienka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść XIX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kapelusz'/><title type='text'>Słomkowy kapelusz Madame Arnoux</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SmWML9SZJcI/AAAAAAAAACM/06uMOn8Im24/s1600-h/%C5%82adne.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360845068512601538" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SmWML9SZJcI/AAAAAAAAACM/06uMOn8Im24/s320/%C5%82adne.jpg" style="height: 228px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Słomkowy kapelusz przez jakiś czas przyozdabiał głównie wieszak, ale wczoraj uznałam, że będzie wspaniałym dodatkiem do letniej sukienki. Buty Dorothy Perkins i biała spódnica wciąż w łaskach, ale tym razem pierwszy plan należy do kapelusza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Włożony na głowę kapelusz, blask słońca, leniwy nastrój lipca - wszystko to, niby topniejąca w ustach Marcela magdalenka, stało się dla mnie wehikułem czasu i przestrzeni. Przypomniałam sobie jedną z nieśmiertelnych scen powieściowych, gdy młody Fryderyk Moreau po raz pierwszy spotyka panią Arnoux:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zePsAeoir9w/Ti1rTsT_J-I/AAAAAAAAAiU/NoO_XotM3WU/s1600/dla%2Bmamy.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633276694967035874" src="http://1.bp.blogspot.com/-zePsAeoir9w/Ti1rTsT_J-I/AAAAAAAAAiU/NoO_XotM3WU/s640/dla%2Bmamy.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;„Ukazała mu się jak zjawisko. Siedziała pośrodku ławki, sama. W każdym razie nie zauważył nikogo poza nią, olśniony blaskiem bijącym z jej oczu. W chwili, gdy przechodził, podniosła głowę, mimo woli skłonił się, a gdy przystanął nieco dalej, po tej samej stronie spojrzał na nią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Miała duży słomkowy kapelusz o różowych rozwiewających się za nią na wietrze wstążkach. Pasma czarnych włosów, opadające wzdłuż końców brwi, spływały bardzo nisko i zdawały się obejmować miłośnie owal jej twarzy. Suknia w jasnego muślinu w drobne groszki słała się licznymi fałdami. Nieznajoma zajęta była haftowaniem; na tle błękitnego powietrza rysował się jej prosty nos, podbródek i cała i jej postać”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Za chwilę Fryderyk poda pani Arnoux szal ześlizgujący się z ławki i jednocześnie odda jej serce. Po wielu latach Maria Arnoux powie do Fryderyka: „Myśmy się naprawdę kochali!”, co bohater skomentuje gorzkim zdaniem: „Nie należąc jednak do siebie”. Maria, odpowiedzialna żona i dobra matka, nigdy nie zdecydowała się na krok Anny Kareniny, dzięki czemu w marzeniach ocaliła swoją niespełnioną miłość i mogła z satysfakcją wyznać: „Żadna kobieta nie była tak kochana jak ja!”. Ale chwilę wcześniej zdjęła kapelusz, nieświadomie zadając Fryderykowi cierpienie – lampa oświetliła jej siwe włosy. Nic nie mogło być dobitniejszym znakiem upływu czasu. Siwizna pani Arnoux spuentowała zmarnowane życie bohatera&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podobny kapelusz nosiła także Emma Bovary.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z nadzieją na lepszy los niż ten, który stał się udziałem bohaterów &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;Szkoły uczuć&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;Pani Bovary&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;, chylę głowę przed pięknem tych powieści.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Panie i Panowie, przed nieprzemijającym geniuszem Gustave'a Flauberta &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; font-style: italic;"&gt;chapeau bas&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SmWOEFYQPkI/AAAAAAAAACk/5cHgypW9ZlM/s1600-h/Obraz+038.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="640" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360847132268969538" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SmWOEFYQPkI/AAAAAAAAACk/5cHgypW9ZlM/s640/Obraz+038.jpg" width="457" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-1627489974247271658?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/1627489974247271658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/somkowy-kapelusz-madame-arnoux.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1627489974247271658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/1627489974247271658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/somkowy-kapelusz-madame-arnoux.html' title='Słomkowy kapelusz Madame Arnoux'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SmWML9SZJcI/AAAAAAAAACM/06uMOn8Im24/s72-c/%C5%82adne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-5684890768174545141</id><published>2009-07-14T13:12:00.001+02:00</published><updated>2011-12-28T18:55:46.007+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><title type='text'>Czarno-biały świat</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Zaczynać dobrze z przytupem, a w tym przypadku - od butów.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dostałam zamówione przez Allegro czarno-białe buty,  krytycznie przejrzałam szafę szukając ubrań w adekwatnych kolorach. Z czarnymi nie było problemu, z białymi trochę, ale ostatecznie udało mi się wypracować efekt, jak z ekranu PRL-owskiego telewizora Szmaragd ;).&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Pierwszym tropem były czarno-białe spodnie:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxtuG--DjI/AAAAAAAAAA4/ZlIrulZ_ufU/s1600-h/Obraz+002.jpg" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/a&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxtuG--DjI/AAAAAAAAAA4/ZlIrulZ_ufU/s1600-h/Obraz+002.jpg" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358278295580184114" src="http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxtuG--DjI/AAAAAAAAAA4/ZlIrulZ_ufU/s320/Obraz+002.jpg" style="height: 320px; width: 189px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Kolejnym - wysłużona, ale ciesząca się niesłabnącą sympatią właścicielki spódnica, kupiona przed laty w indyjskim sklepie. Jest chyba tylko jeden powód, dla którego nie noszę jej bez przerwy - po każdym założeniu giezło należy od razu uprać, a potem z iście benedyktyńską cierpliwością prasować, prasować, prasować... A następnie można założyć, a potem jak najmniej się poruszać i jak ognia unikać pozycji siedzącej. Ale na cześć nowych butów dziarsko&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt; ruszyłam po żelazko i oto efekt:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small; text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxwNSOqVMI/AAAAAAAAABE/G4kH-e0_6-s/s1600-h/f.jpg" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358281030197990594" src="http://2.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxwNSOqVMI/AAAAAAAAABE/G4kH-e0_6-s/s320/f.jpg" style="cursor: pointer; height: 320px; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small; text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Stroju dopełniła marynarka, apaszka z żorżety oraz ażurowe rękawiczki. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;No i oczywiście torebka (a torebki darzę równie gorącym uczuciem, jak buty). Co prawda ta wyłamuje się z zamierzonej surowości barw kolorem waniliowych lodów, ale najważniejsze, że posiada to, co tygrysy lubią najbardziej - nie workowaty, a prosty, geometryczny kształt i porządny pasek, na który nie poskąpiono skóry. &lt;/span&gt; &lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Ze świecidełek wybrałam dożywający swoich dni komplet, wisiorek + kolczyki z Avonu, ozdobiony czarną koronką. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Slx6WG9tZAI/AAAAAAAAABU/jPQcPIx8mOY/s1600-h/IMG_0133.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358292176909198338" src="http://4.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/Slx6WG9tZAI/AAAAAAAAABU/jPQcPIx8mOY/s320/IMG_0133.jpg" style="cursor: pointer; height: 241px; width: 320px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na koniec refleksja o zabarwieniu z lekka vanitatywnym. Buty, będące powodem całego zamieszania, przyleciały do mnie  z Anglii, a ich cena obiecywała przynajmniej przyzwoitą jakość. Niestety, bliższe oględziny ujawniły napis Made in China i, jeśli mogę się tak wyrazić, dość plastikowy charakter całości. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande; font-size: small;"&gt;buty - baletki Dorothy Perkins&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande; font-size: small;"&gt;spodnie - Mexx&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande; font-size: small;"&gt;spódnica - Parvati&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande; font-size: small;"&gt;torba - Valentina&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande; font-size: small;"&gt;biżuteria - Avon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-5684890768174545141?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/5684890768174545141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/czarno-biay-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5684890768174545141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/5684890768174545141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/czarno-biay-swiat.html' title='Czarno-biały świat'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DED_n2Ixo_8/SlxtuG--DjI/AAAAAAAAAA4/ZlIrulZ_ufU/s72-c/Obraz+002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4535070271545368600.post-4922129371657579032</id><published>2009-07-07T11:46:00.001+02:00</published><updated>2011-12-17T18:40:29.926+01:00</updated><title type='text'>Intro</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;Pod koniec ubiegłego wieku, bez dostępu do Internetu, wielkich galerii handlowych, Vogue'a i szafiarskich blogów, usiłowałam uciec od wszechobecnych dżinsowych spodni oraz kurtek i ubierać się tak, jak mi się podobało. W liceum inspirację stanowiły dla mnie stroje bohaterek ukochanych książek oraz zabójczy image gotyckich wokalistek, a jedyne ograniczenie - zawartość nastoletniej kieszeni. Dodam, że książki były najczęściej powieściami sprzed stu lat, a pieniędzy było niewiele, zatem te eksperymenty często budziły publiczne zdumienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął jakiś czas, gotyckiego rocka już nie słucham, włosów nie farbuję na czarno, a namiętność do książek i strojów nie przeszła. Literaturą zajmują się zawodowo, modą niestety nie, więc by to sobie wynagrodzić inauguruję nie-do-końca-szafiarskiego-bloga. Nie do końca, gdyż chciałabym połączyć pasję do literatury z uzależnieniem od kupowania, przymierzania, łączenia i gromadzenia ubrań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy wcześniej nie prowadziłam bloga i nie zajmowałam się szafiarstwem. Dlatego proszę  wszystkich przeglądających szmaragdowego bloga o cierpliwość i wyrozumiałość - początki mogą być takie, jak zwykle dzieje wówczas, gdy ktoś pełen dobrych chęci rozpoczyna coś na fali entuzjazmu bez wiedzy, przygotowania i większego rozeznania w temacie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4535070271545368600-4922129371657579032?l=szmaragda.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szmaragda.blogspot.com/feeds/4922129371657579032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/intro.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4922129371657579032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4535070271545368600/posts/default/4922129371657579032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szmaragda.blogspot.com/2009/07/intro.html' title='Intro'/><author><name>szmaragda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05585685863375702356</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-tUaoAcEvDC8/TvoTJECAM2I/AAAAAAAAAnw/OUGNRQztvGI/s220/IMG_2045.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
